Archiwa

Ziele rzepika – Herba Agrimoniae – jeszcze garść informacji.

Rzepik pospolityAgrimonia eupatoria Linne (niem. Odermennigkraut),  z rodziny różowatych – Rosaceae, jest rośliną pospolitą w naszym kraju. Surowiec wysuszony posiada słaby zapach i gorzki smak. Stosowany jest raczej jako środek ściągający, ochronny na wątrobę, przeciwzapalny i żółciopędny. Wywiera wpływ rozkurczowy i przeciwbiegunkowy. Badania  z 1987 i z 2005 roku dowiodły, że wyciągi wodno-alkoholowe i wodne mają właściwości przeciwwirusowe, przeciwbakteryjne i antyoksydacyjne. Działa przeciwrodnikowo i przeciwcukrzycowo. Ziele zależnie od fazy wzrostu i rozwoju zawiera od4 do 10% garbników ellagowych, katechinowych, w tym gallokatechiny. Istotne farmakologicznie są pochodne C-procyjanidyny, kwas protokatechowy, wanilinowy, flawonoidy (luteolina, apigenina, kwercetyna, kempferol), triterpeny (kwas ursolowy), witamina K (fitochinony), olejek eteryczny. Sporządzany jest napar z 1 łyżki (ok. 1,5-2 g/porcję wrzątku) i pity kilka razy dziennie (3 razy dziennie, zatem 6 g ziela dziennie), ponadto stosowany zewnętrznie do przemywania i okładów przy stanach zapalnych skóry i błon śluzowych. Działa przeciwświądowo i przyspiesza gojenie ran. Nadaje się również do celów okulistycznych (okłady, krople).

W chińskiej medycynie rzepik (Xianhecao) odnosi się do wątroby, płuc i śledziony. Działa krwiotamująco (przeciwkrwotocznie). Jest stosowany w leczeniu biegunki,  w tym krwawej, robaczyc, zapalenia żołądka, wątroby i pęcherzyka żółciowego, stanów zapalnych jamy ustnej, gardła, skóry (w tym owrzodzeń). Dawka dzienna ziela 10-15 g, przy czym w przeciwieństwie do medycyny europejskiej – należy ziele gotować 20 minut i przyjmować w postaci odwaru.

Patrz wcześniejsze opisy Herba Agrimoniae: http://rozanski.li/?p=155, http://rozanski.li/?p=1258

W starych lekospisach ziele rzepiku występowało pod różnymi nazwami synonimowymi: Herba Absellae, Herba Asellae, Herba Concordiae, Herba Eupatoriae (uwaga! na Eupatorium cannabinum L. – sadziec konopiasty, który miał nazwę Herba, Radix Eupatorii lub Cannabis aquaticae, lub St. Cunigundae), Herba Marmorellae, Herba Lappulae hepaticae.

3 komentarze Ziele rzepika – Herba Agrimoniae – jeszcze garść informacji.

  • Roman M.

    W poprzednim poście o rzepiku Pan Henryk napisał: „Mało popularnym ziołem w polskiej współczesnej fitoterapii jest rzepik pospolity – Agrimonia eupatoria L., które dawniej było nazywane „wątrobowym zielem””. Wyżej zaś możemy przeczytać „Stosowany jest raczej jako środek ściągający, ochronny na wątrobę, przeciwzapalny i żółciopędny.” Przyjrzyjmy się zatem pokrótce działaniu zioła na wątrobę i praktycznego wykorzystania rośliny w kilku wybranych chorobach tego narządu.
    To że wątroba ma ogromne znaczenie dla naszego zdrowia, nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć. Jest ona wieloczynnościowym narządem, który spełnia istotną rolę w metabolizmie węglowodanów, białek i tłuszczów. Odgrywa rolę w procesie trawienia, wydziela żółć (która jest niezbędna do trawienia tłuszczów). Bierze udział przemianach węglowodanów – syntetyzuje i magazynuje glikogen, bierze udział w syntezie glukozy itd. itd. itd. Truizmem jest twierdzenie, że wiele chorób i zaburzeń w innych częściach ciała ma ogromny wpływ na funkcjonowanie wątroby i odwrotnie, schorzenia wątroby odbijają się na funkcjonowaniu całego organizmu. Leczenie chorób wątroby jest dość trudne albowiem nie istnieją leki farmakologiczne leczące swoiście różnorodne jej choroby – to z jednej strony. Zaś z drugiej – należy pamiętać, że czynności i sprawność wątroby są ściśle związane ze stanem i sprawnością (przede wszystkim – ale nie tylko) całego przewodu pokarmowego. Wspomagając zatem leczenie konwencjonalne ziołami, leczymy jednocześnie współistniejące zaburzenia trawienne (np. poprawiamy stan czynnościowy trzustki itp.). W ten sposób leczenie może przebiegać szybciej i być bardziej skuteczne, od leczenia bazującego tylko na syntetycznych, pigułkowanych farmaceutykach. Ziół przydatnych w leczeniu rozmaitych chorób wątroby wymienić możemy wiele, chociażby: ostropest, kocanka, bylica boże drzewko, dziurawiec, mięta, mniszek itd. Skoro jednak rzepik otrzymał zaszczytne miano „wątrobowego ziela” słów kilka uzasadniających tę nazwę.
    Dość paskudną chorobą tego narządu jest marskość wątroby. Jest to choroba przewlekła, związana z trwałym uszkodzeniem tego narządu. Jej następstwem są inne schorzenia: żółtaczka, wymioty, bóle brzucha, zmniejszenie masy ciała a nawet podwyższone ciśnienie. Najbardziej niebezpiecznym następstwem jest upośledzenie czynności wątroby, prowadzące do jej niewydolności, a to skutkować może nawet śmiercią. O przyczynach choroby (alkoholizm, zapalenie wątroby itd.) ani jej leczeniu przez konwencjonalną medycynę pisać nie będę. Warto zaś napisać o tym, że rzepik działając ochronnie na miąższ wątroby, zapobiega otłuszczeniu tego organu, pobudza wydzielanie żółci, polepsza trawienie i przyswajanie pokarmów. Jak możemy przeczytać w artykułach Pana Henryka – działa przeciwzapalnie itd. Dlatego właśnie zielarze dodają rzepik, w przypadku marskości wątroby, do mieszanek ziołowych które „regenerują i naprawiają” ten organ. Oto jeden z przepisów: ziela rzepiku, krwawnika, dziurawca po łyżeczce, ziela glistnika, kwiatu kasztanowca po pół łyżeczki. 3 łyżki mieszanki zalewamy 2 szklankami wrzątku, zaparzamy 5 minut. Lek pijemy 3 razy dziennie, niedługo po posiłkach, po 1/3 szklanki. Kuracja ta jest stosowana jako uzupełnienie leczenia zasadniczego.
    Skoro wyżej wspomniałem, że rzepik zapobiega stłuszczeniu wątroby to słów kilka i na ten temat. Do stłuszczenia wątroby dochodzi wówczas gdy komórki wątrobowe wypełniają się nadmiernie wodą i tłuszczem. Może to być następstwem: alkoholizmu, zatruć niektórymi chemikaliami, cukrzycą, otyłością itd. Chociaż stłuszczenie wątroby nie musi wiązać się z jakimiś uciążliwymi objawami, to chorzy mogą odczuwać: bóle, uczucie pełności, mdłości itp. W takim przypadku można ze względu na działanie wątrobowe rzepiku (działanie ochronne na miąższ, działanie żółciopędne, oczyszczające itd.) zaaplikować właśnie to zioło. Zielarze zalecają wówczas napar z rośliny. 2 łyżki suszonych liści rzepiku zalać 2 szklankami wody, zaparzać pod przykryciem 10 minut, lek pić w 4 porcjach w ciągu dnia, przed posiłkami.
    Dla dopełnienia obrazu rzepiku jako zioła wątrobowego dodam jeszcze, że wzmiankuje się również stosowanie ziela rzepiku w poważnym schorzeniu tego organu, jakim jest niewątpliwie wirusowe zapalenie wątroby. Jak widzimy nie bezpodstawnie: „…Badania z 1987 i z 2005 roku dowiodły, że wyciągi wodno-alkoholowe i wodne mają właściwości przeciwwirusowe..”. Nie bez znaczenia w tym wypadku jest jeszcze i ochronne działanie jakie wywierają składniki rośliny na miąższ wątroby (wybaczcie Państwo, że się powtarzam), działanie łagodzące stany zapalne, przyspieszające regenerację organu po chorobie, wspomagające wydzielanie żółci („Dawniej zalecano przetwory z ziela rzepiku w leczeniu kamicy żółciowej i zastojów żółci różnego pochodzenia (atonia, infekcje). Rzepik zalecany był nawet w żółtaczce” – poprzedni post Pana Henryka), działanie oczyszczające organizm z toksyn. To wszystko pozwala stosować rzepik jako kurację wspomagającą przy leczeniu wszystkich rodzajów wirusowego zapalenia wątroby: A, B, C, D, E, F, G. Zaleca się wówczas picie naparu przyrządzonego w taki sposób i tak samo dawkowanego jak pisałem przy stłuszczeniu wątroby. Jak więc widzimy dawna nazwa rzepiku „wątrobowe ziele” nie jest chyba nazwą bezpodstawną.

  • Roman M.

    Rzepik pospolity w lokalnym, ludowym, nazewnictwie funkcjonował dawniej jako„warkoczyk Najświętszej Marii Panny”. Jest to jedyny powód dla którego umieszczam niniejszy komentarz w tym właśnie miejscu. Przy okazji, skoro już wspomniałem taką nazwę rzepika, zauważyć należy, że wiele roślin wg naszego ludu nosiło nazwy maryjne. Wymienię dla przykładu: traganek szerokolistny (Astragalus glycyphyllos L.) – zwany był włosami Matki Boskiej. Dziewannę (Verbascum L.) określano warkoczem Matki Bożej, warkoczem Najświętszej Panienki lub też, jabłuszkami Najświętszej Panienki. Dziurawiec (Hypericum L.) miał również kilka takich nazw. Zwano go mianowicie: dzwonkami Matki Boskiej, dzwonkami Panny Marii, krewką Matki Boskiej. Na krwiściąg (Sanguisorba L) mówiono – baranki Najświętszej Panny. Orlik pospolity (Aquilegia vulgarisL.) nazywano rękawiczką Matki Boskiej, lnicę pospolitą (Linaria vulgaris Mill) bucikami Matki Boskiej. Przeglądając dawne księgi spotykać możemy jeszcze i inne rośliny o takich nazwach np.: serduszka Matki Boskiej, Matki Boskiej Łzy, lenek Matki Bożej itd. itp. Zainteresowanych nazewnictwem ludowym roślin odsyłam do Rostafińskiego (podaje tam jeszcze wiele innych). Tu dodam jedynie, że drzewiej wierzono w szczególne walory lecznicze roślin związanych z imieniem Boga, Jezusa, Matki Boskiej i Świętych. Już sama nazwa, wg wierzeń ludu, wzmacniała ich wartość i siłę leczniczą. Nie o tym jednak ma być mój komentarz.

    „Każdy kwiatek woła – weź mnie do kościoła”.

    Dnia 15 sierpnia Kościół świętuje Wniebowzięcie Matki Boskiej zwane także świętem – Matki Boskiej Zielnej. Tego dnia lud przynosząc wiązanki zbóż, owoców i ziół dziękował Matce Bożej Wniebowziętej za pomoc w ciężkiej pracy na roli, za opiekę na ludźmi i ich plonami. Od wieków z uroczystością kościelną łączy się błogosławieństwo ziół leczniczych. Kiedy zaczęto obchodzić to święto, jakie ono miało znaczenie, w jakim celu święcono zioła? Na te pytania postaram się w komentarzu odpowiedzieć. Słów kilka o historii święta. W syryjskim apokryfie z II-III wieku, a także w innych wczesnochrześcijańskich podaniach i legendach, znajdujemy relacje o końcu życia ziemskiego Maryi. Kiedy Matka Boża „zasnęła” nie było przy niej wszystkich apostołów. Została złożona w grobie. Gdy przybyli już wszyscy i grób otworzono, nie było ciała a tylko kwiaty i zioła. Wiarę ludu o cudownym zakończenia ziemskiego życia Maryi potwierdził uroczyście papież Pius XII, ogłaszając 1 listopada 1950 w sposób uroczysty dogmat. Dotyczy on tego, iż „po swojej śmierci z duszą i ciałem znalazła się w niebie, bo nie godziło się, żeby to ciało, z którego zostało wzięte ciało samego Syna Bożego, pozostało w grobie i doznało rozkładu”. Samo święto obchodzi się w Kościele od VI wieku. Cesarz Maurycy (582-602) poleca święto Zaśnięcia Maryi obchodzić w całym Kościele Wschodnim. W Kościele Zachodnim upowszechniło się ono w połowie następnego stulecia. Choć tu przyjęto z czasem inną nazwa – Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny.
    Nie wiemy jak zakończyło się ziemskie życie Maryi. Pod krzyżem umierający Syn powierzył swą Matkę ukochanemu uczniowi Janowi: „Oto Matka Twoja. I od tej godziny uczeń wziął do siebie” (J 19, 25 -27). Za panowania Heroda Agrypy I (37 – 44) wzmogło się prześladowanie chrześcijan, toteż wielu wyznawców nowej wiary opuściło Palestynę. Jan udał się z Maryją do Efezu gdzie Matka Boża miałaby umrzeć (50 – 54). Kościół rzymskokatolicki uznał w 1886 r. dom Maryi w Efezie (Wzgórze Słowików) za miejsce pielgrzymkowe. Stało się to po uznaniu wizji A. K. Emmerick (1774 – 1824) dzięki której dom ów został odnaleziony. Papież Pius X (1903 – 1914) przyznał temu miejscu rangę miejsca świętego. Badania archeologiczne potwierdziły, iż niektóre części murów małego domku pochodzą z I wieku. Za efeską tradycją przemawia również fakt, ze trzeci sobór ekumeniczny, który uznał, iż należy oddawać cześć Maryi jako Theotokos, czyli Matce Boga, odbywał się właśnie w Efezie. W tym czasie zbudowano tam kościół poświęcony Świętej Dziewicy. Kościoły mogły być wówczas poświęcone jedynie tym świętym, którzy w swoim ziemskim życiu byli związani z daną miejscowością. Wg innej tradycji Maryja mogła w tym czasie (50 – 54) umrzeć także w Jerozolimie, na górze Syjon. Stoi w tym miejscu kościół neoromański „Zaśnięcia Matki Boskiej”. Stał tu przed dwoma tysiącami lat dom który należał do rodziców św. Marka Ewangelisty i w którym jak głosi legenda mogła umrzeć Maryja. Oba miejsca widziałem. Przemawiał do mnie bardziej Efez.
    Od końca X wieku z uroczystością Wniebowzięcia łączy się błogosławieństwo ziół leczniczych. To zawdzięczamy również tradycji wschodniej, która omawiane tu święto łączyła z błogosławieniem pól (J. Miazek). O polskiej tradycji z tym związanej pisał Z. Gloger: „Z obchodem tym kościelnym …. , łączy się w kraju naszym starodawny zwyczaj święcenia ziół polnych, które dziewczęta wiejskie, nazbierawszy dnia poprzedniego, przynoszą do świątyń, aby je kapłan przed wielkim ołtarzem poświęcił”.
    To, że dawniejsze zielarstwo, w szczególności ludowe, przesiąknięte było pierwiastkiem duchowym i religijnym, jest dość oczywiste. „Cudowna siła naszych roślin, w przekonaniu ludu warunkowana jest nie tylko czasem kiedy jest zebrana … ale także pewnymi wskazaniami natury mistycznej, jak np. odmówieniem modlitwy bez końcowego Amen….” pisał H. Biegeleisen w „Lecznictwie ludu polskiego” (1929). Rośliny poświęcone przez kapłana odgrywały dawniej istotne znaczenie w lecznictwie ludowym. Jak podaje S. Udziela (1900 r.) pod koniec XIX wieku na ziemi krakowskiej święcono około 100 gatunków roślin. XX wieczne obrachunki naszych etnografów wskazują na to, że święcono w dniu 15 VIII około 120 gatunków roślin. Prócz zbóż i jabłek najczęściej święcono: miętę, mak, bylicę boże drzewko, wrotycz, len, macierzankę, koper, sadziec, lulek, różę dziką, janowiec, słonecznik. Po poświęceniu rośliny użytkowano medycznie, ale nie tylko. O tym za chwilę . Rośliny święcone używano w celach leczniczych globalnie (uniwersalne stosowanie we wszelakich chorobach) bez względu na gatunki – robiąc określony preparat i podając choremu. Częstym sposobem było użytkowanie tych roślin do okadzania. Innym sposobem było spożywanie startych ziół. Rzadko robiono napary i odwary. Czasem konkretne rośliny miały określone przeznaczenie np. marchew podawano w żółtaczce, jabłko w przy bólu zębów itd. Najczęściej zioła poświęcone używano w leczeniu: „…dolegliwości które człowieka dość często nachodzą i trapią i z którymi nie można sobie było w normalny sposób poradzić. Należało wtedy sięgnąć po środki szczególne – zioła święcone” (A. Paluch). Leczono nimi m.in.: płacze dziecka z przestrachu, choroby z zauroczenia lub zaczarowania, wrzody, kolki, guzy nowotworowe, różę, bóle a szczególnie często – bóle zębów, bóle reumatyczne czy uszu. Prócz użytkowania medycznego święcone rośliny zabezpieczały ludzi, zwierzęta, uprawy, domostwa (wkruszało się je w podwaliny budowanych domów), przed wszelkimi złymi mocami (wpływem czarownic, zboża przed gryzoniami, kataklizmami – piorunami, wichrami, gradem itp.). Umieszczane w określonych miejscach zapewniały powodzenie, dostatek i zdrowie. Zioła święcone zabezpieczały zwierzęta hodowlane przed pomorem i licznymi chorobami. Rośliny takie miały moc rozpędzania chmur gradowych i burzowych, zabezpieczały przed uderzaniem pioruna. Jak już pisałem, chroniły ludzi i dobytek przed złymi mocami, przeciwdziałały czarom i złym urokom, zabezpieczały przed działaniem wiedźm i czarownic. Pomagały ludziom w uzyskiwaniu dobrych plonów – mieszało się z ziarnami (najczęściej zbożami) przed siewem, wsadzało w grzędy. Wieszane lub wstawiane w stodołach zabezpieczały prze plagą myszy. Wkładało się je do trumny … itd. (S. Niebrzegowska). Mówiąc językiem etnografów, rośliny należały do porządku boskiego, jeśli były jeszcze poświęcone, ich wartość dla ludu zdecydowanie zwiększała się. Czy warto pisać o takich religijnych, kulturowych i obyczajowych tradycjach? Chyba tak. „Naród bez tradycji jest ubogim narodem” (Jan Paweł II).

  • Tadeusz Grąd

    Panie Romanie, dziękuję serdecznie za tak odświętne potraktowanie wybranych przedstawicieli królestwa roślin.

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>