Archiwa

październik 2026
P W Ś C P S N
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Archiwa

Praga, część II fotorelacji

Praga
Praga, grudzień 2007 r.
Praga

Praga

Praga

Praga

Praga

Praga

Praha
Centrum Handlowe w Pradze

Praga
Wnętrze Centrum Handlowego „Cerny Most”, grudzień 2007 r.

Pobyt w Pradze

Przebywając ostatnio w Czechach postanowiłem pojechać do Pragi. Zrobiłem bardzo dużo zdjęć, odwiedziłem sklepy. Cóż mogę powiedzieć? Niewątpliwie trzeba oddać, że Stare Miasto w Pradze jest ładne, a Czesi nie sprzeciwiając się Niemcom  w czasie II wojny światowej uratowali swoją stolicę przed zniszczeniem, czego efekty obecnie możemy oglądać. Nie będę tutaj zastanawiał się, czy postąpili dobrze nie stając do walki, czy też źle. Polacy zrobili inaczej i mają kawałeczek odbudowanej starówki w Warszawie.

Praga Praha
Praga, grudzień 2007 r.

Praga

Praga

Praga

Praga

Praga

Praga

Praga

Praha

Praga

Praga

Praga

Praga
Praga, grudzień 2007 r.

Świetlik – Euphrasia w fitoterapii (nie tylko chorób oczu)

Świetlik jest rośliną leczniczą kojarzoną głównie z chorobami oczu. Takie poglądy ograniczają szerokie właściwości lecznicze świetlika.

Rodzaj świetlik – Euphrasia należy do rodziny trędownikowatych – Scrophulariaceae. Zajmowałem się kilka lat właściwościami fitochemicznymi i farmakologicznymi świetlików, opracowując naukowo rośliny półpasożytnicze i pasożytnicze. Świetlik jest półpasożytem, dodatkowo czerpiącym sole mineralne i wodę z korzeni pobliskich roślin zielnych i małych krzewinek.
Identyczne właściwości lecznicze posiadają dwa gatunki: świetlik wyprężony – Euphrasia stricta Host oraz świetlik łąkowy Euphrasia rostkoviana Hayne. W XX wieku przestał „istnieć” gatunek: świetlik lekarski Euphrasia officinalis L., a samą nazwę uznano za zbiorczą, obejmującą szereg podobnych do siebie gatunków europejskich: świetlik łąkowy Euphrasia rostkoviana Hayne, świetlik wyprężony Euphrasia stricta Host, świetlik zwarty (zwartolistny) Euphrasia curta (Fries) Wettstein, świetlik Kernera Euphrasia Kerneri Wettstein, świetlik krótkogruczołkowy Euphrasia brevipila Burnat, Gremli i inne. Wymienione gatunki swobodnie krzyżują się ze sobą tworząc liczne mieszańce.

Ziele najlepiej zbierać przed i w czasie kwitnienia oraz suszyć w temperaturze do 50o C. Należy suszyć je w cienkiej warstwie, bez dostępu bezpośredniego promieniowania słonecznego, bowiem łatwo zaparzają się i czernieją, a związki czynne tracą aktywność.

Właściwości lecznicze wspomina znany zielarz Krzysztof Kluk (1739-1796), zalecając po Syreniuszu stosowanie świetlika w leczeniu chorób oczu.

J. Biegański zalecał świetlik do leczenia nieżytu żołądka i miażdżycy naczyń. J. Muszyński opisał świetlik jako zioło przeciwko skrofulozie.

Jeden z moich ulubionych fitoterapeutów – Wojciech Roeske powołując się na Kroeber’a podał, że nalewka z ziela świetlika działa znieczulająco na błony śluzowe i poleca stosować ją
w rozcieńczeniu z wodą do przemywania oczu przy zapaleniu spojówek (nieżyt spojówek), w łzawieniu i w przemęczeniu oczu.

Prof. Roeske wspomniał w swoich dziełach o rewelacyjnych doniesieniach Biegańskiego na temat wyleczeń chorób oczu w medycynie ludowej. W homeopatii: zewnętrznie przy tych samych schorzeniach Ø -10 kropel na szklankę wody do okładów, wewnętrznie dilutus D2, co 2-3 godziny 5 kropel. Dawkowanie: napar z ziela świetlika 5-10% – do okładów; nalewka świetlikowa Tinctura Euphrasiae 10-20 kropel na szklankę wody do okładów i przemywań; woda świetlikowa Aqua Euphrasiae – do zakrapiania oczu. Do użytku wewnętrznego zaleca nalewkę świetlikowa 2-3 razy dziennie po 5-10 kropel i sproszkowane ziele Pulvis Euphrasiae 3 razy dziennie po 500 mg (w opłatkach).

Prof. Jakub Mowszowicz obok popularnych okulistycznych zastosowań świetlika wspomniał o używaniu odwaru do płukania gardła, z czym całkowicie się zgadzam i również to polecam.

Interesujące wiadomości na temat właściwości leczniczych świetlika podał niegdyś popularny fitoterapeuta i krzewiciel wiedzy zielarskiej Witold Poprzęcki: (…) pobudza serce i nerwy, stosuje sieje (ziele) w naparze w nieżytach żołądka i dwunastnicy, jak również do zakrapiania i przemywaniu oczu w ropieniu, osłabieniu wzroku, krótkowzroczności (awitaminoza!) i zbyt dużym napięciu wewnętrznym w gałce ocznej. Według autora okulistyczne działanie świetlika ustaje po roku od zebrania ziela. Zamieścił przeciwmiażdżycową mieszankę ziołową opracowaną na podstawie mieszanki Biegańskiego (pominięto ziele rosiczki), mieszankę pobudzającą wydzielanie soków trawiennych , a także ziółka leczące zapalenie miedniczek nerkowych: ziele świetlika, ziele dziurawca, kwiat krwawnika, liść pokrzywy i liść podbiału w równych ilościach – napar 4-5 razy dziennie pół szklanki (na dzień).

Niemieccy autorzy polecają odwar wodny, ekstrakt alkoholowy lub olejowy z ziela świetlika przy nieżycie dróg oddechowych (oskrzeli), astmie, zaburzeniach trawiennych, niedokwaśności treści żołądkowej, kolce wątrobowej, żółtaczce, alergii, migrenie, histerii, bezsenności i wyczerpaniu nerwowym.

Przymoczki nasączone odwarem z ziela przy stanach zapalnych oczu, spojówek, powiek, woreczka łzowego, rogówki, tęczówki, nadmiernym łzawieniu oczu, wydzielinie ropnej z oczu, zmęczeniu wzroku, światłowstręcie; wyciąg winny z ziela świetlika poprawia ponoć wzrok (osobiście robiłem je następująco: 1 część ziela świetlika (suchego lub świeżego) zalać 3 częściami ciepłego wina czerwonego, wytrawiać 14 dni, przefiltrować, pić 1 raz dziennie po kieliszeczku).
W homeopatii świetlik stosowany jest zewnętrznie i wewnętrznie do leczenia kataru oraz ostrego i przewlekłego zapalenia spojówek, przy czym kryterium zastosowania powinny stanowić postać i intensywność wydzieliny: z oczu ostra,
z nosa niezbyt obfita. Wskazaniem do zażywania Euphrasia jest także silny światłowstręt, pieczenie i ból gałek ocznych, i zmętnienie soczewki oka, zwłaszcza u osób z zaburzeniami ukrwienia obwodowego.
W weterynarii odwar z ziela świetlika podaje się zwierzętom słabo rozwijającym się oraz chorym i starym jako środek ogólnie wzmacniający, pobudzający apetyt i wpływający na właściwe przyswajanie pokarmów. Ponadto świetlik używany jest w leczeniu chorób oczu, podobnie jak u człowieka.
W polskiej współczesnej medycynie oficjalnej preparaty świetlikowe są użytkowane wyłącznie zewnętrznie. Doustne zażywanie przetworów świetlikowych jest praktykowane wyłącznie w ziołolecznictwie ludowym i w homeopatii. We współczesnym obrocie handlowym znajduje się niewielki asortyment preparatów świetlikowych:

1.Ziele świetlika Herba Euphrasiae: rozdrobniony susz w opakowaniach

50   g;   ponadto   torebki   ekspresowe   ze   sproszkowanym   suszem (1,5 lub 2 g).

2.Żel   świetlikowo-aloesowy  zawierający   3   części   ekstraktu  z  ziela

świetlika łąkowego i 2 cz. ekstraktu z aloesu (tuby 15 i 30 g).

3.Euphrasia Dagomed 22: lek homeopatyczny w granulkach zawierający Euphrasia D2, Aurum metalicum D6, Ruta D4, Mercurius corrosivus D8, Secale cornutum D6.

4. Euphrasia D4 krople – lek homeopatyczny.

Podsumowując:

Ziele świetlika Herba Euphrasiae dopuszczone jest do stosowania w lecznictwie i do obrotu handlowego w aptekach. Wywiera działanie przeciwzapalne, przeciwwysiękowe, przeciwhistaminowe, bakteriobójcze (na gronkowce i paciorkowce), hipotensyjne, odtruwające, ściągające, wzmacniające ogólnie, przeciwbólowe, spazmolityczne, osłaniające, przeciwastmatyczne, przeciwtrądzikowe i pobudzające wydzielanie soku żołądkowego.

Ważniejsze składniki świetlika:

Glikozyd irydoidowy: aukubina 0,05%, katalpol

Glikozyd flawonoidowy podobny do genkwaniny

Eukowozyd – fenylopropanoidowy glikozyd

Flawonoidy – rutyna, izokwercytryna

Garbniki – ok. 12%

Olejek eteryczny 0,2%

Żywice

Kwas kawowy

Kwas chlorogenowy

Kwas ferulowy

Kwas cynamonowy

Mangan

Miedź

Krzem

Kumaryny

Napar z ziela świetlika (1 łyżka ziela na 1 szklankę wrzącej wody) można pić 2-3 razy dziennie po 100-150 ml przez 1-2 miesiące. Świetlik należy do ziół odtruwających organizm. Wykazuje synergizm z mydlnicą, bluszczykiem kurdybankiem, sarsaparilla, pokrzywą, połonicznikiem, hakoroślą i rdestami. W leczeniu chorób oczu (stany zapalne) warto kojarzyć świetlik z zastrzykami Fibs oraz Biostymina. Świetlik używa się wówczas doustnie i zewnętrznie (okłady), natomiast Biostyminę i Fibs podaje się domięśniowo (FIBS i Biostyminę można mieszać w strzykawce), początkowo 1 raz w tygodniu przez 5 tygodni, potem 1 raz w miesiącu przez 12-18 miesięcy.

wyjazd do Czech

Na te kilka dni wolne jadę do Czech. Planuję zwiedzić kilka większych miast, a przy okazji sklepy z suplementami diety, apteki i tradycyjnie centra handlowe. Postaram się zdać relację fotograficzną z pobytu tuż po powrocie do domku. Wczoraj w sklepie przy Bogdance kupiłem nowe łyżwy. Wypróbuję je na lodowiskach czeskich.

Życzę Wam Pogodnego, Pomyślnego i Szczęśliwego Nowego Roku 🙂

Lodowisko

Dzisiaj poszedłem na lodowisko Bogdanka w Poznaniu. Przed Świętami kupiłem w Selgrosie łyżwy figurówki, bowiem dotychczasowe łyżwy znudziły mi się, a w dodatku obcierały bok mojej nogi nad kostką. Niestety płoza była przyspawana do podeszwy. Płozy odpadły. Najwyraźniej jestem zbyt ciężki na łyżwy produkcji chińskiej, chociaż schudłem ostatnio o 11 kg po zażywniu  cudownego preparatu, jaki opracowałem rok temu. Trudno, będę musiał wrócić do starych łyżew.

Święta

Wesołych Świąt i Dużo Zdrowia Życzę Wszystkim moim Czytelnikom 🙂

Trawka cytrynowa w fitoterapii – Cymbopogon citratus

Niedawno pisałem o trawce cytrynowej, z której sporządzam napary, nalewkę i którą mieszam z yerba mate, uzyskując wspaniale smakujące i działające przetwory. Trawkę cytrynową obecnie można kupić w większości sklepów z herbatą, zdrową żywnością, z przysmakami ze świata, zarówno tradycyjnie jak i przez internet. W Makro kupowałem nawet schłodzoną, świeżą trawkę cytrynową, podobnie jak ścięte świeże przyprawy.

Trawka cytrynowa, cytronela, trawka cytronelowa, cytronellowa, albo trawka lemongrasowa jest ciekawą i wartościową roślinką. Jej poprawna nazwa to palczatka cytrynowa – Cymbopogon citratus Stapf (w wielu publikacjach jest błąd w zapisie nazwiska Staph, a powinno być Stapf, od nazwiska Otto Stapf, żyjącego w latach 1857-1933). Nazwa synonimowa to Andropogon citratus DC. (skrót od de Candolle). Należy do traw. Spokrewniona z nią cytronela szczetna (C. nordus (L.) Rendle) ma podobne zastosowanie: w przemyśle spożywczym, farmaceutycznym i perfumeryjnym.

Trawki cytrynowe wydzielają przyjemny zapach cytrynowy, który pochodzi z olejku eterycznego (około 0,5%), bogatego w cytral (60-80%) i mircen (15-20%). Olejek lemongrasowy zawiera również geraniol, citronelol, linalol, citronelal, nerol, alfa-terpineol.

Trawka pochodzące z różnych regionów Azji różnią się stosunkiem ilościowym poszczególnych składników olejkowych.

Olejek lemongrasowy, nalewka z trawki lemongrasowej jak i napar z niej przygotowany działają przeciwdepresyjnie, usprawniają procesy kojarzenia, zapamiętywania i postrzegania. Znoszą nerwice wegetatywne. Pobudzają wydzielanie soków trawiennych, krążenie krwi, rozgrzewają ciało i wzmagają diurezę. Mają silne właściwości fungistatyczne (hamujące rozwój grzybów), pierwotniakobójcze i bakteriostatyczne. Olejek trawki lemongrasowej działa głównie na bakterie gram dodatnie. Trawka cytrynowa wyraźnie hamuje rozwój drożdżaków, np. Candida. Zastosowana na skórę zmniejsza wydzielanie łoju, odświeża, znosi zapach potu i wspomaga leczenie chorób grzybiczych, wirusowych i bakteryjnych. Polecam olejek i nalewkę lemongrasową do leczenia opryszczki (smarować co 1-2 godziny). Oczywiste jest również działanie antyseptyczne, przeciwzapalne i odświeżające preparatów z trawki cytrynowej, co może być wykorzystane w przypadku stanów zapalnych gardła, jamy ustnej, krtani i oskrzeli. Korzystnie działa w razie kataru nosa i zapalenia zatok (inhalacje, zażywanie olejku i naparu). Znosi wzdęcia.
Największe uprawy trawki cytrynowej znajdują się w Indiach.

Nalewkę najlepiej przygotowywać na świeżej trawce. Alkohol 40-60% osłodzić cukrem brązowym lub miodem naturalnym. Trawkę rozdrobnić, zmiażdżyć i pokroić, po czym szybko zalać alkoholem. Na 100 g trawki przeznaczyć 300 g alkoholu. Pozostawić w ciemnym miejscu na 2-3 tygodnie, po czym przecedzić. Wypijać po małym kieliszeczku przy osłabieniu, ospałości, nerwicach, intensywnej pracy umysłowej, przeziębieniu, grypie.

Napar z trawki przyrządzać zalewając 2 łyżki suchej rozdrobnionej trawki 2 szklankami wrzącej wody lub mleka, przecedzić po 15 minutach, osłodzić miodem. Pić kilka razy dziennie.

Yerba mate mieszać z trawką cytrynową w proporcji 1:1 lub 0,5 części trawki na 1 część mate. Polecam parzyć w ekspresie przelewowym.
Naturalny olejek lemongrasowy można zażywać na miodzie w ilości 4-5 kropli 2-3 razy dziennie.

Dlaczego waleriana (kozłek) czasem nie działa uspokajająco?

Pisałem już na blogu o melisie, wyjaśniając, dlaczego melisa dość często zawodzi. Kozłek lekarski – Valeriana officinalis L. jest obok melisy najpopularniejszym ziołem uspokajającym. Od razu trzeba powiedzieć, że uspokajająco i nasennie działa wyłącznie w dużych dawkach (nalewka w dawce 15 ml). Podobnie jak w przypadku melisy, tak i w przypadku kozłka, w obrocie często znajduje się surowiec niskiej jakości, wysuszony w temperaturze powyżej 40 stopni. Za działanie uspokajające odpowiedzialne są irydoidy, zwane walepotriatami (ok. 2%). Niestety są to związki nietrwałe, łatwo ulegające rozpadowi na świetle i w temperaturze powyżej 35 stopni Celsjusza. Surowiec źle wysuszony, nieprawidłowo rozdrabniany (w młynach temperatura sięga niekiedy 50-70 stopni Celsjusza), przechowywany (łatwo wietrzeje) oraz przetwarzany (długotrwale podgrzewany) zostaje pozbawiony najcenniejszych składników. Stąd wynikają kontrowersyjne opinie na temat skuteczności kozłka jako środka uspokajającego.
Bardzo efektywnie działa nalewka eterowo-etanolowa z kłączy kozłka, dawniej będąca w oficjalnym użyciu. Kłącze i ziele kozłka zawiera również alkaloidy pirydynowe (walerianina, aktynidyna), fenolokwasy (kwas chlorogenowy, kwas kawowy), kwas walerianowy, kwas izowalerianowy, kwas masłowy, kwas gamma-aminomasłowy, flawonoidy (apigenina, hesperydyna), olejek eteryczny (ok. 0,8-2%) bogaty w monoterpeny (borneol, kamfen, p-cymen, estry borneolu, limonen) i seskwiterpeny (kwas walerenowy i jego pochodne, walerenol, bisabolen, kadinen, waleranon).
Nalewkę kozłkową – Tinctura Valerianae przyjmować doustnie w dawce 10-15 ml w 100 ml wody.
Macerat ze świeżego rozdrobnionego kłącza kozłka – Maceratio Valerianae bogaty jest w walepotriaty i należy do najcenniejszych, ale zarazem najbardziej kłopotliwych przetworów walerianowych. Macerat taki można sporządzić zalewając 2 łyżki świeżego surowca 200 ml wody chłodnej i przegotowanej z dodatkiem 30 ml etanolu 70%; odstawić na 4 godziny, po czym przecedzić i zażywać w dawce 50-100 ml 2-4 razy dziennie. Przygotowaną porcję maceratu trzeba spożyć w ciągu doby.
Sproszkowane kłącza kozłka
– Pulvis Rhiz. Valerianae zalecano w dawce 0,5-1 g 3-5 razy dziennie. Skuteczne są dawki 5-6 g sproszkowanego kłącza 1-2 razy dziennie.
Napar z kłączy jest najmniej wartościowym przetworem walerianowym, działa jedynie antyseptycznie, wiatropędnie, żółciopędnie i rozkurczająco.
W 2004 roku przeprowadziłem badania skuteczności nalewki kozłkowej 1:5 sporządzonej na etanolu 40 i 70%. Nalewkę sporządzano na zimno ze świeżego i suchego kłącza z korzeniami po uprzednim rozdrobnieniu. Maceracja trwała 5 dni. Nalewki podawano trzodzie chlewnej i drobiu. Wszystkie warianty nalewki sporządzonej na zimno wykazały działanie uspokajające i przeciwlękowe, bez względu na to czy były sporządzone na świeżym czy suchym kłączu.
Jeżeli ktoś zdecyduje się ekstrahować kozłek eterem, to polecam krople Hoffmann’a. Płyn Hoffmana – Spiritus aethericus; Liquor anodynus Hoffmani (czasem pisany jako Hoffmanna, abo Hofmana) to mieszanina etanolu 96-99,8% (75 ml, albo 75 części) z eterem dietylowym (25 ml, albo 25 części); albo inaczej: 1 część eteru na 3 części etanolu, zatem na to samo wychodzi. Stosowany zewnętrznie do przemywania skóry jako środek odkażający i odtłuszczający (oczyszczający). Ponadto doustnie przy omdleniach i osłabieniu na cukrze (20-30 kropli). Dawniej uznawany za środek podniecający. Wielokrotnie stosowałem te krople z bardzo dobrym skutkiem. W XIX i na początku XX wieku wchodził również w skład preparatów zawierających wyciąg z chinowca (chinina), kłączy imbiru (Zingiber) i wodą (spirytusem) amoniakalno-anyżową Liquor ammoni anisatus (preparaty pobudzające, cucące). Krople Hoffmanna połączone z chmielem, walerianą, tatarakiem i melisą działają uspokajająco, przeciwdepresyjnie i przeciwnerwicowo. 100 g kłaczy kozłka należy zalać 300 g kropli Hoffmann’a. Macerować w szczelnym słoju przez 7-10 dni, po czym przefiltrować. Kozłek na kroplach Hoffmanna zażywać 2-3 razy dziennie po 5 ml na cukrze lub miodzie przy nerwicach wegetatywnych, kołataniu serca, dusznicy, omdleniu, osłabieniu, silnego zdenerwowania, lęku i stresu.
To, czy preparat na kozłku działa zależy od wielu czynników:
1. Kozłek musi być przetwarzany i ekstrahowany w temperaturze nie przekraczającej 30 stopni, co w warunkach przemysłowych jest trudne do realizacji.
2. Kozłek nie może być sterylizowany promieniami UV ani w autoklawie (wiele wytwórni leków stosuje te metody, aby pozbyć się z surowca skażeń mikrobiologicznych).
3. Dawka kozłka musi być wystarczająco duża: powyżej 100 mg ekstraktu 6:1 (6 części kozłka na 1 część rozpuszczalnika), pod warunkiem , ze jest przygotowany na zimno.

Tinctura Valerianae aetherea – nalewka kozłkowa na eterze (dawne Farmakopee, np. FP III)  jest bardzo skuteczna. Jest to ciecz żółta o zapachu i smaku kozłkowo-eterowym. Aby ją przygotować wg Farmakopei Polskiej III należy rozdrobnić kłącza kozłka, tak aby surowiec przeszedł przez sito o oczkach 0,5 mm. 200 części rozdrobnionych kłączy należy zalać 1000 cz. Spiritus aethereus. Spiritus aethereus, czyli spirytus eterowy to mieszanina eteru 250 części z etanolem 95% 695 części i wodą destylowaną 55 części.
Zalane spirytusem eterowym kłącza kozłka maceruje się 7 dni, po czym przefiltrowuje. Dawkowanie: 30 kropli 1-2 razy dziennie.

Ostrokrzew paragwajski, czyli mate

Na jednych ze swoich stron napisałem o yerba mate, omawiając właściwości psychostymulujące koffeiny (teiny):

  1. Ilex paraguariensis A. St. Hil. (Aquifoliaceae, ostrokrzewowate) (syn. Cassine gogonha Raben., Cassine gouguba Guib., Chomelia amara Vell., Ilex mate St.Hil., Ilex paraguayensis St.-Hil.), czyli Mate, ostrokrzew paragwajski – 1-1,2% koffeiny; służy do sporządzania napoju herba mate.

Ostrokrzew paragwajski występuje naturalnie w Ameryce Południowej (Argentyna, Brazylia, Paragwaj). Jest to drzewo dorastające do 15 m wys., o liściach odwrotnie jajowatych, wydłużonych, brzegiem karbowano-ząbkowanych i białawej korowinie. Kwiaty rozdzielnopłciowe, jedno- lub dwupienne, barwy żółtawo-białej. Owoce mają barwę fioletowo-czerwoną lub brunatno-fioletową. Kwitnie w październiku i grudniu. Do celów leczniczych i spożywczych zbierane są liście i młode pędy z liśćmi oraz pączkami. Poddawane są fermentacji, podobnie jak liście herbaty, suszeniu, niekiedy lekkiemu prażeniu, aby nadać specyficzny aromat i smak. Najwartościowsze są liście sezonowane. W handlu możemy spotkać rożnej jakości mate. W Polsce są dostępne same rozdrobnione listki i pączki (najdroższe cenowo), liście z ogonkami i gałązkami zmielone, z frakcją pylistą (tańsze). Cena waha się w granicach 17-50 zł za opakowanie 0,5 kg. Mate sprzedawane „na wagę” kosztuje od 8 do 16 zł za 100 g. Należy jednak zwrócić uwagę przy wyborze Mate na wagę, czy jest należycie rozdrobniona (krojona, łamana), czy nie zawiera łodyżek i frakcji pylistej. Oczywiste jest, że płacenie 15-16 zł za 100 g niskiej jakości mate (łodyżki, pył obok frakcji krojonej) na wagę jest conajmniej naiwnością ze strony kupującego. Tyle pieniędzy można dać za dobrej jakości mate, zważywszy, że podobny produkt można kupić za 25 zł za 0,5 kg paczkę w sklepach typu Kuchnie Świata.
Mate zawiera teinę, czyli koffeinę w ilości od 0,8 do 2,4%, przeciętnie 1,3%, czyli podobnie jak dobra kawa. Mate posiada również teofilinę i teobrominę w ilości 0,065-0,5%. Istotnymi leczniczo składnikami są także tanina (15-16%), flawonoidy, olejek eteryczny, saponiny, kwas chlorogenowy, kwas kawowy, terpeny, furanony, laktony, witaminy (B1, B2, C, karotenoidy), pyrrole (pirole) i pirazyny. Koffeina w ostrokrzewie paragwajskim nosi nazwę synonimową „mateina”. Herbata sporządzona z ostrokrzewu paragw. nazywa się „mate”.
Herbata Mate działa niewątpliwie psychostymulująco. Poprawia samopoczucie, podnosi wydolność fizyczną i psychiczną, co było wykorzystywane od dawna przez Indian zamieszkujących Amerykę Południową. Mate leczy również biegunkę i zaburzenia trawienne, znosi wzdęcia. Ułatwia zapamiętywanie, uczenie się i odtwarzanie zapamiętanych informacji. Wzmaga błyskotliwość. Zwiększa działanie leków przeciwbólowych, np. ibuprofenu, paracetamolu, salicylanów, fenacetyny, antypiryny. Doskonale współdziała z trawką cytrynową i z cytryńcem chińskim. Można ja łączyć z liśćmi miłorzębu, kwiatami arniki, zielem przęśli, dziurawca i magnezem (najlepiejpreparaty zawierające magnez z witaminą B6). Trawka cytrynowa, skórka cytrynowa i lemonka wymieszane z mate
bardzo dobrze komponują się smakowo. Polecam dodawanie plasterka świeżej lemonki do gorącego naparu mate z miodem.
Mate można parzyć w ekspresie do kawy (przelewowym), przeznaczając na 2-3 szklanki wody 2 łyżki mate, 1 łyżkę trawki cytrynowej lub 1 łyżeczkę suchej skórki cytrynowej. Taka mieszankę parzyć w ekspresie przelewowym 2-3 razy, ewentualnie za trzecim razem (gdy chcemy mieć mocny napar) warto znów dosypać troszkę mate do tej masy już wyparzanej dwa razy. Świeży napar z mate dobrej jakości jest słomkowo-zielonkawy, w trakcie stania przez kilkadziesiąt minut lub kilka godzin ciemnieje i zielenieje, nie tracąc przy tym właściwości pobudzających. Doskonała jest mate osłodzona miodem. Można także mate mieszać z owocami żurawiny (świeży sok do naparu lub suche owoce parzone z mate) oraz płatkami hibiscusa lub kwiatami czarnej malwy. Hibiskus i czarna malwa są źródłem cennych antocyjanów i flawonoidów.

wizyta w Złotych Tarasach i Sodium Laureth Sulfate

28 listopada pojechałem pociągiem IC w sprawach służbowych do Warszawy. Miałem trochę wolnego czasu do spotkania, więc z Centralnego od razy poszedłem do Złotych Tarasów, w których jeszcze nie byłem, a wiadomo, że zwiedzam centra handlowe, bo lubię. Spodobało mi się w środku, fajne sklepy, ale myślałem, że będzie ich więcej. Generalnie nie wpadłem w zachwyt, ale odniosłem  miłe wrażenia estetyczne. Co innego można powiedzieć o otoczeniu Złotych Tarasów, zwłaszcza o przygnębiającym przejściu podziemnym nieopodal 🙁

złote tarasy warszawa
Dla niewtajemniczonych pokazuję, że Złote Tarasy są blisko stacji Warszawa Centralna;
28 listopad 2007 r.
Złote Tarasy w Warszawie
Złote Tarasy
Złote Tarasy Warszawa
Złote Tarasy
Złote Tarasy
Złote Tarasy w Warszawie, 28 listopad 2007 r.

W mało prestiżowym miejscu (gdzieś przy wejściu) znalazłem sklep, podobny jak w Arkadii, Kuchnie Świata, gdzie znalazłem ciekawą formę Yerba Mate, sezonowaną (z Argentyny), dobrej jakości, po pół kilo w paczce. Po drugiej stronie korytarza zobaczyłem kolejny sklep, typu ekologicznego, gdzie zakupiłem trawkę cytrynową w paczuszkach identycznych w jakich kupowałem zioła w Szwajcarii, i żel do mycia bez laurylo-siarczanu sodu (trudno takie znaleźć), na naturalnych saponinach i detergentach oraz aromatach (produkcji duńskiej).
Bezpieczny dla skóry żel myjący firmy Urtekram (500 ml w butli, niestety drogi, 35 zł) był w wersji bez zapachu i zapachowy. Wybrałem z naturalnym olejkiem różanym. Polecam takie produkty wszystkim moim Czytelnikom, których skóra nie toleruje Sodium Laureth Sulfate. Sodium Laureth Sulfate to totalny syfiaty, syntetyczny detergent wszechobecny i uczulający ludzi. Wysusza skórę, wywołuje świąd, rumień oraz charakterystyczne plamy. Najpierw pojawia się różowa plama, która mniej lub bardziej swędzi, następnie wysycha jej powierzchnia, nieco rogowacieje (staje się szorstka) i złuszcza się. Przy zanikaniu blednie od środka lub od obrzeża, pozostawiając lekkie odbarwienie, mijające po kilku dniach. Przy dużej nadwrażliwości Sodium Laureth Sulfate powoduje rozległe i zlewające się plamy, w formie potocznego liszaja. Zmiany nie reagują na hydrokortyzon i podobne kortykosteroidy. Dopiero odstawienie wszelkich produktów zawierających Sodium Laureth Sulfate daje całkowite wyleczenie. Trudno jest jednak wyeliminować Sodium Laureth Sulfate, bowiem jest tani, łatwy w zdobyciu i wygodny w produkcji. Sodium Laureth Sulfate występuje w szamponach dla psów, w szamponach dla ludzi, w niektórych płukankach do jamy ustnej, w tonikach do demakijażu, we wszelkich żelach i mydłach (tylko z nazwy) do mycia, w płynach do naczyń, w płynach do mycia urządzeń elektromechanicznych, w płynach i olejkach do kąpieli, w solach do kąpieli, w preparatach do mycia okrętów, samochodów, samolotów, podłogi, okien. Oczywiście jest też w środkach do mycia kibla, wanny, zlewu i pomieszczeń inwentarskich. Czyż nie jest wspaniałym wynalazkiem nowoczesnej chemii? Uniwersalny. Sodium Laureth Sulfate jest do mycia wszystkiego. Właściwie nikt nie wie jakim cudem znalazł się w kosmetykach i w produktach do higieny człowieka?. Kto pierwszy wpadł na tak genialny pomysł? Dlatego właśnie szampony wywołują łupież, swędzenie głowy, wypadanie włosów, uzależnienie włosów od całej grupy szamponów opartych na Sodium Laureth Sulfate. Dlatego ludziom łuszczą się uszy, swędzi skóra, dlatego takie masowe ataki atopowego zapalenia skóry, począwszy od niemowląt mytych wszechobecnym i panującym Sodium Laureth Sulfate. Pasta i płukanki do zębów ładnie się pienią, wszyscy są zadowoleni ;-).

Co ciekawe w tym samym sklepie znalazłem produkt „ekologiczny” na którym było napisane po angielsku, że wolny w 100% od laurylosiarczanu sodu Sodium Laureth Sulfate, patrzę niżej na skład (od spodu) i co widzę: Sodium Laureth Sulfate,… jednak jest, to był jakiś produkt niemiecki, od razu go odrzuciłem. Na szczęście miła ekspedientka wczytała się w inne preparaty i uratowała godność sklepu. Duński produkt Urtekram nie ma w składzie Sodium Laureth Sulfate, co za ulga.
Od razu mówię Wam Drodzy Czytelnicy, długo będziecie szukać preparatów wolnych od Sodium Laureth Sulfate, jest ich niewiele, staliście się niewolnikami Sodium Laureth Sulfate. Nawet większość soli kąpielowych zawiera ten ohydny związek. Nie dajcie się nabrać i cierpliwie poszukujcie, a znajdziecie. Uważnie czytajcie etykiety. Podpowiem Wam, że jeśli chcecie uwolnić swoje włosy i skórę od Sodium Laureth Sulfate to szukajcie produkty firmy Logona (ostatnio kupiłem szampony w Szwajcarii, a potem znalazłem i zamówiłem w sklepie internetowym Bio Natura w Szczecinie). Solą kapielową wolną od Sodium Laureth Sulfate jest Bath Salt dostępną w… Lidlu! (biała sól kokosowo-migdałowa) i sól On Line Forte Sweden, np. waniliowa. Ponadto sól Czarna oliwka Bielenda. Zresztą po składnikach będziecie wiedzieć. Oczywiście zrobiono także mydło szare Biały Jeleń w płynie, on też jest pozbawiony Sodium Laureth Sulfate.  Należy też pamiętać, że woda kapielowa pozbawiona Sodium Laureth Sulfate jest inna, pozbawiona kuszącej pianki, co niektórym ludziom wyda się nieprzyjemne i takie starodawne, surowe.  Uwaga też na mydła w kostce. Oprócz szarego prawdziwego (czytaj czystego) mydła trudno jest znaleźć mydło w kostce pozbawione Sodium Laureth Sulfate i jego pochodnych!, co dla mnie jest absurdem.  Tutaj mam pretensje znów do firm kosmetycznych. Po co ich tyle, skoro tylko kilka potrafi zrobić coś nowatorskiego, niepowtarzalnego, ciekawego. Reszta tylko kopiuje się nawzajem i jedzie na gotowcach (czytaj gotowych recepturach opartych na Sodium Laureth Sulfate).