Archiwa

Z wielką przykrością informuję, że wczoraj zmarł prof. Aleksander Ożarowski

prof. dr hab. Aleksander Ożarowski 1916-2011

 

http://www.gifex.de/animierte_gifs/kerzen/animierte-gifs-kerzen-002.gif

7 komentarzy Z wielką przykrością informuję, że wczoraj zmarł prof. Aleksander Ożarowski

  • To bardzo , bardzo przykra wiadomość, to jak by ktoś najbliższy odszedł na drugą stronę życia.Jedyną pociechą dla mnie jest fakt , że pozostawił po sobie tyle zielarskich prac , publikacji na których mogę z pełnym zaufaniem budować podwaliny swojej wiedzy. Czas tego przejścia naszego Wielkiego Zielarza jakoś dziwnie się zbiegł z Wigilią św. Jana co na zielarskie przełożenie oznacza przy zbiorze roślin tę największą aktywność ziół w skali całego roku. Pewno prof.dr hab. Aleksander Ożarowski nie przypadkowo wybrał ten czas.
    Czas przejścia w wieczność naznaczony przesyconym zapachem ziół…
    Bardzo, bardzo mi przykro…..
    Arte

  • Tadeusz Grąd

    Niech zioła pól, łąk i lasów szumią i pachną Profesorowi
    w podzięce po wsze czasy… [*]

  • freshbynature

    Światełko z Babimostu dla wielkiego człowieka…. Dziekuję , pamiętam i wiedzę i pamięc przekazywał jak najlepiej będę potrafił.

    fresh- czytelnik ksiązek i publikacji pana Aleksandra.

  • Wyróżnieni to ogromne przyjażnić się z prof. A. Ożarowskim. I jakoś smutno … bo rzeczywistość bez Niego już mniej łaskawa. Tęsknimy za Śp. Aleksandrem.

  • Adrian Budek

    🙁 Przykro, ale trzeba żyć dalej i wykorzystać całą wiedzę Pana Aleksandra do pomocy innym.

  • Roman M.

    W 1989 r. śp. Aleksander Ożarowski skierował do ówczesnego Ministra Zdrowia list otwarty którego obszerne fragmenty pozwolę sobie zacytować:

    „ SZANOWNA PANI MINISTER
    Zdrowie narodu jest jedną z jego największych wartości. ….. kondycja zdrowotna Polaków nie jest najlepsza i pogarsza się stale. Równocześnie rodzima służba zdrowia znajduje się w impasie organizacyjnym, …. i niewątpliwie także moralnym. …… Nadszedł więc czas i konieczność, aby zwrócić się ku rozwiązaniom niekonwencjonalnym, bez oglądania się na panującą u nas doktrynę medyczną, na dogmatyzm i automatyzm w sposobie myślenia określonych grup lekarzy i decydentów. Tę nową drogę wskazała już dawno Światowa Organizacja Zdrowia formułując w 1978 r. postulat włączenia w zakres praktycznej medycyny wszelkich sposobów służących ratowaniu zdrowia, niezależnie od ich pochodzenia. Przede wszystkim chodzi o jak najpełniejsze wykorzystanie własnych zasobów roślin leczniczych, a więc o bardziej powszechne, ujęte w ramy organizacyjne stosowanie ziół i preparatów ziołowych…….
    Nowocześnie pojęte ziołolecznictwo powinno stać się partnerem lecznictwa oficjalnego, powinno je wspomagać wszędzie tam, gdzie niezbędne jest wykorzystanie szczególnych walorów roślin leczniczych, zwłaszcza dla osób przewlekle chorych, rekonwalescentów, dzieci, osób w wieku podeszłym, kobiet w ciąży i karmiących oraz dla szeroko pojętej profilaktyki leczniczej ………
    Z powyższych rozważań płyną liczne wnioski, które w sposób skrócony i ogólny można sformułować następująco:
    1. Dokonać oficjalnego włączenia do zakresu medycyny współczesnej szeregu sposobów leczenia naturalnego, w szczególności ziołolecznictwa ……………..,
    3. Utworzyć w Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego zakład lecznictwa naturalnego wraz z kliniką oraz utworzyć nową specjalność medyczną: lekarz – naturopata.
    4. Uznać oficjalnie możliwość wykonywania określonych praktyk leczniczych przez osoby nie mające dyplomu lekarza po obligatoryjnym złożeniu przez te osoby odpowiedniego egzaminu i uzyskaniu licencji. W ten sposób mogłoby nastąpić usankcjonowanie istniejącego od lat stanu, w którym uzdolnione w szczególny sposób osoby udzielają porad z zakresu lecznictwa naturalnego i to niekiedy masowo. …….. Jestem przekonany, że konsekwentne wdrażanie w życie powyższych dezyderatów umożliwi poprawę zdrowia milionów nękanych różnymi dolegliwościami Polaków. Czyż można się wahać, gdy stawką, jest zdrowie narodu?

    Jak widać po latach, kondycja zdrowotna Polaków, także kondycja służby zdrowia, i dziś pozostawiają wiele do życzenia. Nowoczesne ziołolecznictwo nadal znajduje się na obrzeżach medycyny akademickiej. Mam wrażenie, że nie jest ciągle jeszcze partnerem medycyny oficjalnej. W ostatnim „Medical Tribune” jest np. artykuł pt. „ Rosja: Nieuleczalna wiara w medycynę naturalną”. Oto krótkie fragmenty. „ Ponad 60 % Rosjan wierzy, że magiczne obrzędy są lekarstwem na wszystkie choroby (…). pod koniec lat 80, nastąpiła eksplozja wiary w okultyzm, gusła i paranormalne zdolności uzdrowicieli. Wg danych WHO w Rosji jest 800 tyś. zielarzy i znachorów. Lekarzy mniej – około 640 tyś. WHO uważa, że 20 % Rosjan korzysta z ich usług (…). W dodatku nikt nie kontroluje takiej działalności. W efekcie cierpią miliony ludzi. Specjaliści ostrzegają, że większość „naturalnych” terapeutów to oszuści, a ich metody są nieskuteczne. Co gorsza – często niebezpieczne…”. Czytający taki artykuł lekarz „otrzymuje na tacy” supozycje – zielarz = okultysta i guślarz (w najlepszym razie oszust), korzystanie z ziół jest niebezpieczne itd. itd. Rozwiązania unijne (już obowiązujące) które starają się ująć w ramy organizacyjne stosowanie ziół i preparatów ziołowych, jak sobie życzył śp. Pan Aleksander, nie idą chyba w prawidłowym kierunku. Wg szacunków ekspertów, zbankrutuje już niebawem w Europie jakieś ¼ małych firm zielarskich (zajmujących się produkcją i dystrybucją leku roślinnego). Takie przekonanie żywią zielarze wielu krajów Unii. Np. obawę taką zgłasza M. Travato prezydent SISTE (Włoskie Towarzystwo Wiedzy i Technologii Zielarskiej). Zyskają na tym olbrzymie koncerny farmaceutyczne. Nie byłoby może w tym nic złego, gdyby taki stan rzeczy spowodował łatwiejszy dostęp ludzi do bogatszego asortymentu, tańszych i lepszych ziół i preparatów. Tak jednak raczej nie będzie. „Ta sytuacja może doprowadzić do przejęcia przez duże koncerny farmaceutyczne kontroli nad produkcją lekarstw ziołowych, co prawdopodobnie spowoduje wycofanie z rynku wielu z nich. Nie wszystkie zioła z ekonomicznego punktu widzenia są interesujące dla firm farmaceutycznych. Prawdopodobnie firmy ograniczą się do produkcji kilku najczęściej kupowanych produktów, a pacjenci będą mieli ograniczony wybór” – tak twierdzi włoski zielarz M. Valuussi.
    Obawiam się, że nadal, używając sformułowania z cytowanego powyżej listu, nie możemy pozbyć się „ oglądania na panującą u nas doktrynę medyczną, na dogmatyzm i automatyzm w sposobie myślenia określonych grup lekarzy i decydentów”. Współczesna medycyna jest „naukowa i techniczna”, jednakże ma coraz większe trudności w zapewnieniu szerokim rzeszom ludzi bezpieczeństwa i ekonomicznej dostępności. Bodaj w 2008 roku robiono w USA symulację tego jakie byłyby skutki, gdyby pojawiła się tam pandemia grypy. Wskazano na możliwość 200 tysięcy zgonów, ponad 700 tysięcy hospitalizacji, 18 – 42 milionów wizyt ambulatoryjnych itd. Koszty ewentualnej pandemii wycenione zostały na 76 – 166 mld dolarów. Na marginesie dodam, że badania autopsyjne wycinków płuc z czasów pandemii grypy (z 1918 roku) wykazały nadkażenie bakteriami (pneumokokami, streptokokami, gronkowcami, pałeczką Haemophilus influenzę) co było także przyczyną zgonów. Zauważmy jakie mogłoby to nieść dalsze konsekwencje. Jednokierunkowe, dogmatyczne myślenie spychające zioła na margines, doprowadziło nas do tego, że cofnęliśmy się do roku 1928 kiedy Fleming odkrył penicylinę. Nasze „nowoczesne i naukowe” podejście do medycyny sprawiło bowiem, iż coraz więcej bakterii jest odpornych na aplikowane masowo przez lekarzy antybiotyki. Przez ostatnie 20 lat powstały 2 może 3 nowe antybiotyki!!! Dlaczego? To proste. Koncernom nie opłacało się robić nowych kosztownych badań, uruchamiać dolegliwych finansowo procedur wprowadzania do obrotu nowych medykamentów. Tzw. „naukowa medycyna” oparta na antybiotykach jest coraz trudniejsza do utrzymania. Można ignorować spostrzeżenia zielarzy czy prace badawcze naukowców pokazujące skuteczność roślin i substancji w nich zawartych. Można wszystkich ludzi interesujących się ziołami wrzucić do jednego worka z oszustami i guślarzami. Można ograniczać dostęp ludzi do ziół. Dokąd to nas jednak zaprowadzi? Można też, tak jak chciał śp. Pan Ożarowski, szukać sposobów na włączenie ziołolecznictwa do nowoczesnej medycyny. Można tworzyć lepsze ramy prawno – organizacyjne dla rozwoju ziołolecznictwa. Można kształcić i licencjonować działalność zielarzy tak by służyć mogli chorym. Z szacunku dla śp. Aleksandra Ożarowskiego działajmy na rzecz kondycji zdrowotnej Polaków, na rzecz rozwoju ziołolecznictwa, każdy tak, jak najlepiej potrafi. Siejmy ziarna wiedzy o ziołach.

    Musimy siać choć grunta nasze marne
    Choć nam do orki pługów brak i bron
    Musimy siać choć wiatr porywa ziarno
    Choć w ślad za siewcą kroczą stada wron

    Musimy siać nie wiedząc w którą stronę
    Poniesie wiatr i w ziemię rzuci siew
    Nie wiedząc kto i gdzie pozbiera plony
    W dożynki czyj radosny huknie śpiew

    Nie wolno nam ni sił ni dnia marnować
    Musimy siać musimy tworzyć cud
    Nie wolno nam po spichrzach ziarna chować
    Na świecie głód na świecie ciągle głód

    A nas tak mało tych co mogą ponoć
    Ze swych spichlerzy szczyptę braciom dać
    I niech nie przy nas wzejdzie ruń zielona
    My róbmy swoje my musimy siać….

  • Ela

    Piekny wiersz i madre mysli. A swoja droga czlowiek to dziwna istota, najpierw buduje, potem rujnuje, a potem znowu probuje odbudowe.

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>