Grudzień 2019
P W Ś C P S N
« Lis    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Archiwa

Barszcz zwyczajny – Heracleum sphondylium L.

Barszcz zwyczajnyHeracleum sphondylium L. zaliczany jest  do rodziny baldaszkowatych – Umbelliferae, czyli selerowatych – Apiaceae. Roślina dwuletnia lub trwała, dorastająca do 120 cm wys. Pospolita w Polsce. W Szwajcarii gatunek Heracleum sphondylium Linne (Wiesen Bärenklau; fr. Patte d’ours, Berce des pres; ital. Panece comune; retorom. Darsvenna cumina) rozdzielono na 4 podgatunki: Heracleum sphondylium L s.str. (dosłowny podgatunek), Heracleum sphondylium ssp. alpinum (L.) Bonnier et Layens, Heracleum sphondylium ssp. elegans (Crantz) Schübl. et G. Martens oraz Heracleum sphondylium ssp. pyrenaicum (Lam.) Bonnier et Layens. Niegdyś ważna roślina lecznicza i pokarmowa, obecnie sporadycznie opisywana przez specjalistów krajowych i zagranicznych.

Zanim rozpowszechniono uprawę buraków ćwikłowych, z barszczu zwyczajnego przygotowywano zupę (barszcz) i sałatki. Młode liście siekano i kiszono, a potem używano je do zupy. Świeże młode liście używano jak rukolę w sałatkach. Liście barszczu siekane można dodawać do ciasta naleśnikowego. Do płynnego ciasta dodaje się również baldachy kwiatowe lub same pączki kwiatowe z baldachów, a potem smaży jak naleśniki, analogicznie jak kwiaty bzu czarnego. Baldachy zwinięte (bardzo młodziutkie) gotowano w wodzie osolonej lub w rosole przez 15-20 minut i spożywano jako dodatek do mięsa i ryb. Mięsiste ogonki barszczu, podobnie jak ogonki arcydzięgla, dzięgla leśnego, kłącza imbiru lub korzonki lukrecji – smażono w cukrze lub miodzie (kandyzowanie, karmelizacja), potem suszono i posypywano cukrem pudrem, spożywano jak cukierki. Ja ze swojej stronie radzę takie kandyzowane ogonki namoczyć przez kilka sekund w spirytusie lub rumie, co podkreśla smak. Korzenie zawierają dużo cukru, ok. 10-17%, dlatego otrzymywano z nich cukier. Ponadto przygotowywano z nich wina, bowiem są źródłem cukru dla drożdży. Barszcz można z łatwością uprawiać w ogródku. Lubi gleby próchniczne, zasobne w azot i wodę.

W Polsce rośnie jeszcze gatunek barszcz syberyjskiHeracleum sibiricum Linne, który posiada podobne właściwości i zastosowanie.

Z barszczu pozyskiwane są różne surowce: korzeń, kwiatostan, liść, owoc, zieleRadix, Inflorescentia (Flos), Fructus, Herba Heraclei sphondylii. W starych lekospisach znajdziemy je pod nazwami Radix et Herba Brancae ursinae germanicae, Radix, Herba, Fructus, Flos, Folium Sphondylii. Nazwa synonimowa dla barszczu zwyczajnego to Sphondylium Branca ursina Allioni.

Składniki:

Korzeń barszczu: furokumaryny (ok. 1%), np. pimpinelina, izopimpinelina, bergapten (=heraklina), izobergapten, sfondyna, angelicyna, ksantotoksyna;  fitosterole (beta-sitosterol), hydroksykumaryny (skopoletyna, umbeliferon, umbeliprenina; glikozyd kumarynowy – apteryna; olejek eteryczny, poliiny (poliacetyleny), kwas glutaminowy, arginina, żywice, cukry 10-17%, białka ok. 16%.

Ziele, liście, kwiaty: olejek eteryczny 2-3% (bogaty w monoterpeny i seskwiterpeny), furokumaryny (liść 0,5-0,6%, baldach 0,55%): angelicyna, bergapten, izobergapten, pimpinelina, psoralen, sfondyna, ksantotoksyna, karoten, witamina C.

Owoce: furokumaryny 0,62% (bergapten, fellopteryna, imperatoryna, ksantotoksyna, angelicyna, sfondyna, izobergapten, izopimpinelina), olejek eteryczny 1-2,5% (oktanol, octan oktylu, kapronian oktylu, maślan oktylu, mircen, limonen).

Działanie fitofarmakologiczne: uspokajające, rozkurczowe na mięśnie gładkie przewodu pokarmowego, układu żółciowego, fotouczulające, obniżające ciśnienie krwi, moczopędne.

Wskazania: dyskinezy dróg żółciowych, kamica żółciowa, kolki żółciowe, obrzęk i ból wątroby, żółtaczka, refluks, zaburzenia trawienia (niestrawność, wzdęcia, biegunka, skurcze jelit i żołądka), bóle miesiączkowe, skąpe miesiączkowania, nadciśnienie, choroby skórne (bielactwo, łuszczyca, niektóre odmiany trądziku ustępujące pod wpływem promieni UV), skąpomocz, obrzęki; nerwice wegetatywne (np. żołądka), padaczka. Nalewka na owocach – niemoc płciowa (impotencja). Owoce mielone z dodatkiem terpentyny w dawnej medycynie – w leczeniu rzeżączki, zamiast Copaiva.

Przeciwwskazania: nadwrażliwość skóry na promie słoneczne; uczulenie na składniki (rumień z pokrzywką, świąd), laktacja, ciąża.

Preparaty i dawkowanie:

Infusum – napar: 1 łyżkę wybranego rozdrobnionego surowca zalać 1 szklanką wrzącej wody, parzyć 20 minut, przecedzić. Pić 2 razy dziennie po 1 szklance naparu.

Tinctura – nalewka: 1 część rozdrobnionego świeżego lub suchego surowca zalać 5 częściami alkoholu 70%, odstawić na 7 dni, przefiltrować. Zażywać 1-2 razy dziennie po 5-10 ml.

Pulvis –proszek: owoce zmielić w młynku. Zażywać 1-2 razy dziennie po 1/3- 1/2 łyżeczki. Uprzednio zmieszać z miodem lub zwilżyć alkoholem, aby uniknąć zakrztuszenia się. Przerywa bolesne skurcze w obrębie układu pokarmowego, poprawia samopoczucie.

Decoctum – odwar: 1 łyżkę rozdrobnionego korzenia zalać 1 szklanką wody, gotować 5-7 minut, odstawić na 30 minut, przecedzić. Pić po 100-200 ml odwaru 2 razy dziennie.

Praktyczne zastosowanie barszczu w ziołolecznictwie opisał Witold Poprzęcki (Rośliny lecznicze, cz. II 1983 r., Ziołolecznictwo 1989 r.). Dużo miejsca poświęcił tej roślinie H. Leclerc w pracy Precis de Phytotherapie 1954 r. Samen Heracleum sphondylium wspomniał w 1861 r. dr Fr. Oesterlen. Szeroko tę roślinę opisali: G.C. Wittstein w 1882 r., ponadto znakomici farmakogności i fitochemicy R. Hänsel, R. Keller, H. Rimpler i G. Schneider w 1993 r. (Hagers Handbuch der pharmazeutischen Praxis). Dr F. Bässler (1966 r.) zaleca barszcz przy chorobach żołądka, jelit, w biegunce, schorzeniach skórnych. Niemieccy i szwajcarscy autorzy bardzo często przytaczają wartościową mieszankę leczącą nieżyt żołądka i jelit: 3 części korzeni barszczu na 2 części kłączy pięciornika, 4 łyżeczki takiej mieszanki na 2 szklanki wody, gotować na wolnym ogniu nawet 1/2 godziny. Pić kilka razy dziennie porcjami.

6 komentarzy Barszcz zwyczajny – Heracleum sphondylium L.

  • Małgorzata

    Młode pędy kwiatowe barszczu, zerwane przed kwitnieniem i obrane ze skórki, to przysmak wart polecenia. Niestety, w dolinie rzeczki, gdzie chodziłam na spacery, z roku na rok barszczu rośnie coraz mniej.

  • Roman M.

    Rodzina chciała mnie skłonić do zamordowania karpia, ja jednak uchyliłem się od takiego zajęcia. Stwierdziłem, że mogę co najwyżej zając się barszczem (moi bliscy pewnie opatrznie zrozumieli takie moje stwierdzenie) zatem przystępuję do dzieła. „Barszczu kto pożywa, odwilża mu żywot, przeto dobrze go pożywać, tym którzy mają zatwardzenie żywota, czyli entionem alvi etc. … Gdy barszcz kwaszą po polsku, dobrze ij pić w febrach, gorączkach, w pragnieniu, albowiem pragnienie i kolerę uśmierza i chciwość jedzenia pobudza swą przyprawą …. Przyprawiony z jajcy a z masłem dobrze jeść takich dniów, gdy mięśniej polewki nie jedzą, bo takież czyni jako mięśnia polewka…” (Marcin z Urzędowa, Herbarz Polski, 1595). „… Do lekarstwa i stołu użyteczny jest bardzo smaczny. Tak korzeń jako i liście. Acz korzeń tylko do lekarstwa użyteczniejszy jest, liście zaś do potraw …. Smaczna i wdzięczna jest polewka barszcz …. Bądź sam tylko warzony, bądź z kapłonem albo z innemi przyprawami, jako z jajcy, ze śmietaną, z jagły … (Szymon Syreński, Zielnik, 1613).
    Przytoczyłem te dwa fragmenty z przełomu XVI i XII wieku, nie bez powodu. Zauważcie Państwo, mijają wieki, a Pan Henryk takoż przedstawia nam barszcz jako roślinę „do lekarstwa i stołu użyteczną”. Wszędzie gdzie rosło to zioło (barszcz swoim zasięgiem obejmuje Eurazję i Amerykę Północną) użytkowane było zarówno leczniczo jak i kulinarnie. Przytoczę kilka przykładów. W Ameryce podgatunek (?) barszczu zwyczajnego H. maximum (H. lanatum) był jedzony przez ponad 30 plemion. Dla niektórych (szczególnie z zachodniego wybrzeża) była to wiosną podstawowa roślina spożywcza. W celach medycznych stosowali Indianie barszcz równie chętnie. Plemię Meskwaki używało korzenia przy kolce i skurczach żołądka, nasiona w przypadku bólu głowy, łodygę zaś, w formie gorących okładów – na zranienia. Indianie Chippewa korzeń używali zewnętrznie do leczenia oparzeń. Tłuczony świeży korzeń gotowali i w formie gorących okładów stosowali do leczenia czyraków. Sporządzano z niego różne proste lekarstwa na bóle gardła (ropne zapalenia), niestrawności, itd. Dobrym przykładem ilustrującym użytkowanie kulinarne i medyczne barszczu jest także Kamczatka i Syberia. Roślina ta była tam ważnym warzywem (relacja kapitana Cooka), ale też istotnym surowcem do wytwarzania alkoholu, używano ją w leczeniu różnych schorzeń. Skoro jestem przy alkoholu, to tak na marginesie, warto zrobić z nasion barszczu nalewkę. Garść suszonych nasion zalewamy ½ l spirytusu, dodajemy 2 łyżki miodu. Można ją użytkować „dla przyjemności jak i zdrowotności”. Zaleca się ją: w kaszlu i przeciw chorobie wrzodowej (medycyna ludowa Bułgarii), jako specyfik uspakajający i pobudzający trawienie (medycyna ludowa Słowacji i Czech) i jak podaje nam Pan Doktor – w niemocy płciowej. Dawniej często używany, z upływem lat barszcz tracił na popularności i to zarówno jako roślina kulinarna jak i lecznicza. W naszym kraju jeszcze w drugiej połowie wieku XVIII ksiądz Ładowski w „Historyi naturalnej Królestwa Polskiego …” pisał „Prostactwo z niego gotuje zupę którą zowią barszczem”. W wieku XIX i XX sporadycznie używany na wsi jako pożywienie głodowe (ostania relacja pisana dotyczy okolic Nowego Targu). Dlatego stwierdzenie „Niegdyś ważna roślina lecznicza i pokarmowa, obecnie sporadycznie opisywana przez specjalistów krajowych i zagranicznych” dobrze oddaje pozycję barszczu we współczesnej literaturze tematu. Dlatego musi cieszyć artykuł Pana Henryka, w szczególności opis właściwości leczniczych rośliny. Ja zwróciłem w tym arykule uwagę na następujący fragment „Wskazania: … choroby skórne (bielactwo, łuszczyca, niektóre odmiany trądziku ustępujące pod wpływem promieni UV)…”. Warto w tym miejscu polecić stronę autora blogu poświęconą łuszczycy: http://web.archive.org/web/20071016000416/www.rozanski.henryk.gower.pl/psoriasis.html. Zainteresowanych odsyłam po sporą dawkę ciekawych informacji o chorobie i sposobach jej leczenia (również ziołami). Wspominam o tym właśnie z tego powodu, że na barszcz można spojrzeć od strony wykorzystania tej rośliny w leczeniu łuszczycy czy bielactwa. W komentarzu do aminka egipskiego pisałem o psoralenach wykorzystywanych w nowoczesnej fotochemioterapii. Upraszczając, z ich pomocą, wykorzystuje się dobry wpływ słońca (lub światła sztucznego o odpowiednich parametrach) na zwalczanie objawów łuszczycy. Psoraleny pod wpływem promieniowania łączą się w związki cykliczne z zasadami pirymidynowymi zawartymi w DNA, co prowadzi do jego denaturacji, zahamowania wzmożonej mitozy komórek naskórka. Terapia zwana PUVA polega więc na naświetlaniu skóry tzw. długimi promieniami nadfioletowymi przy równoczesnym podawaniu doustnym lub smarowaniu wykwitów środkami światłouczulającymi pochodzenia roślinnego – wspomnianymi psoralenami (mogą być też syntetyczne). Warto wiedzieć, iż barszcz zawiera psoraleny (ksantotoksyna, bergapten, imperatorin). Jeden z psoralenów występujących w barszczu wchodzi w skład preparatu używanego w medycynie. Lek ten po podaniu doustnym w ciągu 2 – 4 godzin uwrażliwia skórę na światło (stosowany w leczeniu bielactwa i łysienia). Jeśli stosuje się go doustnie to chorą skórę wystawia się na działanie słońca początkowo nie dłużej niż na 5 minut, a przy stosowaniu zewnętrznym (1% zawiesina) napromieniowuje się niewielkie powierzchnie skóry nie dłużej niż minutę. Celowo nie podaję nazwy handlowej użytego składnika, ani nazwy aptecznej leku. Leczenie takie powinno odbywać się pod kontrolą lekarza, ma szereg przeciwwskazań, bada się wcześniej osobniczą wrażliwość skóry (tzw. próba rumieniowa). Warto też wiedzieć, iż o ile prawidłowo prowadzona „terapia słoneczna” łagodzi objawy łuszczycy (choroba ta czasem wyraźnie ustępuje w okresie lata, po nasłonecznieniu, niekiedy nawet całkowicie), to oparzenie słoneczne powoduje znaczące zaostrzenie objawów. Skoro jestem przy łuszczycy (ponownie odsyłam na stronę Pana Doktora) słów jeszcze kilka na temat tej dość powszechnej choroby (choruje na nią 1 – 2 % ludności świata). Przyczyna powstawania tego schorzenia nie jest do końca wyjaśniona. Zaobserwowano, iż chorobie towarzyszą zaburzenia immunologiczne. Stwierdzono, że w naskórku gromadzą się pobudzone limfocyty T, będące normalnie ważnym elementem układu odpornościowego, i to one właśnie powodują hiperplazję naskórka i odczyn zapalny. Dietetycy zwracają uwagę na niedobory cynku lub nienasyconych kwasów tłuszczowych bądź nadmiar toksyn w organizmie. W makrobiotyce akcentuje się na niewydolność płuc, niedomogi okrężnicy, wątroby lub nerek ludzi chorujących na łuszczycę. Tak również twierdzą niektórzy zielarze zalecając często kuracje oczyszczające organizm z toksyn, polecając zioła o działaniu bodźcowo – przestrajającym, przeciwzapalnym, uspokajającym, wzmacniającym czynność wątroby, niekiedy działającymi na układ immunologiczny. W chorobie tej można wykorzystać cały arsenał ziół do użytku wewnętrznego, a także zewnętrznego: w postaci kremów, maści, mazideł, kąpieli itd. Często wymienianym roślinami są łopian, mniszek lekarski, berberys, rumianek, jeżówka, ruta, wierzba, lawenda itd. W medycynie chińskiej skórę uważa się za ściśle powiązaną z płucami, dlatego poleca się zioła które wzmacniają przepływ energii pomiędzy nimi (w niektórych przypadkach łuszczycy mieszanki chińskich ziół dają całkiem niezłe efekty). Ajurweda zwraca uwagę na oczyszczanie organizmu z toksyn i ćwiczenia relaksacyjne (łagodzenie stresu). Znanym lekiem przeciwzapalnym medycyny ajurwedyjskiej, stosowanym w łuszczycy, jest ostryż. Stosowano go dawniej głównie zewnętrznie a obecnie również wewnętrznie (działanie przeciwzapalne, regulujące układ odpornościowy). Działanie tonizujące na wątrobę i pęcherzyk żółciowy wydaje się potwierdzać teorię, że oczyszczanie organizmu z toksyn pomaga leczyć choroby skóry (patrz post o ostryżu czyli kurkumie). Na świąd skóry w takim przypadku znakomicie pomaga gwiazdnica pospolita (patrz post o gwiazdnicy).

  • Roza

    Poparzenia wywołane przez sok barszczu mogą też prowadzić do tzw. bielactwa, czyli zaniku pigmentu w skórze. Z: http://www.wigry.win.pl/inf_i_rozw/budowa_por/por1_1.htm

    Co Pan Doktor na to? Byłyby to sprzeczne informacje. Mój sąsiad ma bielactwo i chciałabym mu przekazać inf. o barszczu z Pańskiej strony, ale… pojawiły się wątpliwości, jak wyżej. Będę wdzięczna za odniesienie się do powyższego stwierdzenia.

  • Roman M.

    Szanowni Państwo,

    Choć sam jestem miłośnikiem ziół to proszę jednak o to, byście Państwo podeszli z odpowiedzialnością do tego o czym czytacie i abyście czytali to ze zrozumieniem. Sam pozyskuję różne rośliny z natury. Jednak jeśli nie jestem pewien co do wyglądu jakichś ziół zawsze zaniecham ich zbierania. Drugą rzeczą jest stosowanie ziół. Czym innym jest wypicie szklanki naparu rumiankowego, czym innym jest sporządzanie preparatów z roślin silnie działających (PREPARATY TAKIE POWINNY BYĆ ODPOWIEDNIO PRZYRZĄDZONE, BARDZO PRECYZYJNIE DAWKOWANE, A NADE WSZYSTKO ZALECANE PRZEZ CZŁOWIEKA KTÓRY ZNA SIĘ NA RZECZY) – wymaga to zwyczajnie, innego poziomu wiedzy. Dla przykładu – substancje zawarte w pewnej roślince rosnącej w moim ogrodzie świetnie łagodzą ostre napady dny, jednakowoż nie sporządzam z tego zioła preparatów – ze względu na wysoką toksyczność rośliny o której myślę (są inne bardziej bezpieczne sposoby ziołowe).
    Analogia pomiędzy barszczem zwyczajnym (Heracleum sphondylium L.) a barszczem Sosnowskiego (Heracleum sosnowskyi Manden.) jest mniej więcej taka, jak między krzesłem a krzesłem elektrycznym. W zasadzie oba krzesła podobnie się nazywają a nawet wyglądają, można na nich posiedzieć itd. – poziom „bezpiecznego siedzenia” jest tu zgoła inny. Analogia między wymienionymi roślinami a meblami nie jest może do końca trafna. Oba barszcze dość istotnie różnią się od siebie, oba mają właściwości lecznicze (b. Sosnowskiego ma pewne właściwości lecznicze, czytałem kiedyś o ciekawych badaniach dotyczących tej rośliny). Zwracam uwagę na to co napisałem powyżej: „ Jeden z psoralenów występujących w barszczu wchodzi w skład preparatu używanego w medycynie. Lek ten po podaniu doustnym w ciągu 2 – 4 godzin uwrażliwia skórę na światło (stosowany w leczeniu bielactwa i łysienia). Jeśli stosuje się go doustnie to chorą skórę wystawia się na działanie słońca początkowo nie dłużej niż na 5 minut, a przy stosowaniu zewnętrznym (1% zawiesina) napromieniowuje się niewielkie powierzchnie skóry nie dłużej niż minutę. Celowo nie podaję nazwy handlowej użytego składnika, ani nazwy aptecznej leku. Leczenie takie powinno odbywać się pod kontrolą lekarza, ma szereg przeciwwskazań, bada się wcześniej osobniczą wrażliwość skóry (tzw. próba rumieniowa)”.

    Powtórzę raz jeszcze. Leczenie preparatem który miałem na myśli winien zalecić i kontrolować lekarz. Skoro jednak jest zapotrzebowanie na informacje na temat leczenia bielactwa za pomocą ziół, jeśli znajdę chwilę czasu napiszę na ten temat jakiś komentarz. Poza tym na naszym forum, o ile mnie pamięć nie myli, pojawił się problem bielactwa. Pozdrawiam.

  • Mitochondrium

    Roza, barszcz zwyczajny a barszcz sosnowskiego to dwie różne bajki.

  • gumppek

    W zasadzie oba barszcze mają podobne właściwości. Ja zrobiłem w tym roku też nalewkę na niedojrzałych owocach tak jak to radził doktora na kursie 🙂 Mam więc prepraty i z baldacha i z korzenia i z niedojrzałych owoców. A tak na marginesie udało mi się w końcu kupić książkę Tokina Fitoncydy z 1953 roku. To w sumie wielki rarytas tak jak Farmakognozja Koczwary 🙂
    Wynika z niej że barszcz to bardzo silny fitoncyd. Ustępuje jedynie cebuli i czosnkowi /odpowiednio 0,2 i 0,7 min na ubicie pierwotniaków/. Barszcz ma 2 minuty. Ale to dotyczy tzw lotnych fitoncydów i jak mi się zdaje w obecnych odmianach cebuli i czosnku nie ma ich już tyle ile było za czasów Tokina /nowe odmiany mają na celu zwiększenie plonu, a nie polepszenie właściwości leczniczy/.

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.