Archiwa

Theae viridis folium – liść zielonej herbaty w fitoterapii i kosmetologii.

Liście zielonej herbatyFoliumTheae viridis (ang. Green tea, niem. Grüner Tee) pochodzą z gatunku Camellia sinensis (L.) O. Kuntze, z rodziny herbatowatych – Theaceae (w niektórych systemach – kameliowatych – Camelliaceae). Rodzina kameliowate (herbatowate) liczy około 550 gatunków krzewów, krzewinek i drzew, występujących w krajach tropikalnych i subtropikalnych. Rodzaj kamelia obejmuje około 80 gatunków zimozielonych drzew i krzewów, pochodzących ze wschodniej i południowo-wschodniej Azji. Herbata chińska – Camellia chinensis (L.) Kuntze pochodzi z południowych Chin i jest krzewem lub drzewem dorastającym do 10 m wys. Liście są jajowate, długości do 7 cm, szer. do 4 cm, brzegiem ząbkowane. Kwiaty wonne, białe. Liście herbaty zielonej zawdzięczają swoją nazwę na podstawie barwy. Nie są poddawane fermentacji (tak jak herbata czarna) w związku z czym zachowują barwę zieloną.

Herbata czarna i zielona różnią się pod względem zawartości polifenoli i substancji aromatycznych. Zawartość metyloksantyn w herbacie zielonej jest nieco niższa, średnia zwartość kofeiny (teiny) wynosi 2,2%. Dużą aktywność (moczopędną, rozszerzającą oskrzela, pobudzającą psychoruchowo) wykazują również teobromina, teofilina i dimetyloksantyna. Świeże liście herbaty zielonej zawierają monomer flawan-3-ol (katechina), galusan (-)-epigalokatechiny (EGCG), galusan (-)-epikatechiny (ECG), trimery proantocyjanidynowe, flawonoidy (kwercetyna, kaempferol, mirycetyna); kwas galusowy, kwas chlorogenowy, kwas kawowy; związki aromatyczne lotne (cis-jasmon, linalol, nerolidol, siarczek dimetylu); galotanoidy (estry glukozy z kwasem galusowym), sole mineralne (fluor, glin, magnez), witaminy (C, z grupy B), aminokwasy i ich pochodne, np. 5-N-etyloglutamina = theanina; saponiny  (barringenol R1, barringtogenol C = Theasapogenol).


Barringtogenol C jest triterpenoidem o działaniu cytotoksycznym i przeciwnowotworowym.

Fig. 1.
źródło obrazka: Th.J. Hawke, D. G. Allen, M. I. Lindinger:  Journal of Applied Physiology December 1, 2000 vol. 89 no. 6 2312-2317

Dla wyjaśnienia podam, ze związek paraksantyna (Paraxanthine) pokazany na ilustracji jest metabolitem kofeiny, powstającym podczas przemian biochemicznych u zwierząt (i ludzi). Do celów farmakologicznych/toksykologicznych otrzymywany syntetycznie. Nie występuje u roślin. Stymuluje centralny układ nerwowy (związek psychoaktywny) i pobudza ruchowo. Należy do inhibitorów fosfodiesterazy, podnosi stężenie cyklicznego AMP (cAMP) oraz wzmaga aktywność  kinazy białkowej A (PKA). Paraxanthine wchodził w skład wielu środków dopingujących, był nadużywany przez sportowców, dlatego w większości krajów preparaty tego typu zostały wycofane, np. ProCasanoid i zabronione.

Napar z zielonej herbaty niewątpliwie wzmaga diurezę za sprawą zawierania teofiliny, kofeiny i teobrominy. Warto omówić krótko aktywność poszczególnych składników. Teofilina rozszerza drogi oddechowe, pobudza ośrodkowy układ nerwowy. Wzmaga reflux żołądkowo-przełykowy i zwiększa kwasowość soku żołądkowego i pobudza perystaltykę jelit, dlatego u wielu osób po wypiciu herbaty zielonej na czczo występują objawy nudności, skurcze żołądka i jelit, a nawet wymioty. Wpływa na krew i szpik kostny obniżając liczbę limfocytów T, a podnosząc aktywność i liczbę limfocytów supresorowych. Pobudza wentylację płuc, zwiększa wrażliwość ośrodka oddechowego na dwutlenek węgla. Hamuje reakcje alergiczne poprzez stabilizację komórek tucznych – mastocytów = labrocytów (hamowanie uwalniania histaminy). Jednocześnie hamuje uwalnianie nadtlenków, cytokin, mediatorów stanu zapalnego. Przyspiesza pracę serca, ale jednocześnie zwiększa zapotrzebowanie mięśnia sercowego na tlen. W dużych dawkach powoduje rozkurcz wszystkich naczyń krwionośnych, dlatego dawniej wykorzystywano ją w leczeniu nadciśnienia. Zmniejsza przepływ krwi mózgowy, ale równocześnie pobudza psychoruchowo.

Teobromina działa moczopędnie silniej od kofeiny, ale słabiej od teofiliny. W małych dawkach rozszerza naczynia krwionośne mózgu, nerek, skóry i wieńcowe serca. W dużych dawkach powoduje spadek ciśnienia tętniczego krwi. Stosowano ją w leczeniu miażdżycy, zapalenia nerek z obrzękami i skąpomoczem, nadciśnienia, a nawet choroby wieńcowej.

Kofeina hamuje fosfodiesterazę i również pobudza ośrodkowy układ nerwowy. Jest również inhibitorem receptorów adenozynowych. Pobudza psychicznie i ruchowo. Ułatwia percepcję wrażeń i ich kojarzenie, pobudza procesy myślowe. Niestety zmniejsza często zdolności koncentracji uwagi, a w nadmiarze wywołuje rozbicie myślowe. Nadużywana może spowodować długotrwałą bezsenność i drżenie mięśniowe. Przyspiesza przemianę materii, pobudza ośrodek oddechowy, stymuluje ośrodek naczynioruchowy, dlatego jest tak rozpowszechniona w preparatach cucących. Działa inotropowo dodatnio na serce. Rozszerza naczynia obwodowe. Powoduje przemieszczenie krwi z jamy brzusznej do mięśni i skóry, dlatego ułatwia wysiłek fizyczny i może zwiększyć chwilowo wydolność fizyczną. Stąd kofeina i jej pochodne są najczęściej stosowanymi środkami dopingującymi w sporcie. Kofeina nie podnosi normalnego ciśnienia krwi, bowiem jedne naczynia kurczy, ale inne rozszerza, stąd powstaje stan ponownej równowagi. Jednakże wielu ludzi może odczuwać różne objawy krążeniowe z powodu przemieszczania się krwi z jednych organów do drugich przy jednoczesnym pobudzeniu psychoruchowym. Ciśnienie krwi wzrasta po podaniu kofeiny, jeśli wcześniej było obniżone (np. wskutek zapaści). Wg prof. A. Danysza (2010 r.) kofeina kurczy naczynia krwionośne w mózgu, dlatego może przynosić ulgę przy bólach głowy spowodowanych miejscowym rozszerzeniem naczyń. Zdaniem wybitnego farmakologa – prof. J. Supniewskiego (1950 r.): “naczynia krwionośne mózgu nie kurczą się po kofeinie”. Natomiast kolejny mój idol dr R. Leszczyński (1931 r.) podaje, że kofeina rozszerza naczynia mózgowe. Pewne jednak jest to, że kofeina podnosi ciepłotę ciała i pobudza serce, co również może dawać poczucie (ale tylko poczucie) wzrostu ciśnienia krwi.  Kofeina działa silniej na mięśnie szkieletowe osłabione i zmęczone niż na mięśnie wypoczęte.

Występowanie różnych składników w herbacie powoduje, że preparaty z niej uzyskane wykazują w dużej mierze wypadkową działania poszczególnych substancji. Główny kierunek aktywności farmakologicznej liści herbaty zielonej zależy od składu ilościowego i jakościowego, stosunków ilościowych poszczególnych substancji, sposobu przetworzenia i przygotowania preparatu, użytego rozpuszczalnika. Stąd są wyraźne różnice w działaniu ekstraktu suchego z zielonej herbaty, ekstraktu płynnego, wyciągu wodnego, wyciągu alkoholowego, czasu ekstrakcji, temperatury i ciśnienia w jakiej ekstrakt był odparowywany, fazy rozwojowej liści, sposobu suszenia liści herbaty i in. Napar krótkotrwały, 3-minutowy wykazuje większą zawartość alkaloidów ksantynowych niż garbników dlatego działa silniej pobudzająco niż ściągająco. Napar długotrwały – ponad 10 minutowy zawiera więcej garbników. Garbniki upośledzają wchłanianie alkaloidów ksantynowych, garbują błonę śluzową przewodu pokarmowego, utrudniając dodatkowo absorpcję innych substancji psychoaktywnych. Tworzą kompleksy z aminokwasami, terpenami, białkami, saponinami i ksantynami herbaty, co też utrudnia ich wchłanianie. Garbniki strącają białkowe jady i enzymy bakteryjne, pierwotniakowe i wirusowe, przez co wpływają odtruwająco i znoszą ich szkodliwy wpływ. Pamiętać należy również, że mocna herbata, szczególnie długo parzona, gotowana jest bogata w garbniki, które również hamują trawienie w naszym przewodzie pokarmowym poprzez denaturację struktury białkowej enzymów. W zootechnice nawet garbniki są uważane za czynniki antyżywieniowe właśnie poprzez strącanie enzymów żołądkowych, trzustkowych, czy jelitowych. Stąd przewlekłe podawanie surowców wybitnie garbnikowych powoduje spadek masy ciała zwierząt. Garbniki, jak wszystkie inne związki farmakologicznie czynne są wartościowe, cenne i wskazane dla zwierząt i człowieka, ale w umiarkowanych ilościach, w dobrze dobranych zestawieniach (recepturach) i formach i w określonych okolicznościach fizjologicznych i patologicznych (np. podczas konkretnej choroby).

Mocna herbata nie powinna być stosowana do popijania leków, szczególnie o budowie peptydowej/polipeptydowej (np. niektóre antybiotyki, preparaty enzymatyczne), amidowej, imidazolowej; wykazuje niezgodność z preparatami żelaza, cynku, wapnia (np. glukonianem wapnia), witaminą B12, kwasem foliowym (chodzi o reakcje chelatowania – upośledzające w tym przypadku wchłanianie leku). Również strąca alkaloidy utrudniając ich wchłanianie, stąd nie łączmy ziół typowo alkaloidowych, np. glistnika, dymnicy, żarnowca z herbatą. Herbaty i innych ziół garbnikowych nie łączyć z probiotykami (preparaty zawierające żywe bakterie), bo te są od razu inaktywowane. Ziół czysto garbnikowych nie kojarzyć także z surowcami typowo śluzowymi, bowiem tracimy w ten sposób właściwości powlekające i rozmiękczające, gojące śluzów. W weterynarii nie kojarzyć jednocześnie (w tym samym czasie) szczepionek i enzymów z surowcami garbnikowymi, bo te stają się nieaktywne.

Jeżeli chodzi o obiektywne podejście do właściwości herbaty, to nie szalejmy i nie popadajmy w skrajności. Producenci preparatów opartych na herbacie zielonej obiecują “cuda na kiju” jakoby herbata była panaceum na wszystkie dolegliwości ludzi i zapobiegała prawie wszystkim chorobom. Jeżeli chodzi o kosmetologię to oczywiście preparaty oparte na wyciągach z herbaty powinny zatrzymać starzenie się skóry i zachować nas młodych i pięknych aż do śmierci. Jak spoglądam bez selekcji na te rewelacyjne doniesienia na temat właściwości herbaty, to zastanawiam się, jakim cudem Anglicy, Irlandczycy, Hindusi, Katarowie, Arabowie, Japończycy i inne narodowości wypijające hektolitry herbaty – cierpią w ogóle na raka, cukrzycę, alergię, czy chorobę wieńcową, nie mówiąc już o starzeniu się? W ilości spożytej herbaty na mieszkańca nie widać również przedłużenia/.kjhgf

5 długości życia, dla przykładu: Irlandia – ilość spożycia herbaty na mieszkańca w ciągu roku wynosi przeszło 3 kg, ale długość życia wśród krajów świata plasuje się na 32 miejscu; podobnie jest z Mauretanią – 3,22 kg herbaty na mieszkańca, ale pod względem długości życia 157 miejsce na świecie; Zjednoczone Emiraty Arabskie – zużycie herbaty na mieszkańca 6,24 kg, długość życia mieszkańca 75,69 lat co daje 49 miejsce w świecie (patrz http://www.wprost.pl/ar/318921/Herbata-kto-ja-pije-a-kto-produkuje/ oraz http://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_pa%C5%84stw_%C5%9Bwiata_wed%C5%82ug_oczekiwanej_d%C5%82ugo%C5%9Bci_%C5%BCycia) daleko więc im do Szwajcarów, którzy mają 6 miejsce pod względem długości życia w świecie, przy czym zużycie herbaty na Szwajcara wynosi 0,22 kg/rocznie (85 miejsce w świecie). Szwajcarzy piją inne ciekawe herbatki ziołowe, alpejskie – i dobrze się z tym mają. Zapewniam wszystkich Czytelników, że jest mnóstwo ziół europejskich, którymi możemy zastąpić zamorskie herbaty, również o właściwościach przeciwrodnikowych, antyoksydacyjnych, moczopędnych i zmniejszających ryzyko wystąpienia nowotworów oraz opóźniających procesy starzenia.

Wrócę ponownie do liści herbaty, aby opisać ich właściwości prozdrowotne i lecznicze. Z pewnością jest źródłem fluoru dla wielu z nas; w 1 kg herbaty może być nawet 130 mg fluoru. Zapotrzebowanie dzienne człowieka na fluor wynosi 1,5 mg. Działa analeptycznie i psychostymulująco, czyli pobudzająco na korę mózgową serce i mięśnie szkieletowe. Zwiększa diurezę (wpływ moczopędny). Pobudza przemianę materii. Zwiększa ruchy robaczkowe przewodu pokarmowego. Pobudza oddychanie płucne. Hamuje stany zapalne błon śluzowych i skóry, dlatego sprawdza się w okładach na oczy przy zapaleniu powiek oraz spojówek. Mocne długotrwałe napary i odwar z liści herbaty działa ściągająco na błony śluzowe i skórę, przyspiesza gojenie ran. Unieszkodliwia wiele bakterii, grzybów i pierwotniaków, przez co przy lekkich infekcjach przewodu pokarmowego pomaga w opanowaniu przykrych objawów, np. biegunki, wzdęć. Wspomaga doskonale leczenie dysenterii (bakteryjna shigelloza, ale również pochodzenia pierwotniakowego – pełzakowica), zapalenia żołądka, stanów zapalnych jelit, zapalenia wątroby i zapalenia skóry. W leczeniu infekcji przewodu pokarmowego korzystne okazują się właściwości inaktywujące garbników wobec substancji białkowych wytwarzanych przez drobnoustroje. Ponadto polifenole, garbniki, flawonoidy, saponiny liści herbaty obkurczają rozszerzone naczynia krwionośne jelit i żołądka, hamują wysięki zapalne, lekko denaturują śluzówki utrudniając inwazję drobnoustrojów.

Jak określają Szwajcarzy i Niemcy frakcja polifenoli zielonej herbaty – Grün-Tee-Polyphenol-Fraktionen (GTP) działa chemoprotekcyjnie, czyli zabezpiecza komórki naszego ciała przed kancerogennym i mutagennym wpływem substancji chemicznych obcego pochodzenia. Wpływa więc antykancerogennie (blokuje procesy kancerogenezy – powstawania nowotworów). Działa antyoksydacyjnie i przeciwrodnikowo, stabilizuje strukturę błon elementarnych (biomembran), blokuje uwalnianie mediatorów stanu zapalnego i reakcje alergiczne. Hamuje szkodliwy wpływ nitrozoamin na komórki (inhibitor N-nitrozacji). Chroni komórki przed szkodliwym wpływem azbestu (makrofagi, erytrocyty). Aktywuje apoptozę komórek rakowych. Blokuje angiogenezę w nowotworach. Przeciwdziała metastazom (przerzutom nowotworowym). Hamuje kaskadę reakcji kontroli proliferacji i wzrostu komórek rakowych. Zatem herbata zielona pomaga nie tylko w leczeniu stanów zapalnych przewodu pokarmowego i skóry, ale również spowalnia lub blokuje procesy sprzyjające procesom nowotworowym. Warto również dodać, że zielona herbata obniża stężenie glukozy, cholesterolu i lipidów we krwi. Ważne jest jednak, aby liście herbaty były świeże, szybko wysuszone, dobrze zapakowane i zwracajmy uwagę na sposób przyrządzenia preparatu zależnie od potrzeby.

 

Napar krótkotrwały z liści herbaty zielonej – 1 łyżkę liści rozdrobnionych zalać gorącą wodą (70-80 stopni C), odstawić na 3-5 minut, przecedzić. Pić po 100-150 ml 1-2 razy dziennie jako środek przeciwalergiczny, hamujący astmę, rozszerzający drogi oddechowe, pobudzający psychicznie, moczopędny, wzmagający przemianę materii, podnoszący wydolność fizyczną.

Napar długotrwały z liści herbaty zielonej – 1 łyżkę rozdrobnionych liści zalać 1 szklanką wrzącej wody, odstawić na 30 minut pod przykryciem, przecedzić. Pić po 100 ml 3 razy dziennie, rano, w południe i popołudniu-wieczorem jako środek przeciwbiegunkowy, ściągający, przeciwzapalny na przewód pokarmowy, wymiatający wolne rodniki, antyoksydacyjny wobec nadtlenków, ochronny na wątrobę i nerki, chroniący przed procesami nowotworowymi. Ponadto do okładów na oczy i skórę przy atopowym zapaleniu skóry, trudno gojących się ranach i owrzodzeniach (sączących), łojotoku. Do częstych przemywań w kosmetologii jako środek antyseptyczny, ściągający, obkurczający pory, przeciwłojotokowy, przeciwrodnikowy dla komórek skóry.

Wyciąg na winie czerwonym wytrawnym z zielone herbaty: 1 część liści suchych lub świeżych zielonej herbaty zalać 5 częściami wina czerwonego wytrawnego, odstawić na 1 miesiąc. Przecedzić. Stosować doustnie po kieliszku raz dziennie jako środek cytoprotekcyjny (ochronny na komórki), obniżający poziom glukozy i cholesterolu we krwi, przeciwmiażdżycowy, rozszerzający naczynia wieńcowe, ochronny na miąższ wątroby, serce i nerki, antykancerogenny, opóźniający procesy otępienia starczego i degeneracji neuronów. Ponadto do obmywania skóry przedwcześnie starzejącej się, z wypryskami i owrzodzeniami przewlekłymi, trudno gojącymi się ranami i odleżynami (okłady). Dobry środek poprawiający zdolności poznawcze i myślowe. Pobudza psychicznie. Ciepłe i gorące wino lepiej ekstrahuje związki ksantynowe, zatem można wino podgrzać przed zlaniem liści herbaty.

Wyciągi z zielonej herbaty hamują przede wszystkim degradację włókien kolagenowych i elastynowych, poprawiają krążenie krwi w skórze, wiążą szkodliwe ksenobiotyki, zatrzymują promienie UV, wymiatają nadtlenki i rodniki przyspieszające starzenie się skóry. Dobrze przygotowane wyciągi z zielonej herbaty mogą przyczyniać się do redukcji cellulitis poprzez wpływanie na rozmieszczenie tkanki tłuszczowej oraz blokowanie degradacji włókien białkowych w tkance łącznej właściwej i hamowanie stanów zapalnych oraz wysiękowych. Ponadto wyciągi z herbaty zielonej obkurczają rozszerzone pory skórne i poprawiają ukrwienie skóry. Prawdopodobnie przez wpływ lipolityczny (redukujący tkankę tłuszczową) i ochronny na komórki skóry i poprawiający ukrwienie zapobiega rozstępom.

4 komentarze Theae viridis folium – liść zielonej herbaty w fitoterapii i kosmetologii.

  • Witam!

    Piję od niedawna zieloną herbatę i jestem nią oczarowana a wręcz chyba zakochana ! Cudowny lek na depresję , usuwa zmęczenie psychiczne , uspokaja, działa silnie przeciwzapalnie. Poprawia jasność umysłu i zwiększa energię psychiczną do działania . Herbata zielona usunęła u mnie stan zapalny wywołany agresją autoimmunologiczną wywołaną na tle choroby Parkinsona , co nie mógł tego stanu zapalnego usunąć żadne inne zioło takie jak rumianek , bratek , szałwia czy krwawnik. Jednym słowem cudowne zioło!

  • Marian

    Jestem bardzo ciekawy, jakie zioła miał Pan doktor na myśli pisząc, że z powodzeniem mogłyby zastąpić herbatę. Niestety herbata czarna czy zielona pobudza zanadto moje jelita. Obecnie delektuję się rumiankiem, jednak i on zaczyna się już nudzić.

  • Roman M.

    Czy rośliny leczą, czy trują? Czego o ziołach możemy się dowiedzieć z prasy medycznej?
    Cz. I / IV

    „Poszczególne zioła mają określony skład chemiczny obejmujący rozmaite związki organiczne i nieorganiczne. Wiele z tych związków w organizmie człowieka wykazuje działanie farmakologiczne. Jedne z nich leczą, inne natomiast działają stymulująco i tonizująco na organizm, np. sole mineralne, aktywne enzymy, alkaloidy, flawonoidy, glikozydy, witaminy i prowitaminy. W niektórych ziołach znajdują się substancje trujące lub szkodliwe, jeśli zostaną spożyte w nadmiernych ilościach. To, czy dana substancja zadziała jako lek, czy jako trucizna – zależy od jej dawki.(…). Leki ziołowe wymagają odpowiedniego dawkowania”. (H. Różański „Wstęp do zielarstwa i fitoterapii”).
    Do umieszczenia w tytule niniejszego komentarza pierwszego, niezwykle durnowatego pytania, skłoniła mnie lektura prasy medycznej. Odpowiedź na to, podkreślę raz jeszcze, niezbyt mądre pytanie, możemy znaleźć w krótkim fragmencie pracy p. Henryka przytoczonym powyżej. Kilka dni temu wygospodarowałem chwilkę i zrobiłem przegląd stosu pism które z braku czasu, nie czytając, odkładałem prze dłuższy czas na półkę. Dużą część tego stosu stanowiły pisma dla lekarzy. Jakiś czas temu biadoliłem, iż w prasie medycznej o ziołach nie pisuje się wiele. Po przerzuceniu kilku tego typu czasopism zmieniłem zdanie. Ostatnio pokazuje się sporo artykułów tyczących ziół. Wszystkie je można podzielić z grubsza (upraszczając) na dwie grupy. Pierwsza, to artykuły z rodzaju „uwaga – zioła trują”, druga grupa zaś – to coś na kształt „dziwne, zioła są skuteczne i leczą, co więcej – są na ten temat badania ….”. Zanim się odniosę do tych myśli chciałbym zrobić ważne zastrzeżenie. Jeśli w dalszej części komentarza wymienię taki czy inny artykuł, nazwisko lekarza itd. proszę moich uwag nie traktować jak recenzji lub oceny. Uważałbym za rzecz w złym guście, gdybym będąc laikiem w naukach medycznych oceniał poziom wiedzy lub recenzował publikacje pracowników naukowych medycyny czy farmacji. Dlatego proszę to co będę pisał, odnosząc się do konkretnych artykułów, uznać za luźne uwagi i przemyślenia jakie nasunęły mi się w trakcie lektury. Po tym zastrzeżeniu mogę przejść do rzeczy. W numerze 2 (luty 2014) pisma zalecanego dla lekarzy specjalizujących się w chorobach wewnętrznych „Medycyna po dyplomie” znaleźć można obszerny artykuł dr hab. nauk medycznych p. Ewy Widy – Tyszkiewicz (Warszawski Uniwersytet Medyczny) „Leki ziołowe stosowane w odchudzaniu – działania niepożądane”. We wstępie przeczytać tam możemy „Epidemia otyłości rozwinęła się ostatnich dziesięcioleciach (…). Nadwaga i otyłość dotknęły prawie 2/3 dorosłej populacji świata, a ich występowanie rośnie w zastraszającym tempie. (…). Coraz częściej też stosowane są produkty roślinne, ponieważ są łatwo dostępne i uznawane za bezpieczne oraz nieszkodliwe z uwagi na ich naturalne pochodzenie. Obecnie większość pacjentów przyjmuje je bez jakiegokolwiek nadzoru medycznego. Przydatność produktów roślinnych jest jednak wciąż wątpliwa, a ich bezpieczeństwo nie zostało zdefiniowane. Istnieje ryzyko toksyczności i niekorzystnych reakcji”. Autorka dalej omawia szereg ziół które mogą wywoływać działanie niepożądane, toksyczne i groźne dla zdrowia. Teraz zadam Państwu zagadkę. Przy omawianiu jednej z roślin p. Tyszkiewicz napisała o jej działaniu niepożądanym: „ (…) Były to nudności, biegunka, wzdęcia, odbijanie i objawy dyspetyczne. Zaburzenia czynności wątroby wystąpiły po stosowaniu wyciągów w formie kapsułek lub tabletek. Poza tym stwierdzono pobudzenie OUN przebiegające z zawrotami głowy, bezsennością, drżeniem, objawami niepokoju i splątaniem. Obserwowano również tachykardię i kołatanie serca (…)”. Dla ułatwienia jeszcze fragment: „(…) Działania niepożądane obejmują: bóle i zawroty głowy, niepokój, zaburzenia snu, nudności wymioty, biegunkę wzdęcia, zgagę szumy w uszach, drażliwość, kołatanie serca, zaburzenia rytmu, drżenie drgawki i splątanie (…)” . O jaką to roślinę chodzi? Jaka może mieć tak zgubny skutek dla naszego zdrowia? Odpowiedź jest prosta – o herbatę (ściślej o zieloną herbatę). Autorka pisała tu nie tyle o naparze, ile o preparatach zawierających w swoim składzie wyciąg i / lub związki w niej zawarte. Przed pierwszym cytowanym fragmentem możemy bowiem tam przeczytać: „(…) Większość działań niepożądanych obserwowano u osób przyjmujących duże dawki preparatów odpowiadające 5 – 6 litrom naparu / 24 h. Dalej zaś: „Wyciągi z zielonej herbaty zawierają inne katechiny oraz kofeinę w proporcjach niekoniecznie odpowiadających naturalnym wzorcom (…). ” To krótkie wyjaśnienie jest niezwykle ważne dla toku moich wywodów. Prosi się też, by przytoczyć w tym miejscu maksymę: „Omnia sunt venena, nihil est sine veneno. Sola dosis facit venenum” (z łac. – Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę). Powróćmy do artykułu. Autorka omawia w nim szereg roślin: przęśl, owoc pomarańczy gorzkiej, ostrokrzew paragwajski (yerba mate), guaranę, morszczyn pęcherzykowaty. Wśród ziół używanych w preparatach na odchudzanie o działaniu hepatotoksycznym podaje : tamaryndowiec malabarski, ożankę właściwą a także nasz sympatyczny i wartościowy glistnik jaskółcze ziele. Zainteresowanych pełną treścią artykułu zachęcam do jego przeczytania. Tu odniosę się tylko do dwóch roślin: przęśli i glistnika. O pierwszej roślinie p. Tyszkiewicz napisała: „Przęśl chińska zawiera alkaloidy, efedrynę i pseudoefedrynę które pobudzają ośrodkowy układ nerwowy (OUN), rozszerzają oskrzela i zwężają naczynia krwionośne. Do głównych działań niepożądanych przęśli chińskiej należy podwyższenie ciśnienia tętniczego, pobudzenie OUN z bezsennością, bólami i zawrotami głowy, tachykardia, zaburzenia rytmu, zawał mięśnia sercowego oraz mózgu (…). Formalnie została wycofana z obrotu w 2004 r. (…)”. Wszystko to prawda ale…… Przęśl (różne gatunki) była przez 4000 lat używana w chińskiej medycynie do leczenia kaszlu, astmy, zapalenia oskrzeli i innych chorób dróg oddechowych. Starożytni Grecy stosowali to zioło do powstrzymywania krwawień i leczenia kaszlu. Indianie w Teksasie i Meksyku używali tę roślinę do leczenia nerek. O napoju Mormonów i piciu „burdelowej herbaty” z przęśli pisałem w innym miejscu. W USA, kiedy preparaty z przęśli były w swobodnym obrocie, używano grubo ponad milion tabletek zawierających efedrynę i pseudoefedrynę (na przeziębienia, katar sienny, zapalenie zatok, w preparatach odchudzających czy w końcu jako „ziołowe ecstasy które wywołuje bezpieczne i przyjemne pobudzenie”). Masowe nadużywanie tych produktów w USA spowodowało setki doniesień w pismach medycznych o działaniach niepożądanych. FDA (urząd ds. Żywności i Leków) wziął zioło na cenzurowane. Jaka była skala tego zjawiska? Odnotowano dokładnie 15 doniesień o przypadkach śmierci mających za prawdopodobną przyczynę przedawkowanie preparatów z przęśli i 800 przypadków (w skali roku) rozmaitych działań niepożądanych (najczęściej po przedawkowaniu „ziołowego ecstacy” i preparatów odchudzających). Jest sprawą dyskusyjną czy przy ponad milionowej sprzedaży tabletek (a w obrocie były jeszcze herbatki i inne preparaty) jest to dużo czy mało. Warto jednak ten wynik porównać z rejestracją działań niepożądanych jakiegoś medykamentu chemicznego np. paracetamolu. Otóż w skali roku notowano wówczas w USA 50 tysięcy toksycznych reakcji u osób które go zażywały. Nie chcę przez to powiedzieć, że przęśl jest zawsze bezpieczna i używanie jej nie niesie działań niepożądanych. Przy przedawkowaniu działania niepożądane mogą wystąpić. Nie jest to wcale częstsze w porównaniu z lekami chemicznymi które łatwo kupić i których nikt jakoś z aptek nie wycofuje, nie trąbi się z tego powodu larum w prasie medycznej. Drugi przykład – glistnik jaskółcze ziele. We wspomnianym artykule o tej pożytecznej roślinie możemy przeczytać jedynie:„Tradycyjnie stosowana roślina europejska zawiera wiele aktywnych alkaloidów (m.in. chelidoninę i berberynę) o działaniu rozkurczowym i potęgującym wydzielanie żółci. Opisano kilkadziesiąt przypadków zapalenia wątroby o niejasnej etiologii związanych ze stosowaniem glistnika. W krajach europejskich wycofano go z obrotu”. Jeśli wiedza o glistniku lekarza czytającego „Medycynę po dyplomie” byłaby jedyną jaką posiadł w trakcie czytania artykułu (bo przed dyplomem przecie, na studiach, raczej o glistniku nie uczył się zapewne), nie trudno wyobrazić sobie jakich rad dotyczących ewentualnego użycia terapeutycznego tego zioła udzieliłby swym pacjentom. Pominę już to co o roślinie o której mowa możemy przeczytać na blogu (lub w innych pracach doktora). Pozwolę sobie przytoczyć kilka fragmentów z Postępów Fitoterapii 3/2011, s. 208-218. Przeczytać tam możemy m.in. „(…) wskazaniem do stosowania preparatów zawierających ziele glistnika jaskółczego ziela jest terapia dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, będących wynikiem stanów spastycznych w obrębie dróg żółciowych (…). Niemniej w medycynie tradycyjnej wyciągi z Chelidonii herba znalazły zastosowanie również jako środki o działaniu uspokajającym (ułatwiają zasypianie), hipotensyjnym, przeciwbólowym, przeciwzapalnym, hepatoochronnym, antyalergicznym, znieczulającym, moczopędnym i przeciwobrzękowym. Szereg aktywności potwierdzono badaniami w warunkach in vitro, jak i in vivo na zwierzętach. Badania te ujawniły również aktywność przeciwwirusową, przeciwdrobnoustrojową i przeciwnowotworową wyciągów alkoholowych z ziela glistnika (….). Bardzo niespójne są wyniki badań wpływu wyciągów z ziela glistnika na funkcje wątroby. Z jednej strony wskazuje się na działanie hepatoochronne (!!!), z drugiej strony pojawiło się szereg doniesień o działaniu hepatotoksycznym. Działanie hepatoochronne wyciągów alkoholowych z ziela glistnika związane jest z usprawnieniem przepływu żółci (…). Dojelitowa dawka 10 mg/kg u szczurów wywoływała potwierdzone histologicznie uszkodzenie komórek wątroby oraz podwyższenie aktywności enzymów AlAT i AspAT (o 50 i 100%). Z kolei dawka dobowa 0,2 mg/kg chelerytryny i sangwinaryny podawana szczurom przez 56 dni nie dawała symptomów uszkodzenia komórek wątroby. Również stosowanie u szczurów wyciągów z Chelidonium majus w dawkach 50-100-krotnie większych od tych stosowanych u ludzi nie wpływało na pogorszenie parametrów wątrobowych. Jednocześnie badanie in vitro aktywności wyciągu alkoholowego z Chelidonii herba na komórki wątroby dowiodło, że podawany w zalecanych dawkach wykazuje niski poziom toksyczności porównywalny z lekami roślinnymi o potwierdzonym bezpieczeństwie stosowania (….). Powyższe wyniki skłaniają do wniosku, że stosowanie wyciągów z glistnika zgodnie ze wskazaniami i w zalecanych dawkach powinno być bezpieczne (…)” itd. Warto powiedzieć, że zanim zaczęto wycofywać glistnik z obiegu, nie odnotowano w piśmiennictwie medycznym od roku 1998 ani jednego przypadku hepatotoksyczności zioła (!!!) przy prawidłowym, zalecanym dawkowaniu i odpowiedniej długości terapii. Na zakończenie tej części komentarza. Rozumiem, że celem omawianego artykułu nie było pisanie o leczniczych właściwościach herbaty, przęśli, glistnika i szeregu wymienionych tam roślin, tylko o nadużywaniu preparatów zawierających substancje z takiego czy innego zioła. „ (…) Współczesna epidemia otyłości prowadzi u zdesperowanych pacjentów do poszukiwania szybkich rozwiązań bez względu na ich nieracjonalny i często egzotyczny charakter. (…). Informacje podawane w telewizji i na stronach internetowych są prezentowane w atrakcyjny sposób, a producenci środków odchudzających często na wyrost obiecują szybkie zmniejszenie masy ciała dzięki ich stosowaniu. Takie zapewnienia są atrakcyjne dla ludzi chcących schudnąć przy minimalnej zmianie dotychczasowego stylu życia” – napisała w „Medycynie po dyplomie” p. Tyszkiewicz. Trudno z tym polemizować. Podobnie jak i z takimi uwagami: „Obecnie ogromna liczba produktów odchudzających dostępnych na światowym rynku, takich jak roślinne produkty lecznicze i suplementy diety (…) podlegają zafałszowaniom i mogą powodować liczne zaburzenia czy nawet prowadzić do zgonu. Celem tych zafałszowań jest zwiększenie skuteczności produktów odchudzających. Nieuczciwi producenci wykorzystują do tego liczne substancje syntetyczne bądź naturalne (…).” Gdyby się nad tym wszystkim zastanowić, można powyższe skonstatować następująco. To nie zioła trują – ale nieuczciwi, goniący za zyskiem producenci i handlowcy, fałszerze, spece od reklamy etc. W końcu trują się czasem sami „zdesperowani pacjenci poszukujący łatwych rozwiązań”, ludzie którzy nieodpowiedzialnie przyjmują leki czy suplementy bez rozeznania, miary i bez rozsądku.

  • Mateusz

    Czy są tu jakieś artykuły na temat japońskiej zielonej herbaty macha i jej własciwości oraz składu???? Szukam sprawdzonych i rzetelnych informacji na ten temat. Osobiście nie przepadam za zielona herbata z Chin.

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>