Archiwa

Olejek kajeputowy – Oil of Cajeput to nie to samo, co olejek Niaouli i olejek herbaciany.

Olejek kajeputowy (kadżeputowy) pozyskiwany jest ze świeżych liści drzewa -  Melaleuca leucadendron L. z rodziny Myrtaceae. Roślina pochodzi z Indii i Australii. Olejek kajeputowy zawiera 50-60% cyneolu, ponadto terpineol, octan terpinylu, pinen. Stosowany jest zewnętrznie jako środek odkażający i antyparazytyczny, przeciwbólowy, przeciwświądowy, przeciwgrzybiczy; ponadto  wewnętrznie jako środek wykrztuśny, antyseptyczny, żółciopędny, rozkurczowy i przeciwpasożytniczy. Polecany w leczeniu kokluszu, grypy, przeziębienia, nieżytu oskrzeli, chorób pasożytniczych, zapalenia zatok, bakteryjnych i grzybiczych chorób skóry. Wcierany w skórę zmniejsza dolegliwości bólowe i znosi świąd. Pobudza gojenie ran. Odkaża. Podawany do nosa w roztworze soli fizjologicznej (chlorek sodu 0,9%) niszczy bakterie i wirusy oraz grzyby i udrażnia jamę nosową. Polecam 2 krople olejku na 10 ml roztworu chlorku sodu (fizjologiczny roztwór chlorku sodu dostępny w aptekach bez recepty), wstrząsnąć, podawać 3-4 krople do obu otworów nosa kilka razy dziennie.

Olejek kadżeputowy (Cajeput Oil) można zażywać doustnie, np. na miodzie, w dawce 5-6 kropli 3 razy dziennie.

Z Melaleuca leucadendron spokrewniony jest blisko Melaleuca alternifolia – drzewo dziko występujące w Australii. Olejek herbaciany – Tea Tree oil z Melaleuca alternifolia zawiera do 6-8% cyneoli (mniej niż 15%!) i terpinen-4-ol – przynajmniej 30% wśród terpenów. Wysokiej jakości olejek herbaciany zawiera 40-47% terpinen-4-ol i 2,5% cyneoli.

Olejek NiaouliNiaouli oil uzyskiwany jest z Melaleuca viridiflora Soland.ex Gaertn. i zawiera ponad 35% 1,8-cineolu. Ma podobne właściwości lecznicze jak eukaliptus. Stosowany głównie jako antyseptyk, środek wykrztuśny, gojący rany. Wcierany e skórę działa rozgrzewająco, a potem znieczulająco i przeciwbólowo. Polecany w zapaleniu oskrzeli, zatok obocznych nosa i przy przeziębieniu.

2 komentarze Olejek kajeputowy – Oil of Cajeput to nie to samo, co olejek Niaouli i olejek herbaciany.

  • Roman M.

    Zioła czterech stron świata. Rośliny Australii i Oceanii. Ziołolecznictwo Aborygenów cz. IV/VI

    „Zdrowie fizyczne i stan psychiczny człowieka są ze sobą ściśle powiązane”. ~ Awicenna

    Niezależnie od tego o czym była mowa wciąż jeszcze można odnaleźć miejsca, gdzie ludzie żyją tak jak przed setkami lat, nie poddając się wpływom nowoczesnych technologii i mimo ciężkich warunków bytowych i nieprzyjaznego otoczenia potrafią przetrwać. Jest to możliwe dzięki przekazywanym z pokolenia na pokolenie naukom (m. in. o spożywczym i leczniczym użytkowaniu roślin). Obecnie rozmaite nauki etno badają kulturę Aborygenów w centralnej i północno-zachodniej Australii. Wprowadza się tam nawet aborygeńskich uzdrowicieli do zorganizowanej oficjalnej służby zdrowia (przede wszystkim do pomocy w uzdrawianiu pacjentów o tubylczym pochodzeniu).

    Australia zajmuje tak wielki obszar, iż niekiedy poszczególne plemiona oddzielone są od siebie tysiącami kilometrów, a społeczności zamieszkujące określone obszary znacznie się od siebie różnią w kwestii kultywowanych zwyczajów czy sposobu życia, leczenia, sposobów użytkowania roślin itd. Każda wspólnota plemienna miała własne środki zaradcze (w tym zioła) na określone choroby dostępne i oferowane przez przyrodę danego terytorium.

    Tradycyjnym sposobem życia australijskich autochtonów był styl łowiecko – koczownicy. Istnym zatem czynnikiem warunkującym przetrwanie, była dostępność zasobów jakie ofiarowała przyroda. Ścisła łączność z przyrodą, prowadziła przeto ludy te do rozumienia jej praw tudzież tajemnic i życia z nią w harmonii. Jako społeczności łowiecko – zbierackie grupy tubylców poruszały się po dość dużym terenie w rozmaitych strefach siedlisk roślinnych. Oznaczało to jednocześnie olbrzymią wiedzę o wielu roślinach rosnących na obszarach po których wędrowali. Dziś wiadomo, że w miejscu aktualnego pobytu potrafili wybierać rośliny najskuteczniej działające w określonych chorobach (uwzględniając fazę rozwoju rośliny, optymalne dla niej siedlisko, porę roku itd.). Trudno się temu dziwić, bowiem posiadając dogłębną znajomość roślin, na ogół nie nosili ze sobą żadnego zestawu leków – korzystali ze środków które były akurat dostępne w dany miejscu.

    Bez wątpienia Aborygeni mają złożone systemy lecznicze, w którym rośliny odgrywają rolę znaczącą, zaś ziołolecznictwo jest częścią ich życia codziennego. Ścisła łączność z przyrodą, jak już napisałem, warunkowała (podobnie jak w innych kulturach np. Indian) możliwość przeżycia.

    Medycyna Aborygenów postrzega człowieka w sposób holistyczny tzn. uznaje, iż istotne jest wzajemne oddziaływanie pomiędzy ciałem, umysłem i duchem. Dla zdrowia potrzebna jest swoista równowaga pomiędzy nimi. Dlatego też uzdrowiciele nie tylko podają lekarstwo (często preparat roślinny) ale także prowadzą uzdrawiające ceremonie (wpływanie na ducha) i doradzają osobie chorej aby pomóc zrozumieć skutki choroby itp. (wpływanie na umysł). Jeśli leczone jest tylko ciało a pomijane są umysł i duch – jak twierdzą, nie powiedzie się proces uzdrowienia. Ogólnie rzecz biorąc, istnieją wg tubylców dwa rodzaje przyczyn choroby – naturalne i nadprzyrodzone. Naturalne przyczyny były (i są) traktowane naturalnymi środkami zaradczymi (np. prostymi preparatami roślinnymi), a choroby nadprzyrodzone mogą być leczone tylko przez uzdrowienie – często poddając chorych kuracjom duchowym i wpływając na ich umysł.

    Uzdrowiciele aborygeńscy (zwani różnie w poszczególnych językach np. „ngangkari „, „kadatchi” itd.) są osobami ważnymi i szanowanymi w swoich społecznościach. Rolę taką pełnią zarówno mężczyźni jak i kobiety. Posiadając specjalne zdolności i umiejętności, pełnią wśród swoich rolę lekarza ogólnego, psychiatry, psychologa i terapeuty w jednym (przyjmując naszą wykładnię). Oprócz diagnozy, porady, zaaplikowania leków dla chorego, obowiązkiem uzdrowiciela jest również ocenić wpływ choroby na społeczność (która pokłada wielką w nich wiarę- uznając ich specjalne uprawnienia, umiejętności, duchowość, moc, zdolności dostrzegania problemów duchowych i „widzenia” choroby w ciele) .

    Jak wspomniałem wcześniej etno badania Aborygenów rozpoczęły się z większą intensywnością stosunkowo niedawno. W ciągu ostatnich 20 lat prowadzono sporo projektów badawczych szczególnie w centralnej i północno – zachodniej części Australii aby odnotować i zbadać to co pozostało jeszcze z tradycyjnej medycyny. Mówiąc najkrócej z badań tych wyłonił się obraz złożonej i wyrafinowanej farmakopei, obejmującej środki zaradcze na wszelakie dolegliwości. Okazywały się one szczególnie skuteczne w przypadku typowych dolegliwości jak: oparzenia, dolegliwości spowodowane silnym nasłonecznieniem, ugryzienia jadowitych wężów czy pająków, zaburzenia trawienia, rozmaite dolegliwości bólowe itd. Dla porządku należy dodać, że medycyna tubylcza używa prócz ziół także i produktów zwierzęcych. Stosuje się też okłady z gliny i błota, ziemię z kopców termitów, odymianie, inhalacje itp. W użytku leczniczy był / jest: węgiel, popiół, amulety, śpiewy, uzdrawiające ceremonie – np. kręgi lecznicze, tańce, bębnienie, śpiewy itd. Przy tej okazji można zauważyć, iż w kulturze rdzennych ludów Australii istnieje duży szacunek do natury i niezwykła umiejętność jej obserwacji. Jak napisałem stosuje się w celach leczniczych niektóre typy gliny. Możliwe, iż wynika to z obserwacji – niektóre zwierzęta w przypadku zatruć szukają określonych rodzajów glin do łagodzenia skutków pewnych toksyn. Podobnie czyni wiele plemion aborygeńskich. Tubylcy jedzą małe kulki z białej gliny np. w celu leczeniu zaburzeń żołądkowych i biegunki.

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>