Archiwa

Alkaloidy i surowce tropanowe w dawnej i współczesnej medycynie. Wymogi farmakopealne.

Pokrzyk wilcza jagodaAtropa belladonna L., lulek czarnyHyoscyamus niger L., bieluń dziędzierzawaDatura stramonium L., lulecznicaScopolia, czy Mandragora to rośliny, które dostarczyły bardzo cenne substancje lecznicze, stosowane w dawnej i współczesnej medycynie. Niewielu lekarzy zdaje sobie sprawę, że wiele leków stosowanych w ich codziennej praktyce, w medycynie ratunkowej, okulistyce, wywodzi się właśnie z roślin, choć ich nowoczesna współczesna forma nie kojarzy się w ogóle z naturalnym pochodzeniem.

Poznanie budowy alkaloidów tropanowych pozwoliło na opracowanie wielu nowych leków syntetycznych, np. tiotropium, ipratropium, tropicamidum, homatropinum, oxytropium, trospium.

Alkaloidy tropanowe dają przy hydrolizie kwas i aminoalkohol. Aminoalkohole alkaloidów tropanowych pochodzą o tego samego związku podstawowego – tropanu.

Metabolity na bazie tropanu występują w rodzinie Solanaceae, Erythroxylaceae, Convolvulaceae, Dioscoreaceae, Cruciferae, Euphorbiaceae i Rhizophoraceae. Znanych jest około 200 alkaloidów tropanowych.

Folium Belladonnae (Belladonna Leaf), czyli liść pokrzyku wilczej jagody jest środkiem leczniczym znanym od starożytności. Pokrzyk wilcza jagoda – Atropa bella-donna Linne, z rodziny psiankowatych Solanaceae jest krzewem dorastającym do 150 cm wys. Liście ma jajowate lub eliptyczne, zaostrzone. Kwiaty w kątach liści, pojedyncze, rurkowodzwonkowate, ciemnofioletowe, w środku brudnożółte. Owocem jest ciemnofioletowa błyszcząca jagoda. Kwitnie w czerwcu i lipcu. Rośnie w lasach, szczególnie na ich brzegu, na przychaciach, w zagajnikach, w laskach śródpolnych. W Polsce bardzo rzadko, zresztą roślina chroniona. Łatwa w uprawie. Występuje na Podkarpaciu. W Szwajcarii roślina rozpowszechniona na całym obszarze, szczególnie w północnych kantonach. Atropa bella-donna L. znana jest w Szwajcarii pod nazwami Tollkirsche, Belladone i Belladonna.

Zgodnie z Polską Farmakopeą VI, liść pokrzyku wilczej jagody powinien być zebrany w okresie kwitnienia i wysuszony w temperaturze 50-60 stopni C. Zawartość alkaloidów w surowcu – nie mniej niż 0,3%, w przeliczeniu na hioscyjaminę C17H23NO3 o m.cz. 289,36. Strata masy po suszeniu nie większa niż 12%. Popiół – nie więcej niż 14%. Rozkruszu, przechodzącego przez sito o wielkości oczek 3,15 mm, nie więcej niż 3%. Liści o niewłaściwym zabarwieniu – nie więcej niż 3%. Innych części tej samej rośliny – nie więcej niż 3%. Zanieczyszczeń organicznych nie więcej niż 0,5%. Zanieczyszczeń mineralnych nie więcej niż 0,3%. Działanie oficjalne surowca: hamujące układ przywspółczulny, rozkurczające. Dawki zwykle stosowane doustne jednorazowe 0,05-0,1 g, dobowe 0,2 g. Dawki maksymalne: jednorazowe 0,2 g, dobowe 0,6 g. Do sporządzania preparatów galenowych dopuszcza się dodatek innych części tej samej rośliny, w dowolnej ilości lub liści o zmienionej barwie, o ile zawartość alkaloidów odpowiada wymaganiom przewidzianym dla Folium Belladonnae.

Zgodnie z Farmakopeą Polską III, liść pokrzyku wilczej jagody zebrany w okresie kwitnienia powinien zawierać nie mniej niż 0,3% alkaloidów obliczonych jako atropina o wzorze sumarycznym C17H23O3N, masie cząsteczkowej 289,35. Popiołu nie więcej niż 14%. Wilgoci nie więcej niż 10%. Popiół nierozpuszczalny w kwasie solnym – nie więcej niż 2%. Przechowywać w opakowaniach ze szkła brunatnego. Najwyższa dawka jednorazowa 200 mg. Najwyższa dawka dzienna 0,6 g (600 mg).

Zgodnie z Pharmacopoea Helvetica VI Folium Belladonnae (Tolkirschenblatt, Feuille de belladone, Foglia di belladonna) powinien odpowiadać Ph. Eur. I, czyli zawierać nie więcej niż 3% łodyg o średnicy powyżej 5 mm. Popiołu siarczanowego najwyżej 18%, popiołu nierozpuszczalnego w kwasie solnym nie więcej jak 4%. Zawartość alkaloidów winna być nie niższa niż 0,3% w surowcu wysuszonym w temp. 100-105 stopni C. Maksymalna dawka jednorazowa 200 mg, maksymalna dawka dzienna 600 mg. Liście pokrzyku zawierają alkaloidy estrowe (tropanol i kwas tropowy) 0,1-1,2%. Głównym alkaloidem jest L-hioscyjamina (95-98%), obok niej L-skopolamina, atropina (DL-hioscyjamina), belladonina, kuskohigryna; pochodne kumaryny (skopolina i jej aglikon skopoletyna), garbniki (ok. 10%).

Zgodnie z Farmakopeą Polską III, liść lulkaFolium Hyoscyami z lulka czarnegoHyoscyamus niger Linne, z rodziny psiankowatych Solanaceae, zebrany w czasie kwitnienia powinien zawierać nie mniej niż 0,05% alkaloidów, obliczonych jako atropina C17H23O3N o m.cz. 289,35. Popiołu nie więcej niż 20%, w tym nierozpuszczalnego w kwasie solnym nie więcej niż 5%. Wilgoci nie więcej niż 10%. Chronić od światła. Najwyższa dawka jednorazowa 1 g. Najwyższa dawka dzienna 3 g.

Folium Hyoscyami (Bilsenkrautblatt, Feuille de Jusquiame, Foglia di giusquiamo) wg Pharm. Helvetica VI i Ph. Eur. I  – surowiec nie powinien zawierać więcej niż 25% łodyg o średnicy powyżej 7 mm; popiołu siarczanowego nie więcej jak 20%, popiołu nierozpuszczalnego w kwasie solnym nie więcej niż 12%. Zawartość alkaloidów nie niższa niż 0,05% w surowcu wysuszonym w temp. 100-105 stopni C. Standaryzowany proszek lulkowy (sproszkowane liście) – Pulvis Hyoscyamus normatus powinien zawierać od 0,05 do 0,07% alkaloidów.
Zawartość alkaloidów w liściach lulka waha się w granicach 0,03-0,17%. Wśród alkaloidów dominuje L-hioscyjamina i hioscyna, którym towarzyszy skopolamina. Garbników jest ok. 8%. Nasiona lulka są bogate w olej ok. 30%, zawierają również alkaloidy – do 0,10%.
Dawka jednorazowa maksymalna liści lulka 2 g. Dawka dzienna maksymalna liści lulka 6 g.

Zgodnie z Farmakopeą Polską III, liść bielunia dziędzierzawy – Folium Stramonii, z bielunia dziędzierzawy – Datura stramonium Linne, z rodziny Solanaceae, powinien zawierać nie mniej niż 0,2% alkaloidów, obliczonych jako atropina C17H23O3N o m.cz. 289,35. Popiołu nie więcej niż 17%. Wilgoci nie więcej niż 10%. Najwyższa dawka jednorazowa 0,3 g. Najwyższa dawka dobowa 1 g. Chronić przed światłem.

Folium Stramonii (Stechapfelbaltt, Feuille de stramoine, Foglia di stramonio), ang. Stramonium Leaf, wg Ph. Helv. VI i Ph. Eur. I powinien zawierać nie mniej niż 0,25% alkaloidów. Nie powinien zawierać więcej niż 3% łodyg o przekroju nieprzekraczającym 5 mm; popiołu siarczanowego 20%, popiołu nierozpuszczalnego w kwasie solnym najwyżej 4%. Pulvis Stramoni normatus (sproszkowane liście standaryzowane) zawierają 0,23-0,27% alkaloidów.

Zawartość alkaloidów w liściach bielunia waha się w granicach 0,2-0,6%, a w nasionach od 0,3 do 0,5%. Głównym alkaloidem jest hioscyjamina (ok. 30% zespołu) i hioscyna, ponadto skopolamina, skopina, apoatropina, skopelina. Garbników jest od 4 do 7%. Nasiona bielunia zawierają do 0,53% alkaloidów i ok. 20% oleju tłustego. Zawartość alkaloidów w nasionach może być jednak mniejsza – ok. 0,20%.

Maksymalne dawki Folium Stramonii wg Ph. Helv. VI: jednorazowa 300 mg, dobowa 1 g.

Bieluń indyjskiDatura innoxia Miller zawiera w liściach 0,3-0,5% alkaloidów, w korzeniu ok 0,5-0,6%, a w łodygach ok. 0,15%. Dominują hioscyjamina i skopolamina. Zawartość skopolaminy jest najwyższa w młodych roślinach, przed kwitnieniem.

Olej lulkowy – Oleum Hyoscyami: liść lulka – Foliu
m Hyoscyami
100 części, spiritus 95% 75 części, węglan amonu – roztwór Ammonium hydricum solutum 2 części, olej rzepakowy – Oleum Rapae 1000 części. Rozdrobnione liści lulka zwilżyć mieszaniną spirytusu z roztworem wodnym węglanu amonu, zamknąć w słoju na ok. godziny, po czym zalać olejem rzepakowym i podgrzewać na łaźni wodnej aż do odparowania alkoholu, odcedzić. Stosować do wcierania w skórę jako środek przeciwbólowy. Zatem Oleum Hyoscyami, czyli olej lulkowy przygotowywano przez ekstrakcję sproszkowanych liści lulka czarnego Folium Hioscyami zasadowym roztworem alkoholowym (wodorotlenek amonowy 10% 2 g, etanol 95% 75 g), a następnie zmieszanie z olejem rzepakowym – Oleum Rapae (do 1000 g). Taki olej wcierano w skórę przy nerwobólach, bólach stawów i mięśni. Był też składnikiem mazideł przeciwbólowych do stosowania zewnętrznego, np. mazidła chloroformowo-terpentynowego.

Farmakopea Polska III uwzględnia również korzeń pokrzykuRadix Belladonnae, zebrane w czasie kwitnienia lub owocowania krzewu, wysuszone w temp. do 50 stopni C. Korzeń powinien zawierać nie mniej niż 0,45% alkaloidów, obliczonych jako atropina. Popiołu nie więcej niż 6%. Najwyższa dawka jednorazowa 0,1 g. Najwyższa dawka dzienna 0,3 g.

Tinctura Belladonnae wg FP III, czyli nalewka z pokrzyku wilczej jagody: Folium Belladonnae 100 cz., Spiritus 95% 676 częsci, woda Aqua 324 części. Otrzymywana przez perkolację. Ciężar właściwy 0,898-0,917. Popiół 0,17-0,35%. Zawartość alkoholu 63-69%. Płyn oliwkowo-zielony o słabo gorzkim smaku. Zawiera nie mniej niż 0,03% alkaloidów i nie więcej niż 0,035% alkaloidów, obliczonych jako atropina C17H23O3N, o m.cz. 289,36. Najwyższa dawka jednorazowa 1 g. Najwyższa dawka dzienna 3 g.

W Farmakopei Polskiej I, czyli Pharmacopoeia Regni Poloniae z 1817 r. należy wilczej jagody szukać pod nazwą ziela – Herba Belladonnae (wilcza wiśnia, psinki ogrodne wysokie, Tesak). Jest też opisany Radix Belladonnae – “korzeń wilczey wiśni”.

Atropina C17H23O3N krystalizuje z alkoholu i acetonu w postaci długich pryzmatów o temp. topn. 116-118 stopni C. Podczas podgrzewania ulega sublimacji. Rozpuszcza się w alkoholu, chloroformie, eterze (słabiej) i glicerynie, trudno rozpuszczalna w wodzie, szczególnie zimnej. Optycznie nieczynna. Występuje w Atropa belladonna L., Hyoscyamus niger L. i Datura metel L. (bieluń indyjski = Datura innoxia Miller). Atropina powstaje z hioscyjaminy w trakcie ekstrakcji i suszenia surowców. Istnieją prace, które zawierają dowody na istnienie w żywej roślinie atropiny, obok hioscyjaminy. Alkohol dobrze ekstrahuje alkaloidy tropanowe z surowców.

Dla lepszej rozpuszczalności i stabilizacji atropiny wprowadzono do lecznictwa sól atropiny – siarczan atropiny – Atropinum sulfuricum (C17H23O3N)2 . H2SO4 . H2O – biały krystaliczny proszek gorzkiego smaku, o temp. topn. 190-194 stopni C, łatwo rozpuszczalny w wodzie (1 cz.), glicerynie (3 części), spirytusie (4 cz.), trudno rozpuszczalny w chloroformie (420 cz.) i eterze (3000 cz.). Siarczan atropiny i atropina czysta rozpuszczone w wodzie i wcierane w skórę nie ulegają wchłonięciu. Rozpuszczone w oleju, spirytusie lub glicerynie są wchłaniane i działają znieczulająco oraz przeciwbólowo.

Atropina działa parasympatykolitycznie (Parasympathicolytica), czyli antymuskarynowo. Wywiera wpływ obwodowy i ośrodkowy.

Obwodowo. Powoduje przyśpieszenie czynności serca, rozszerzenie oskrzeli. Zmniejsza wydzielanie gruczołów ślinowych, łzowych, potowych, oskrzelowych, żołądkowych, dwunastniczych i jelitowych.  Zmniejsza wysięk z jamy nosowo-gardłowej. Hamuje laktację. Zmniejsza perystaltykę przewodu pokarmowego. Działa przeciwwymiotnie i przeciwparkinsonoidalnie. Ma działanie przeciwbiegunkowe.

Ośrodkowo pobudza rdzeń i wyższe ośrodki mózgowe. Wywołuje pobudzenie ruchowe. Łagodnie pobudza nerw błędny, pobudza oddychanie, hamuje ośrodki ruchowe pozapiramidowe. Podana dospojówkowo powoduje rozszerzenie źrenic, porażenie akomodacji, wzrost ciśnienia śródgałkowego i światłowstręt (fotofobia). W wysokich dawkach może powodować urojenia i halucynacje.
Atropina w ok. 50% wiąże się z białkami osocza krwi. Wydalana jest z moczem w 80%, w ciągu 24 h. Przechodzi przez łożysko.
Zastosowanie atropiny: kolka jelitowa, nerkowa i żółciowa. Choroba wrzodowa, stany zapalne żołądka i dwunastnicy. Dychawica oskrzelowa. Zaburzenia przewodzenia wewnątrzprzedsionkowego i wewnątrzkomorowego. Zawał mięśnia sercowego z blokiem przedsionkowo-komorowym. Parkinsonizm. Bolesne miesiączkowanie. Zatrucie glikozydami nasercowymi. Moczenie nocne. W okulistyce jako środek rozszerzający źrenice w diagnostyce, w leczeniu zapalenia tęczówki, dla zapobiegania lub rozerwania zrostów. Zatrucia dające objawy muskarynowe. Zatrucia morfiną. Niektóre stany po zapaleniu mózgu. Drżączka porażenna.

Przeciwwskazania: niedrożność porażenna jelit, zwężenie odźwiernika i szyjki pęcherza. Ciąża, laktacja. Gruczolak gruczołu krokowego z zastojem moczu. Niedociśnienie. Zaparcie atoniczne. Jaskra z wąskim kątem przesączania. Choroba Hirschsprunga.

Dawki: Atropinum sulphuricum (sulfuricum), siarczan atropiny doustnie 0,2-1 mg jednorazowo. Podskórnie lub domięśniowo 0,25-1 mg jednorazowo. W ostrym bloku przedsionkowo komorowym, w zawale jednorazowo, domięśniowo lub dożylnie 0,5-1 mg. W parkinsonizmie 0,002 g lub więcej na dobę, podzielone na kilka dawek.

Zatrucie atropiną: podniesienie ciepłoty ciała, zaczerwienienie i suchość skory, plamy na skórze, wzrost tętna, duszność, światłowstręt, rozszerzenie źrenic, zaburzenia widzenia (porażenie akomodacji, utrudnione patrzenie na przedmioty z bliska), zaburzenia połykania, napady krzyku, śmiechu, majaczenia, urojenia, omamy, podniecenie ruchowe, ataki szału. W dalszym okresie zatrucia dochodzi do wyciszenia: niedmomoga krążenia i oddychania, śmierć z porażenia ośrodka oddechowego.

L-hioscyjamina C17H23O3N jest estrem tropiny i kwasu L-tropowego. Krystalizuje z rozcieńczonego alkoholu w postaci jedwabistych igieł o temp. topn. 108,5 stopni C. Jest lewoskrętna. Dobrze rozpuszczalna w benzenie, chloroformie i alkoholu, słabiej w eterze i zimnej wodzie. L-hioscyjamina łatwo przechodzi w formę racemiczną DL-atropinę. Proces ten zachodzi przy dodaniu niewielkich ilości wodorotlenków zasadowych do roztworów alkoholowych hioscyjaminy. Proces ten stymuluje również amoniak i węglan amonu.
Hioscyjamina występuje w Atropa belladonna, której liście zawierają 0,4%, korzenie 0,5%, a nasiona 0,8%; Hyoscyamus niger – liście do 0,08%, korzenie do 0,17%, nasiona do 0,1%; Datura stramonium – liście do 0,4%, korzenie do 0,25%, nasiona do 0,5%. Hioscyjamina jest obecna w Mandragora autumnalis Sprengel.

Hioscyna C17H21O4N jest związkiem bezpostaciowym, syropowatym, rozpuszczalnym w większości rozpuszczalników organicznych. Lewoskrętna. Hioscyna pod wpływem rozcieńczonych zasad przechodzi łatwo w optycznie nieczynną atroscynę. Wystę puje w rodzaju Datura, np. w Datura arborea Linne do 0,45%, w Datura metel L. 0,25-0,55%. Hioscyna jest obecna w Mandragora autumnalis, Atropa belladonna, Scopolia japonica Maximowicz i Hyoscyamus niger.

Butylobromek hioscyny (Hyoscine butylbromide), czyli bromek N-butyloskopolaminy działa parasympatolitycznie obwodowo, podobnie jak atropina, lecz krócej. Znosi kolkę jelitową, dróg moczowych i żółciowych. hamuje perystaltykę przewodu pokarmowego. Działa przeciwskurczowo i rozk
urczowo. Ma zastosowanie w leczeniu stanów skurczowych przełyku, wpustu, odźwiernika, jelit, układu żółciowego i moczowego, w leczeniu wspomagającym stanów zapalnych pęcherzyka żółciowego, choroby wrzodowej. Dla zapobiegania wymiotów, w leczeniu wspomagającym zapalenia trzustki. Ponadto w diagnostyce, w endoskopii i przy badaniu niedrożności jajowodów. Jest przeciwwskazany przy jaskrze, owrzodzeniu rogówki, przy przeroście gruczołu krokowego, w podciśnieniu, w zaparciu atonicznym.

Skopolamina działa podobnie jak atropina, na zakończenia przywspółczulne (parasympatyczne) porażając je, wywiera jednak silniejszy wpływ narkotyczny na ośrodkowy układ nerwowy. Oddziałuje na okolicę motoryczną kory mózgowej, dlatego w dawnej medycynie znalazła zastosowane w leczeniu podniecenia szałowego u ludzi psychicznie chorych, w białej gorączce (delirium tremens), w szale abstynencyjnym u morfinistów. Wywiera aktywność wobec ośrodków podkorowych hamując drżenie mięśniowe, szczególnie kończyn w parkinsonizmie i drżączce porażennej

Bromowodorek skopolaminyScopolamine hydrobromide działa cholinolitycznie, antymuskarynowo i parasympatykolitycznie. Działa silniej depresyjnie ośrodkowo niż atropina. Wywołuje senność, znużenie, niepamięć wsteczną, euforię. Ponadto działa depresyjnie na ośrodek wymiotny, przesz co dawniej był wykorzystywany w zapobieganiu choroby lokomocyjnej. U osób starczych skopolamina wywołuje często stany podniecenia. Działa silniej rozkurczowo na mięśnie gładkie niż atropina, silniej hamuje czynności wydzielnicze gruczołów niż atropina. Wzmaga działanie narkotycznych leków przeciwbólowych. Dawki: jednorazowo 0,3-0,5 mg. Zewnętrznie w okulistyce 0,1-0,3% roztwory w kroplach, maść, zawiesina. Podskórnie 0,5-1 mg na dobę. Dawniej również w chirurgii, przed znieczuleniem, przeważnie 0,5 mg, łącznie z morfiną chlorowodorek morfiny 0,01 g) w premedykacji. Maksymalna dawka jednorazowa podskórna 0,5 mg, dobowa 1,5 mg (wg Farmakopei Polskiej IV).

Atropamina = apoatropina C17H21O2N jest alkaloidem krystalicznym o temp. topn. 60 stopni C. Słabo rozpuszcza się w wodzie, łatwo w rozpuszczalnikach organicznych z wyjątkiem benzyny lekkiej. Alkaloid nieczynny optycznie. Po podgrzaniu w roztworze ulega częściowej przemianie do belladoniny, a częściowo podlega rozkładowi uwalniając tropinę i kwas tropowy. Proces ten wywołuje także dodanie do roztworu atropaminy kwasu solnego i podgrzanie.Nie rozszerza źrenicy oka.

Belladonina, czyli bellakrystyna jest izomerem atropaminy. W handlu jest w postaci Belladonin hydrogen sulfate C34H44N2O8S. Występuje w Atropa belladonna 0,01-0,04%. Jest trudna do krystalizacji. Słabo rozpuszcza się w wodzie i benzynie.

Liście i korzenie pokrzyku (Folium et Radix Belladonnae) zawierają alkaloidy tropanowe, głównie L-hioscyjamina, która podczas suszenia surowca i wyosobnieniu ulega łatwo racemizacji do atropiny. Sproszkowany surowiec, wyciągi alkoholowe z pokrzyku hamują muskarynowe działanie acetylocholiny, lecz nie blokują jej działania nikotynowego. Ośrodkowo wpływają pobudzająco na nerw błędny i ośrodek oddechowy, depresyjnie na niektóre mechanizmy ruchowe. Preparaty pokrzyku wilczej jagody mają zastosowanie w leczeniu choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy, stanów skurczowych przewodu pokarmowego, zaparcia skurczowego i dychawicy oskrzelowej. Dawka liści – Folium Belladonnae (nie mniej niż 0,3% alkaloidów obliczonych jako hioscyjamina) doustna maksymalna 200 mg, dobowa 500 mg. Nalewka – Tinctura Belladonnae (nie mniej niż 0,03% i nie więcej niż 0,035% alkaloidów obliczonych jako atropina) 5-15 kropli 2-3 razy dziennie. Największa dawka jednorazowa nalewki 1 g, dobowa 3 g. Wyciąg płynny – Extractum Belladonnae fliudum (nie mniej niż 0,35% i nie więcej niż 0,30% alkaloidów obliczonych jako atropina) doustnie zwykle jednorazowo 0,04-0,08 g, dobowo 0,12-0,2. Wyciąg suchy – Extractum Belladonnae siccum (nie mniej niż 1,4% i nie więcej niż 1,6% alkaloidów obliczonych jako atropina) – zwykle 0,01-0,02, max jednorazowo 0,05 g, dobowo max 0,15 g.

Mandragora officinarum L. zawiera w kłączach 0,2-0,6% alkaloidów, głównie l-skopolaminę.

 

W XIX wieku. Alkaloidy tropanowe: atropina, hioscyjamina i hioscyna były określane niekiedy wspólną nazwą tropein. Obecnie tropeiny to tylko produkty syntetyczne otrzymywane w wyniku estryfikacji tropiny innymi kwasami (np. kwasem benzoesowym, migdałowym). W XIX w do lecznictwa wprowadzono także syntetyczną homatropinę – homatropinum (ester tropinowy kwasu migdałowego) o krótkotrwałym działaniu atropinopodobnym, szczególnie w formie kropli do oczu podczas badania okulistycznego 0,025-0,05 g substancji rozpuszczone w 5 g Aq. destillata.

Tropeiny uważano za dobre środki rozszerzające źrenicę i porażające akomodację, których działanie może utrzymywać się nawet do tygodnia od chwili podania. W użyciu były krople 0,5% (siarczan atropiny), ponadto roztwory do zakraplania oczu zawierające salicylan atropiny – atropinum salicylicum: 0,01-0,025:5,0 Aq. destill., ponadto maść 0,01-0,025, Aq. destill. q.s. ad solut. (ilość niezbędna do rozpuszczenia), vaselini 5,0. Zwrócono uwagę na przyśpieszenie tętna po podaniu doustnym atropiny i jej izomerów, ponadto na zahamowanie czynności wydzielniczych gruczołów i efekt rozkurczenia mięśni gładkich. W II połowie XIX wieku preparaty atropinowe zalecano w leczeniu zapalenia tęczówki, owrzodzenia rogówki (obecnie odradzane) i wypadnięcia tęczówki. Zwrócono uwagę na niekorzystny wpływ atropiny przy jaskrze. Dla rozszerzenia źrenicy preferowano w wielu krajach hioscynę, a nie atropinę. W użyciu były także mieszaniny (krople) hioscyny i atropiny. Doustnie podawano tropeiny jako środki zmniejszające nadmierne pocenie się z przebiegu niektórych chorób, np. gruźlicy. W leczeniu zaparcia zwrócono uwagę, że alkaloidy i surowce tropeinowe są skuteczne, ale tylko w przypadków stanów skurczowych, natomiast nieprzydatne lub wręcz szkodliwe przy atonii jelit. Nawet aktualnie spotykam się z przypadkami, że lekarze przepisują preparaty alkaloidów tropanowych przeciwko zaparciom, nie do końca wiedząc jaka jest przyczyna obstrukcji. Przy słabej perystaltyce, niedostatecznym przyjmowaniu napojów, bezsoczności – dochodzi wówczas do pogorszenia objawów i zupełnego rozleniwienia jelit oraz zaniku naturalnych odruchów defekacji. Już w XIX wieku spostrzeżono, że surowce atropinowe nie dają dobrych rezultatów przy kokluszu, padaczce, kaszlu i nerwobólach. Hioscyna natomiast okazała się wartościowa przy hamowaniu drżączki porażennej, delirium i napadów szału na podłożu psychicznym.

Zalecane dawki w XIX wieku: Folia Belladonnae – sproszkowane liście pokrzyku 0,02-0,2 g jednorazowo, do 0,6 g dobowo. Extractum Belladonnae – wyciąg alkoholowy płynny z liści pokrzyku 0,005-0,05 na raz, do 0,2 g dziennie. Atropinum sulfuricum: doustnie jednorazowo 0,0005-0,001, do 0,003 g na dobę, w pigułkach lub roztworze; podskórnie 0,0001-0,0005 jednorazowo.
Herba Hyoscyami – ziele lulka sproszkowane doustnie jednorazowo 0,03-0,3 g, dobowo 1,5 g. Extractum Hyoscyami – wyciąg płynny wodno-alkoholowy z ziela, gęsty – doustnie jednorazowo 0,02-0,2 g, dobowo 1 g, w pigułkach lub roztworze. Hyoscinum hydrochloricum doustnie jednorazowo 0,0005-0,001 g; podskórnie jednorazowo 0,0001-0,0005 g. Folium Stramonii – w papierosach 4 g palić przy astmie.

Wyciągi z owoców pokrzyku, z bielunia, mandragory, lulka wchodziły w skład dawnych eliksirów miłosnych oraz “maści czarownic” –
Hexensalbe. Hexensalbe zastosowana na narządy płciowe wywoływała ich stan zapalny, a po wessaniu się do krwi powodowała halucynacje.

Surowce tropanowe w praktycznej fitoterapii.

Zarówno lulecznice (Scopolia, zawierają w liściach do 0,5% alkaloidów, a w korzeniu do 2% alkaloidów) jak i bielunie (Datura), lulek (Hyoscyamus), czy pokrzyk (Atropa) mogą być uprawiane w ogrodach, bowiem są to cenne leczniczo i w dodatku piękne rośliny. Lulek czarny – Hyoscyamus niger L. jest rośliną dziko występującą w naszym kraju. Nieprawdziwe są jednak informacje szerzone w wielu książkach botanicznych, że lulek to roślina pospolita w naszym kraju, a wynikają jak myślę z bezkrytycznego powielania dawnych danych. Lulek obecnie jest rośliną rzadką w naszym kraju, choć czasem można spotkać miejsca masowego jego występowania. Trudno jednak pozyskiwać surowiec ze składowiska odpadów, chyba, ze jest to typowe składowisko odpadów ogrodniczych, bez ryzyka skażenia chemikaliami. Pokrzyk jest rośliną chronioną i również rzadko znajdowaną w naturze.

Niekiedy można spotkać przy starych lub opuszczonych gospodarstwach bielunie lub lulecznice (dziczejące). Zalecam jednak postaranie się o nasiona wybranych roślin i ich uprawę, aby posiadać powtarzalny surowiec.

Zebrane surowce, najlepiej same liście obrywane stopniowo przed i w czasie kwitnienia najlepiej wysuszyć w lekko ogrzanym piekarniku, w temp. do 60 stopni C. Przechowywać w szczelnych pojemnikach, z dala od światła. Rozdrabniać przed przetwarzaniem lub zażyciem, aby nie tracić składników. Są to zioła silne w działaniu i należy przestrzegać dawek. Nie wolno kombinować z tymi surowcami. Oczywiście dzieci nie mogą mieć dostępu do tego typu surowców. Niedopuszczalne jest aby dzieci miały dostęp do uprawianych roślin tropanowych w ogrodzie. Dzieci ulegają śmiertelnemu zatruciu po spożyciu 4-5 owoców wilczej jagody, osoby dorosłe po około 20 sztuk. Pyłek z bielunia i lulecznicy jest trujący dla ludzi, dlatego nie należy ustawiać uli przy naszych plantacjach z ziołami tropanowymi. Dawka śmiertelna atropiny waha się w granicach 50-120 mg, przy czym może ona wynieść nawet 1 g. Dzieci są bardziej wrażliwe na alkaloidy tropanowe.

Dawne nalewki z surowców tropanowych przygotowywano w proporcjach 1 cz. surowca na 10 cz. rozpuszczalnika (alkoholu). W większości farmakopei opisana jest metoda kroplowej ekstrakcji surowca etanolem (perkolacja).

Dla swoich potrzeb można jednak zastosować prostą metodę maceracji alkoholem:

Tinctura Belladonnae – nalewka z pokrzyku: 1 część rozdrobnionych suchych liści zalać 10 częściami alkoholu 70%, pozostawić w szczelnym słoju na 7 dni, codziennie wstrząsając. Przefiltrować. Zażywać 1-3 razy dziennie po 1 ml. Zawartość alkaloidów w liściach pokrzyku waha się od 0,1 do 1,23%, dlatego dawek tych z przyczyn bezpieczeństwa nie należy przekraczać.

Tinctura Hyoscyami – nalewka lulkowa: 1 część ziela lub liści zalać 10 częściami alkoholu 70%, macerować 7 dni. Przefiltrować. Zażywać 1-3 razy dziennie po 1-2 ml. Zawartość alkaloidów w liściach lulka wynosi do 0,1%, rzadko 0,15%. W praktyce oznacza to, że należy wziąć dwa razy większą dawkę leku, aby uzyskać taki efekt jak przy wcześniej podanej dawce pokrzyku.

Tinctura Stramonii– nalewka bieluniowa 1:10, na alkoholu 70%, przygotowana jak wyżej. Dawka 1-3 razy dziennie po 0,8-1 ml. Zawartość alkaloidów w liściach bielunia dziędzierzawy waha sie w granicach 0,16-0,58%, rzadko do 0,8%. Bieluń indyjski – Datura innoxia zawiera w liściach ok. 0,4-0,5% alkaloidów. Dawka więc nalewki z bielunia indyjskiego jest podobna.

Tinctura Scopoliae – nalewka lulecznicowa 1:10, z liści na alkoholu 70%. Dawka 0,8-1 ml 1-3 razy dziennie. Mogą być użyte gatunki: Scopolia lurida Don., Scopolia tangutica Maxim., Scopolia japonica Maxim., Scopolia carniolica Jacq. Korzenie zawierają więcej alkaloidów, nawet ponad 1%, dlatego przy dawce uwzględniłem tylko liście z tych gatunków.

Ponadto surowce można zażywać doustnie w postaci sproszkowanej, zgodnie z dawkami przewidzianymi przez farmakopee. Liście należy przez użyciem zmielić, potem odważyć na wadze. Dla lepszej ekstrakcji proszek popić gorącą herbatą lub wcześniej zwilżyć spirytusem (odmierzoną dawkę) i wymieszać z miodem lub sokiem.

Zastosowanie: jako środek rozkurczowy (spazmolityczny), przeciwastmatyczny, w profilaktyce choroby morskiej i lokomocyjnej, we wspomagającym leczeniu choroby Parkinsona, do znoszenia kolek. Zewnętrznie jako wyciąg olejowy z wymienionych surowców tropanowych, sporządzony jak olej lulkowy (patrz wyżej) do wcierania przy mięśnio-, nerwo- i stawobólach.

Przy astmie: 1 łyżeczka suszu (liście bielunia) w fajce lub papierosie do spalania.

Rp. Species laxantes cum spasmolytico – ziółka przeczyszczająco – rozkurczowe, przeciwko zaparciom, wg Pharm. Helv. VI
Flos sambuci (kwiat bzu czarnego) 10 g
Folium hyoscyami (liść lulka) 10 g
Fructus anisi contusus (owoc anyżu, rozdrobniony) 10 g
Fructus foeniculi contusus (owoc kopru włoskiego rozdrobniony) 10 g
Fructus senna 50 g (owoc senesu)
Radix liquiritiae 10 g (korzeń lukrecji)
Zioła wymieszać. 1-2 g ziółek zaparzać w filiżance wrzątku. Pić 1-2 razy dziennie. Zamiast lulka można użyć inny surowiec tropanowy. Zamiast owocu senesu można zastosować liść senesu.

6 komentarzy Alkaloidy i surowce tropanowe w dawnej i współczesnej medycynie. Wymogi farmakopealne.

  • Roman M.

    Na początku XIX wieku Fridrich Sertürner wyodrębnił nieznany wcześniej typ związku występujący w roślinach, który określił jako „nową, bardzo osobliwą substancję roślinno – zwierzęcą”. W ten sposób doszło do odkrycia alkaloidów. Chociaż 60% wszystkich rodzin botanicznych nie zawiera żadnych alkaloidów (nie znaleziono ich np. w roślinach z rodzin wrzosowatych i pierwiosnkowatych) to istnieją także rośliny które zawierają ich dziesiątki a nawet setki. Szczególnie bogate w alkaloidy są rośliny z rodzin makowatych, psiankowatych, marzanowatych, toinowatych. Kiedy odkryto, że budowę każdego alkaloidu pochodzenia naturalnego można opisać wzorem chemicznym i że strukturę tę można odtworzyć używając różnych związków chemicznych , uczeni rozpoczęli próby nad syntezowaniem alkaloidów w laboratoriach . Z pośród 8000 zidentyfikowanych alkaloidów (izolowanych z ponad 5000 roślin) w lecznictwie używa się pewnie ponad setkę w formie nie zmienionej lub po zmodyfikowaniu. Alkaloidy używane w medycynie są zarówno izolowane z roślin jak i otrzymywane syntetycznie. Niektóre leki, jak wyżej wspomniał pan Henryk, tworzono na wzór związków znajdywanych w roślinach modyfikując je czasem. Niemniej to natura była punktem wyjścia dostarczając naukowcom wzoru związku który można było przekształcić. Obecnie rzadko w lecznictwie stosuje się surowce alkaloidowe i otrzymywane z nich proste preparaty. Wykorzystuje się natomiast „czyste” alkaloidy w preparatach wystandaryzowanych. Dlatego doktor o roślinach zawierających alkaloidy tropanowe napisał: „…Są to zioła silne w działaniu i należy przestrzegać dawek. Nie wolno kombinować z tymi surowcami….”. W pełni się z tym zgadzam. Trzeba jednak zauważyć, iż ludzie już od starożytności trochę z nimi „kombinowali” wykorzystując je obrzędowo, magicznie, do zabijania, do narkotyzowania się, także i do leczenia. Historia takiego stosowania surowców tropanowych jest niezwykle bogata. Jeden z pierwszych zapisków o roślinach z omawianej grupy tj. o jest lulku znajdujemy w Papirusie Ebersa (datowany na 1550 rok p.n.e). Lulek był także znany w Babilonie, Indiach, Persji, Arabii, Grecji i Rzymie. W średniowiecznych Niemczech używano go do znieczuleń i jako środka przeciwbólowego. Podobnie w czasie wojny secesyjnej blokada portów morskich zmusiła ludzi „Południa” do szukania lekarstw naturalnych. Wówczas to bieluń dziędzierzawa był środkiem przeciwbólowym. Szukano również innych użytecznych sposobów na wykorzystanie omawianych roślin. Zaprawiano np. lulkiem piwo by było silniejsze w działaniu (jak mówią miłośnicy mocniejszych trunków „by szybciej sponiewierało”). Podobnie w Wirtembergii dodawano korzeń pokrzyku do piwa dla powiększenia jego właściwości oszałamiających. Miejscami w Europie omawiane rośliny dodawano takoż do wódki. W dolnej Austrii uważano, że domieszka ziela pokrzyku do paszy dla wołów sprawia, że stają się żywsze i nabierają gładszej sierści. Od średniowiecza pokrzyk, lulek były używane do produkcji „maści czarownic”. Maść ta po natarciu nią miejsc o cienkiej skórze wywoływała odurzenie i omany (złudzenie latania + złudzenia doznań seksualnych). Stąd rzekome wędrówki „czarownic na miotłach” i ich orgie seksualne . Dlatego właśnie kobiety podejrzane o czary (które próbowały tego specyfiku) przyznawały się do winy. Dziś powiedzielibyśmy o działaniu halucynogennym. Skoro piszę o działaniu halucynogennym nie jest przecie tajemnicą, że tytoń przeciwastmatyczny „Astmosan”, zawierający w swoim składzie liście bielunia, został wycofany z aptek ze względu na zainteresowanie tym preparatem narkotyzującej się młodzieży. Wracając do historii – w szkockiej opowieści żołnierze Makbeta podali pokrzyk w napoju duńskim najeźdźcom, aby przypieczętować zawieszenie broni, a następnie wymordowali ich pogrążonych w narkotycznym śnie. Stosunkowo późno do europejskiej medycyny oficjalnej i ludowej trafił bieluń dziędzierzawa. Roślinę tę „rozpropagowali” w Europie Romowie, którzy przywędrowali na nasz kontynent w XV wieku. Jego nasion używali Cyganie do „sztuk czarnoksięskich”. Produkowali niegdyś z tej rośliny tzw. „filtry miłosne” – specyfiki silnie odurzające. Już w XVI wieku wspominany przeze mnie w innych komentarzach Sz. Syreniusz (1540 – 1611) w swoim dziele wymienia bielunia dziędzierzawę (pokrzyk wilczą jagodę zresztą również). Zachodni uczeni zwrócili uwagę na omawiane rośliny na początku XIX wieku, po tym jak angielscy koloniści w Indiach zauważyli ludzi palących bielunia dziędzierzawę i wdychających dym (w ten sposób łagodzili oni objawy astmy). Z pokrzyku W 1831 roku wyizolowano atropinę. Łacińskie „ atropa” pochodzi od greckiego „Atropos” imienia bogini przeznaczenia, która przecina nić ludzkiego żywota. Bo też między dawkami leczniczymi a toksycznymi jest cienka linia i łatwo ją przekroczyć używając prostych medykamentów. Dawki preparatów jakie podaje pan doktor w XIX wieku, były już często prawidłowe. Warto może przy tej okazji wspomnieć tych co dawki te próbowali (z różnym zresztą skutkiem) ustalać. Np. wiedeński cesarsko – królewski medyk A. Strök (1741 – 1803) wypróbowywał na sobie działanie szeregu ziół trujących, a swoje w tym zakresie doświadczenia przenosił do swojej praktyki. Lekarz ten używał specjalnego ekstraktu z lulka czarnego (w dozach od 44 mg do 700 mg) do leczenia chorób: padaczki, śledziony, kurczy mięśni i gwałtownego kaszlu. Z liści bielunia Strök izolował sok który odpowiednio preparował i leczył nim „najtrudniejsze łamania, zamulenia wnętrzności, nawet i szaleństwa”. Nieco później Hahnemann (twórca homeopatii) podobne eksperymenty czynił na sobie, żonie i dzieciach. Pisząc to żywię nadzieję, że nasz pan doktor jest mniej zapalczywy badawczo wobec siebie i swojej rodziny niż wspomniani wyżej dwaj panowie. Pozdrawiam.

  • arte

    W ostatnich latach bielunie bardzo często pojawiają się w w naszych ogrodach, są strojnymi i dekoracyjnymi roślinami.Nie zdajemy sobie jednak do końca sprawy z jaką ostrożnością należałoby się nimi opiekować,. Dobrze, że pojawił się tutaj taki temat .Zapewne wielu posiadaczom tej rośliny przydadzą się te informacje. dziękujemy

  • arte

    Zgadzam się z panem Romanem los glistnika pewny jeżeli w rękach luskiewnika.Ze swojego skromnego doświadczenia dodam, że jeżeli surowiec z glistnika zostanie pozyskany i przetworzony w prawidłowy sposób , a preparat podany w odpowiedniej dawce sukces murowany. Ja dla siebie i rodziny przygotowuję w/g receptury doktora zestaw następujących nalewek; z mięty, melisy, glistnika, arcydzięgla, tymianku.Nie zawodzę się nigdy stosując ten preparat. Lek rozkurcza mięśnie gładkie, rozlużnia mięśnie szkieletowe a co za tym idzie jest skuteczny przy atakach pęcherzyka żółciowego, bólach wątroby, skurczach jelit, ostrych bólach żołądka, i trzustki, bolesnych miesiączkach, dusznościach, nerwicach wegetatywnych, / serca, żołądka/ bezsenności, jak pisze luskiewnik znosi ; spięcie; i leczy stres.Lek zażywa się 2-4 razy dz . po 2,5-3 ml/ max 5 ml/ Zamiast więc tabletek warto nosić przy sobie niezawodne, skuteczne kropelki w skład , których wchodzi opisywany wyżej ‚ dar niebios’ pozdrawiam

  • zulu

    Dzięki jednemu z linków strony Pana Doktora poczytałem o bieluniu dziędzierzawie.
    Kiedy zobaczyłem jego zdjęcie, od razu skojarzyłem je ze swoim zdjęciem oryginalnych kwiatów rośliny, które niedawno zrobiłem.
    Problem polega na tym, że owa roslinka rośnie na skraju lasu opodal mojego osiedla.
    Aż strach pomyśleć co by ta ładnie wyglądająca roślina mogła narobic w nieodpowiedzialnych rękach, zwłaszcza kiedy poczytałem o jej zwiększonych dawkach.
    Dylemat polega na tym, czy zostawić roślinę w spokoju za czym się opowiadam, czy lepiej dla bezpieczeństwa ludzi raczej ją likwidować.
    Ciekaw jestem Państwa zdania w tym temacie.
    Pozdrawiam serdecznie.

  • Basia

    Według mnie – niech sobie rośnie, a jeżeli chodzi o bezpieczeństwo, to statystycznie lepiej uważać na skrzyżowaniach i nie ufać do końca ani zielonym światłom, ani wysepkom między pasami.

    Pozdrowienia 🙂
    Basia

  • O bólu. Cz. I/III

    Rośliny o których wyżej, w szczególności lulek, to dawniej ulubione i nader często używane zioła służące do wyrabiania środków przeciwbólowych (szczególnie na ból zęba). Dlatego umieszczam tę część komentarza w tym właśnie miejscu.

    „O bólu: jeżeli nie do zniesienia, to uprowadza nas z życia, a gdy potrwa długo, to znośny. Umysł zachowuje swoją pogodę, odgraniczywszy się od niego, i wola nie ponosi szkody (….). Gdy cię dotknie jakikolwiek ból, pamiętaj o tym, że nie ma w nim nic hańbiącego i że nie osłabia ducha, który tobą kieruje (…). Ból jest złem albo dla ciała- niechże więc ono to objawi – albo dla duszy. Dusza zaiste może zachować spokój sobie właściwy i pogodę i nie osądzać tego jako zło. Wszelki bowiem sąd i popęd, i dążenie, i wstręt mają swe źródło wewnątrz nas, a żadne zło nie ma tam wstępu (….)”.
    M. Aureliusz „Rozmyślania”.

    Marek Aureliusz, którego „Rozmyślania” przeczytałem dzięki mojej wąkrocie azjatyckiej, wyraźnie zachęca nas do „stoickiego spokoju” jeśli ból nam doskwiera. Uważa, iż nawet w obliczu cierpienia ciała „dusza zaiste może zachować spokój sobie właściwy i pogodę ducha”. Tu nie w pełni z filozofem się zgadzam. Ból może uprzykrzać życie, może ducha całkiem pogody pozbawić. Warto zauważyć, że następstwem bólu może być izolacja od rodziny i otoczenia, zamykanie się w sobie, lęk, strach, rozgoryczenie, frustracja, depresja, tendencje samobójcze itd. Mawia się, że ból traktuje wszystkich jednakowo, dotyka młodych i sta¬rych, bogatych i biednych, ludzi wszel¬kich kultur i grup etnicznych, pod każdą szerokością geograficzną. Podobnie jak śmierć, stanowi nieodłączny element naszej egzystencji. Jak napisałem we wcześniejszych komentarzach, ciało i dusza są ze sobą sprzężone i tak jak ból duszy wpływa na ciało, ból ciała też nie jest bez znaczenia dla kondycji duszy. Wg poglądów stoików może „duszę zahartować”, może i dla odmiany wpędzić ją w depresję (szacuje się, że wyraźna depresja dotyczy około 70% osób cierpiących z powodu bólu przewlekłego). Upraszczając – chroniczny ból uruchamia określone reakcje łańcuchowe, wyzwala obieg szkodliwych substancji i hormonów (np. takich jak kortyzol), które niekorzystnie wpływają na układ odpornościowy, nerki, zmieniają metabolizm i powodują skomplikowane procesy zachodzące w organizmie itd. Zanim jednak przyjrzymy się samemu bólowi trochę dokładniej – odrobina historii. Najwcześniejsze źródła pisane (tabliczki sumeryjskie, egipskie papirusy) podają przepisy na medykamenty leczące rozmaite bóle. Np. egipski papirus datowany na 1550 r. p.n.e. wspomina o miksturach na „bóle w ciele”. Jedną z nich jest mieszanina pszenicy, jałowca i piwa. W starożytnych recepturach przeciwbólowych pojawiały się dość często lulek czarny (jeden z bohaterów wpisu powyżej), konopie, mandragora a nade wszystko mak.
    W księgach medycznych wydawanych drzewiej w naszym kraju, problem ten traktowany jest rozlegle. Znajdujemy tu wyjaśnienia przyczyn bóli wszelakich jak i skuteczne nań sposoby. Przyczyny „bolenia w ciele” wedle autorów owych pism były zgoła różne od: uroków, złych mocy, diabłów, poprzez podobne i do dziś wymieniane przyczyny zw. z występowaniem określonych chorób czy urazów. Środki przeciwbólowe nie ograniczały się do medykamentów zrobionych z ziół. Warto może, choć mała próbkę dawnych zapisków tu przywołać. Bóle zębów np. w XVI wieku przypisywano robakom. Szymon z Łowicza (1535) pisał: „Kiedy komu robacy w zębiech, tedy weźmij siemienia konopnego, warz je w nowym garczku i kamienie w nie włóż rozpalone, tedy się nad parą nachylisz, tedy robacy wypadną – rzecz to jawna jest (…)”. Jeszcze w XVIII wieku wierzono, iż „łamanie w kościach” można wiązać ze sprawą czarów i z „diabelską przyczyną”. Niejaka Anna Szymkowa na „wolnych torturach” dręczona w Nieszawie (nad Wisłą) w 1721 r. zeznała, że „Jegomość ma w sobie 12 djabłów (…) Ci djabli bardzo Jegomości po kościach łamią (…)”. Miedzy XVI a XIX wiekiem wydano sporo ksiąg „dla wygody ludu pospolitego” często o bardzo sugestywnych tytułach. Oto dla przykładu tytuł jednej z nich: „Domowe lekarstwo, czyli Apteka, którą każdy mając w niebytności Medyka snadno zdrowia swego Człowiek y innych Ludzi poratować może, Tak z ziół iako też i Zwierząt bardzo doświadczona, Tak dla Ludzi, iako dla Bydląt, wielce skuteczna y pomagająca, W którey Lekarstwa dla Koni, zołnierze, Gospodarze, Podróżni w przygodzie na prętce znaleść mogą. A dla wygody ludu pospolitego świeżo przedrukowana (…)”. W księgach tych, jak już napisałem, znajdujemy wiele sposobów na bóle rozmaite. Podam tu ledwie kilka przykładów nie związanych z użyciem ziół. W „Ogrodach zdrowia” i zielnikach z XVI i XVII wieku zalecano np.: gołębie łajno na „boleści i łamanie w kościach”, łajno mysie „na ból co od kamienia pochodzi”, kozie bobki zasię na „bolączki i wściekliznę”. Zielnik Siennika wydany w Krakowie (1568) podaje: „(…) psie łajno jest skuteczne na wszelakie bolączki w gardle (…)”. Marcin z Urzędowa w zielniku (1595) swym radził, na bóle oczu i „oczy które we dnie nie patrzą” ropą z koziej wątroby pomazać, dymem tejże wątroby pieczonej je kadzić. Na bóle oczu zalecano u nas takoż (na początku XVIII wieku) „gołębia uwarzyć ze wszystkim i z pierzem w wodzie i nad tą parą wyjąwszy z ognia parzyć oczy (…)”. Bóle gardła leczono też dość interesująco. Na Białorusi okładami z ugotowanego gniazda jaskółczego albo z odwaru ptaka z tegoż gniazda. Prof. S. Duńczewski w „Kalendarzu krakowskim” (1759) radzi na taką przypadłość, trzykrotne rozcieranie bolącego gardła przez osobę która dwoma palcami zabiła „psa ziemnego” (czyli chomika). „Choremu na ból szyji dziecku w Prusiech zawieszają woreczek z łapkami kreta” w innych zaś częściach naszego kraju „leczą (…) pociągając je lekko grzbietem pochwyconej grzechotki. Lud nasz przypisuje żabom (ropuchom i rzekotkom) cudowne właściwości (…)”. Oszczędzę Państwu równie interesujących opisów leczenia innych boleści i specyfików z żabami, ślimakami itp. składnikami w recepturze. Powiem tylko, że znawca roślin leczniczych w dawnej Rzeczypospolitej był nie tylko specjalistą od zielarstwa – ale i potrafił „zamawiać” przeróżne choroby i „bóle wszelakie wypędzać”.

    „ Rozmaitych ziół dość przy sobie miewają,
    Któremi ludzi kadząc wiele pomagają (…)
    Choroby umiem leczyć, rozmaite członki,
    Do połogu rozumiem około szlachcianki.
    Uroki umiem ludziom rozmaite żegnać,
    Diabłem człeka opętać i zaś go odegnać.
    Gdy kto szyje nałomi i nogę wywinie,
    Wnet ja ogień zażegnam, że puchlina minie.
    Zęby umiem przeżegnać, kiedy bolą kogo,
    Coby musiał doktora przynajmować drogo,
    Kiedy kogo dria łamie, franca i wrzód z krostą,
    Bo ja znam wszystkie zioła, co po łąkach rosną (…).”
    (XVII wiek)

    Dość często w tzw. „zamawianiu” odgrywało rolę zarówno wezwanie odpowiedniego świętego ale też i określona roślina. W taki dla przykładu sposób, zażegnywano ból zęba: „… Po wezwaniu św. Apolonii patronki od tego typu bólu, następuje wezwanie do bzu.
    Święta Apolonia rano wstała,
    Gorzej kadzidła gorzała,
    Święta Apolonia od zębów bolenia,
    A ty św. bzie, ja ciebie bronie od ognia, palenia
    A ty mnie broń od zębów bolenia”.
    Odpowiednia modlitwa i wezwanie świętego który „specjalizował się” w określonym bólu – było częstokroć wg ówczesnych medyków, zielarzy, znachorów metodą niezawodną. Znano całe zastępy świętych którzy pomagali znieść i łagodzić bóle. Bóle gardła pomagali zwalczać: Alban z Moguncji, Błażej z Sebasty, Ignacy Antiocheński, Łucja z Syrakuz, Remigiusz. Bóle głowy – Alban z Moguncji, Dionizy z Paryża, Franciszek z Asyżu, Jan Chrzciciel, Katarzyna ze Sieny, Koleta, Pankracy, Pantaleon, Piotr Damiani, Szczepan. Bóle nóg – Jan Apostoł i Ewangelista, Piotr Apostoł, Kwiryn z Neuss, Roch z Montpellier, Serwacy. Bóle podbrzusza – Erazm; bóle w plecach – Tomasz Apostoł; bóle zębów – rzeczona Apolonia, Błażej z Sebasty, Medard z Noyon; kłucie w boku – Szczepan itd. itp. etc. W takim zwalczaniu bólu ważny był: odpowiedni święty, prawidłowy sposób modlitwy, określona formuła itd. Modlitwy te często kończono np. w taki oto sposób: „Przepadnij bólu nie moją mocą, ino Boską dopomocą i Najświetszej Panienki dopomocą i wszystkich Świętych dopomocą (…)” albo „Żegnam cię bolu Bożą mocą (…) Jak się wanilia (Ewangelia) rozchodzi po kościele tak się i ty bolu rozejdź po świecie (…) itp.
    Dla sprawiedliwego osądu metod leczenia bólu przed wiekami, muszę dodać,
    że w dawnych księgach znajdziemy sporo ciekawych receptur ziołowych, wedle których moglibyśmy sporządzić dobre i skuteczne leki przeciwbólowe, a dawne recepty to coś więcej niż „kozie bobki na bolączki …”.

    Autor komentarza: Roman M.

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>