Archiwa

listopad 2026
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Archiwa

boli mnie ząbek

Stało się, zaniedbanie mojego uzębienia odezwało się. Rozbolał mnie dzisiaj ząbek tak strasznie, że tylko leki przeciwbólowe sprzed wojny pomagają, a to już oznacza poważną sprawę. Dzisiaj muszę pójść do dentysty, właśnie znalazłem kilku w Swarzędzu, którzy mają dodatkowo chirurgię.

ząbek z dziurką

Eschscholtzia californica Chamisso – maczek kalifornijski

Maczek kalifornijski, czyli pozłotka należy do rodziny makowatych – Papaveraceae. Jest to roślina uprawiana w ogrodach, pochodząca z Ameryki Północnej. Wszyscy cieszą się jej wyglądem, podczas gdy jest to również roślina lecznicza. Jest bogata w alkaloidy: chelidonina, homochelidonina, sangwinaryna, chelerytryna, protopina, kryptopina, escholzyna. Zawiera również glikozydy flawonoidowe. Działanie tej rośliny podobne jest do działania glistnika Chelidonium majus oraz Sanguinaria canadensis, czyli krwiowca. Inne proporcje alkaloidów powodują jednak, że maczek kalifornijski działa szczególnie na ośrodkowy układ nerwowy, uspokajająco i nasennie. W medycynie była stosowana w leczeniu niepokoju, lęku, bezsenności, histerii, ponadto nerwic wegetatywnych. W dużych dawkach działa narkotycznie (podobnie jak opium). Wyciąg alkoholowy z Eschscholtzia działa silnie rozkurczowo i przeciwbólowo. Z ziela można sporządzić nalewkę – Tinctura Eschscholtziae zalewając 1 część rozdrobnionego ziela suchego lub świeżego 5 częściami ciepłego (gorącego – Intrakt) alkoholu 40-60%. Po 7-14 dniach nalewkę (intrakt) należy przefiltrować. Zażywać w dawce 4-5 ml 2-3 razy dziennie.

Eschscholtzia californica Chamisso - maczek kalifornijski

Przebieg pobytu w Łodzi, niespodziewany Kalisz

W Łodzi było fajnie. Sprawy zawodowe załatwiłem szybko i sprawnie. Potem odwiedziny manufaktury też były miłe. Na pięterku znalazłem sklepik z azjatyckimi produktami, kupiłem Sake, herbatę jaśminową, herbatkę z żeń-szenia  i inne, które mnie zaciekawiły. Na buty mi było szkoda pieniędzy. Zamiast potem wrócić do Poznania, to pojechałem do Kalisza, połaziłem po ryneczku i Galerii Kaliskiej. Galeria Kalisz mnie nieco rozczarowała, myślałem, że będzie większa, a w sumie dominuje tam Carrefour. Wróciłem do domku w nocy, ale z wycieczki jestem zadowolony.

Kalisz, Rynek, maj 2007 r.
Kalisz, Rynek, maj 2007 r.

Łódź, Manufaktura, cześć remontowana, maj 2007 r.
Łódź, Manufaktura, cześć remontowana, maj 2007 r.

Sobota i niedziela

Obydwa dni spędziłem bardzo pracowicie, przygotowując jak zwykle artykuły do czasopism i prezentacje na wykłady. W niedzielę odwiedziłem Grodzisk Mazowiecki, niestety w sprawach służbowych. Miasto zrobiło na mnie miłe wrażenie. Bardzo zadbane i spokojne. Myślę, że przyszłą sobotę i niedzielę spędzę na leniuchowaniu, potrzebuję bowiem czasem nic nie robić.

Jutro wyjazd

Jutro jadę do Łodzi w charakterze konsultanta naukowego (firma farmaceutyczna). Przy okazji odwiedzę ulubioną Manufakturę, może kupię sobie buty i ciekawe serki pleśniowe. Ostatnio Dr Ewa coś majstruje przy swoim blogu, to zablokowany na hasło, to znów dziś zniknął. Podobnie Jaga też już nie wpuszcza niezarejestrowanych użytkowników na swój blog, co to się porobiło…

Manufaktura

Centrum Handlowe i Rozrywkowe Manufaktura w Łodzi wciąż pozostaje moim ulubionym.

manufaktura łódź

Manufaktura w Łodzi

Manufaktura Łódź

Łódź manufaktura

Glony w medycynie

Glony typu listownica – Laminaria i morszczyn – Fucus są stosowane w medycynie od dawna. Od początku traktowano je jako źródło soli jodu i bromu, środek spożywczy, wpływający na układ hormonalny i tym samym na przemianę materii. Były podawane pacjentom w formie proszku i ekstraktu gęstego, po 2 g 3 razy dziennie oraz w formie naparu. Najbardziej ceniony był surowiec pochodzącyt z Atlantyku.

Morszczyn pęcherzykowaty Fucus vesiculosus i morszczyn piłkowany Fucus serratus dostarczają cennego surowca – plechę morszczynową Thallus Fuci.

Wartościowymi składnikami glonów są związki jodu 0,04-3,5%, zależnie od pochodzenia; białka 8-9%; kwas alginowy – do 19%, fukoidyna – do 7%, laminaryna ok. 2%, mannitol – do 10%. Sole mineralne mogą stanowić 15-18% masy surowca. Glony są źródłem łatwo przyswajalnych cukrów (mannozy, fukozy), pektyn i śluzów. Posiadają właściwości prebiotyczne, sprzyjając rozwojowi mikroflory symbiotycznej w przewodzie pokarmowym. Regulują pasaż treści pokarmowej.

Morszczyn i listownica pobudzają czynności tarczycy, przyśpieszają przemianę materii, rozszerzają naczynia krwionośne, obniżają ciśnienie krwi, regulują wypróżnienia, działają antyseptycznie, moczopędnie, żółciopędnie; wykazują wpływ regenerujący, wzmacniający i przeciwmiażdżycowy.

Wskazania: wole endemiczne (niedobór jodu), otyłość, obrzęki, nadciśnienie, zaparcia, miażdżyca, skąpomocz, wypadanie włosów, choroba wrzodowa, stany zapalne układu oddechowego, kuracje wzmacniające i odnawiające.

Napar morszczynowy – Infusum Fuci: 2 łyżki plechy zalać 2 szkl. wrzącej wody; odstawić na 20-30 min.; przecedzić. Pić 4 razy dz. po 100 ml.

Z listownicy można podobnie sporządzać i dawkować przetwory.

Morszczyn i listownica są szczególnie przydatne w leczeniu otyłości, ponieważ nie tylko przyśpieszają metabolizm (utlenianie tłuszczów i cukrowców), ale również usuwają wodę z organizmu, pozostałą po tkance tłuszczowej, w której z kolei zalega zbędny chlorek sodu, odpowiedzialny za obrzęki i nadciśnienie. Bardzo dobre wyniki daje też połączenie morszczynu lub listownicy z ziołami działającymi silnie moczopędne, a zarazem silnie saluretycznie (saluretyk – lek powodujący głównie wydalenie jonów sodu wraz z moczem i ewentualnie z potem), np. jałowcem, wilżyną, skrzypem, nawłocią, brzozą, rdestem ptasim lub ostrogorzkim, połonicznikiem.

algae glony
Glony – Algae
źródło obrazka: Otto Schmeil, Lehrbuch der Botanik, 1917 r.

opony i liszajec

Wreszcie zmieniłem opony zimowe na letnie, przecież już ciepło 🙂 , chociaż, gdy byłem na początku maja w Krośnie to każdego ranka miałem zamarznięte szyby w mojej yarisce.
W pracy kontynuuję badania nad właściwościami pierwotniakobójczymi niektórych składników roślinnych oraz propolisu. Nie mogę doczekać się końca tych doświadczeń, bowiem hodowle pierwotniaków, zwłaszcza pasożytniczych są bardzo kłopotliwe. Nie bawi mnie już tak jak kiedyś ślipienie w mikroskop i liczenie tych jednokomórkowców. Jak na razie wyniki badań potwierdziły moje przypuszczenia teoretyczne.
Wpadła do mnie również znajoma lekarka z liszajcem pod okiem, przynajmniej, tak wyglądała ta brzydka zmiana. Podobną diagnozę postawili lekarze, do których chodziła. Opowiedziała mi swoją męczarnię i bezradność kolegów dermatologów; nie pomagają antybiotyki i standardowe leczenie. Zaproponowałem Unguentum Hydrargyri amidatobichlorati, bowiem kilka lat temu wyleczyłem podobnego “parcha” za pomocą tej właśnie maści. Zgodziła się na to starocie. Byłem pewny, że mam gotowy zmikronizowany amidochlorek rtęci, przeszukałem laboratorium, znalazłem wszystkie związki rtęci, ale nie ten akurat. Nie pozostało mi nic innego jak synteza wg starej metody, wychodząc z sublimatu. Udało się, osad amidochlorku rtęci pięknie się wytrącił i akurat w ilości pozwalającej na sporządzenie maści 10%. Liszajec był “ponadkażany” mieszanką bakterii i drożdżaków, co spaprało całą sprawę dodatkowo. Jestem dobrej myśli, wredne żyjątka nie wytrzymają tego związku chemicznego.

płatki róży

Gdy myślę o płatkach róży, przypomina mi się konfitura i herbatka, które spożywałem łapczywie, odkąd zainteresowałem się zielarstwem. Konfiturę z płatków robiłem samodzielnie, ale również dostawałem od cioci Eli. Jadłem ją zawsze łyżkami i nie mogłem się nią nacieszyć, a jej zapasy w oczach malały. Ostatnio zobaczyłem w sklepie sieci Piotr i Paweł gotową konfiturkę z płatków róży, przygotowaną w dobry sposób. Nie kosztowała dużo, kilkanaście złotych, ale kupiłem. Była smaczna.
W tym roku planuję zrobić kilka słoiczków, pomimo, że jest to pracochłonne.
Wysuszone płatki róży, nie mają już takiego zapachu jak świeże, ale nadają nieco smaku herbacie. Można je dodawać do zwykłej herbaty, tak jak kwiat jaśminu, albo użyć do sporządzenia mieszanki o miłym smaku i zapachu, np.: kwiat wrzosu, płatki róży, kwiat dziewanny lub jaśminu, ziele wierzbówki lub wierzbownicy, albo niecierpka, kwiat bławatka; wymieszać w równych częściach. Można dodać zieloną lub czerwoną herbatę. Parzyć jak herbatę, najlepiej w czajniczku.
Zastanówmy się nad właściwościami takich przetworów. Kwiaty generalnie bogate są w antocyjany, olejki eteryczne, flawonoidy i śluzy. Płatki róży zawierają dodatkowo fenolokwasy. Posiadają właściwości antyseptyczne, lekko ściągające i przeciwzapalne. Nie wykazują silnego działania, korzystne jednak dla niemowląt i małych dzieciom (łagodny wpływ przeciwbiegunkowy i przeciwzapalny). Konfitura z płatków róży jest źródłem cukrów, antyoksydantów (fenole) i cennych barwników. Poprawia samopoczucie, ale nic poza tym.

Do celów dietetycznych i leczniczych zbierane są płatki z róż dziko rosnących lub uprawianych, odmian aromatycznych i pozbawionych gorzkiego smaku.

róża
Róża, Krosno 2006 r.

znalezione pyszności

Gdy ostatnio chodziłem po sklepach spożywczych w Krośnie, wstąpiłem do “Zielonego Koszyka” przy obwodnicy. Zobaczyłem w tym sklepie regał oznaczony nazwą firmy Kowalewski. Znalazłem na nim ciekawe produkty, w przystępnej cenie. Zaskoczyło mnie jednak, że facet w Sieradzu produkuje cenne wyroby, typu tarnina w słoiczku, żurawina, pyszne sosy do kanapek (ogórkowy i musztardowy bardzo mi smakują). Oczywiście moją uwagę zwróciła żurawina i tarnina. Śliwka tarnina, tak bogata w garbniki, pektyny, fenolokwasy, polifenole i antocyjany, wzbogacona jabłkiem i cukrem dała pyszną marmoladkę, którą dawniej samodzielnie sporządzałem późną jesienią (po przemrożeniu tarniny na krzewach). Teraz jest dostępna w sklepie. Smak cierpki, ściągający, zarazem słodki. Polecam. Żurawina też się udała Kowalewskiemu. Przypomina konfiturę. Całe owoce w syropie galaretowatym, bogatym w pektyny. Naturalnie i czysto zrobione. Zaopatrzyłem sie w kilka słoików. Po powrocie do Swarzędza ucieszyłem się bardzo, bowiem wyroby Kowalewskiego znalazły się także w sieci sklepów Piotr i Paweł, nie będę musiał więc po nie jeździć do Krosna. Brzmi to jak reklama, ale wiele fajnych  (proleczniczych) produktów gubi się na półkach pełnych towaru.

Krosno, luty 2007 r., Rynek
Krosno, luty 2007 r., Rynek

Krosno, luty 2007 r., widok na kościół franciszkanów
Krosno, luty 2007 r., widok na kościół franciszkanów

Krosno, ul. Nowotki (obecnie J.Piłsudskiego), dzwonnica kościoła farnego
Krosno, ul. Nowotki (obecnie J.Piłsudskiego), dzwonnica kościoła farnego

Krosno, luty 2007, Pałac Biskupi, obecnie Muzeum Podkarpackie
Krosno, luty 2007, Pałac Biskupi, obecnie Muzeum Podkarpackie

Krosno, luty 2007 r., Plac Konstytucji 3 maja
Krosno, luty 2007 r., Plac Konstytucji 3 maja