Archiwa

listopad 2026
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Archiwa

odwiedziłem Krosno

W ostatnich dniach kwietnia pojechałem do rodzinnego Krosna. Zrobiłem troszkę zdjęć. Nazbierałem ziółek, które nie występują w Wielkopolsce, trochę materiałów roślinnych do badań analitycznych. Właśnie przed chwilką wróciłem do domku. Samochodzik spisał się na medal. Spalił mało benzyny, tylko 5 l/100 km. Relację zdam wkrótce, teraz brak mi sił.

Cmentarz Żydów w Krośnie (na Zawodziu), maj 2007 r.
Cmentarz Żydów w Krośnie (na Zawodziu), maj 2007 r.

Krosno
Gdy stanie się na wzgórzach w dzielnicy Zawodzie i popatrzy na okolice ul. Kolejowej, Krakowskiej i Naftowej widać taki ładny krajobraz (maj 2007 r.), w dali Beskid Niski

Krosno szyb naftowy
Gdy byłem dzieckiem, okolice Krosna były pokryte gęsto  szybami naftowymi, obecnie znikają, ustępując miejsca budownictwu mieszkaniowemu (maj 2007 r.)

kwas nukleinowy w dawnej medycynie

Mało kto obecnie wie, że kwas nukleinowy, zanim odkryto jego dokładną strukturę, a nawet funkcjonowanie genów na poziomie molekularnym, stosowano jako lek w medycynie oficjalnej. Acidum nucleinicum oraz sól sodową kwasu nukleinowego – Natrium nucleinicum  zaliczono do leków pobudzających hemocytopoezę w szpiku kostnym, czyli tworzenie krwinek. Oczywiście kwas nukleinowy działał stymulująco na czynności szpiku tylko po podaniu pozajelitowym, domięśniowym lub dożylnym. Na początku XX wieku zalecano również roztwór kwasu nukleinowego podskórnie. Kwas nukleinowy podawano także doustnie, przy czym nie zdawano sobie wówczas sprawy, że nie przyniesie on efektów leczniczych, bowiem jest trawiony w jelicie cienkim do składników prostych, nieaktywnych farmakologicznie. Doustne dawki kwasu nukleinowego wynosiły 500-1000 mg; natomiast nukleinian sodu podawano pozajelitowo w dawce 500-1000 mg w roztworach wodnych 10%. Przy agranulocytozie zalecano nukleinian sodu dożylnie. Z tego względu, że wstrzyknięcie kwasu nukleinowego było bardzo bolesne, wprowadzono do pozajelitowego aplikowania pochodne: nukleinian sodu i pentozonukleotyd sodu – Pentanucleotidum. Ab uzyskać dawkę 500-1000 mg wstrzykiwano około 5-10 ml roztworu 10%.

Acidum nucleinicum w roztworze 5% aplikowano podskórnie, w dawce 10-60 kropel, przy tyfusie brzuszynym, dyfterycie i gruźlicy.
Obecnie pojedyncze nukleotydy (np. adeninę) można znaleźć w rozmaitych suplementach, gdzie przypisywane są im niesamowite właściwości lecznicze i wzmacniające, a nawet dopingujące. Oczywiście nie jest to prawda, bowiem związki nukleotydowe, jak i kwas nukleinowy są trawione w przewodzie pokarmowym i w ten sposób są inaktywowane (unieczynniane). W codziennych pokarmach spożywamy wielkie ilości nukleinianów, bowiem pokarm organiczny zbudowany jest z masy komórkowej, a każda komórka posiada kwas nukleinowy. Do celów leczniczych kwas nukleinowy był pozyskiwany z drożdży, grasic i trzustek zwierzęcych. Obecnie źródłem nukleinianów dla przemysłu są najczęściej drożdże i rozmaite glony.

Nukleina jako substancja bogata w fosfor, została wyodrębniona w 1868 roku przez szajcarskiego biologa Friedrich’a Miescher’a (z wydzieliny ropnej i spermy). Nazwa pochodzi od nucleus, czyli jądra, bowiem w nim stwierdził największe stężenie. Późniejsze badania Albrecht’a Kossel’a (w latach 1883-1885) i Richard’a Altmann’a przyniosły podstawy pozwalające na nazwanie nukleiny – kwasem nukleinowym (1889).  Początkowo kwas nukleinowy izolowany z grasic Thymus nazywano kwasem tymo-nukleinowym (obecnie DNA), natomiast kwas nukleinowy pozyskiwany z drożdży nosił nazwę kwasu drożdżowego (obecnie RNA).

fiołek trójbarwny – Viola tricolor

Wielu autorów jako główne zioło mające zastosowanie w leczeniu trądziku wymienia fiołek trójbarwny – Viola tricolor L., z rodziny fiołkowatych – Violaceae. Fiołek trójbarwny przez ludzi kojarzony jest jako zioło stosowane w leczeniu przewlekłych chorób skóry i zaburzeń przemiany materii. Na rynku, zwłaszcza zagranicznym pojawiły się niezliczone suplementy diety i leki zawierające w składzie zmikronizowane ziele lub ekstrakt z fiołka trójbarwnego. Fiołek jako roślina lecznicza była zalecana przez Paracelsus’a, Lonicerus’a, Matthiolus’a. Lonicerus uważał fiołek za środek wykrztuśny, napotny i przeciwgorączkowy. Paracelsus traktował fiołek jak środek przeciwko skrofulozie. Leclerc zalecał preparaty z fiołka trójbarwnego w leczeniu chorób skóry. Jako lek dermatologiczny (przeciwtrądzikowy) fiołek był propagowany przez dr Hugo Paul’a Friedrich’a Schulz’a (1853-1932) w XIX wieku.
Surowcem zielarskim jest ziele – Herba Violae tricoloris ujęte w Farmakopei Polskiej VI. Do składników czynnych zawartych w zielu fiołka tr. należą flawonoidy 0,2-0,4% rutozyd, luteolinę, witeksynę, orientynę, wiolantynę, saponarynę), śluzy – 8-10%, kwas salicylowy 0,06-0,30%, salicylan metylu, garbniki 2-5%, sole mineralne – do 11%, olejek eteryczny – 0,01%, antocyjany (peonidyna, delfinidyna), śluzy (do 10%), kwas kawowy (kwas fenolowy, pochodny kwasy cynamonowego), kwas kumarynowy, wiolaksantyna (karotenoid), zeaksantyna (karotenoid), kwas pirokatechowy i umbeliferon (hydroksykumaryna). Ciekawym składnikiem jest kwas kawowy, będący inhibitorem 5-, 12-, 15-LO (5-, 12, 15-lipooksygenazy); posiada właściwości antyoksydacyjne, przeciwzapalne i hepatoprotekcyjne. Mniej śluzów zawiera bardziej pospolity gatunek – fiołek polny – Viola arvensis Murray.
Niestety na rynku dostępny jest dość często surowiec bardzo niskiej jakości, zawierający nadmierną ilość zanieczyszczeń mineralnych, udział obcych gatunków, jak i nadmierny udział części łodygowych, znacznie mniej wartościowych od liści i kwiatów.
Dobrej jakości surowiec daje napar, który po odstaniu gęstnieje (śluzowacieje). Jest barwy jasno-herbacianej lub żółtej (jeśli dominowały młode części ziela i kwiaty, czyli najwartościowsze elementy).
Wodne wyciągi i ekstrakty wodno-alkoholowe z fiołka trójbarwnego, bogate w saponiny i flawonoidy, przyśpieszają wydalanie toksyn oraz zbędnych metabolitów z organizmu, wzmagają wydzielanie potu i łoju, działają rozkurczowo i silnie przeciwzapalnie. Zmniejszają łamliwość i przepuszczalność naczyń krwionośnych włosowatych. Regulują trawienie, zapobiegają zaparciom i obrzękom na tle zatrzymania chlorku sodu w ustroju. Fiołek trójbarwny zalecany jest przede wszystkim po zatruciach, przy przewlekłych schorzeniach skóry, w chorobach reumatycznych, w artretyzmie i naczyniowych chorobach oczu. Nie ma obawy przedawkowania przetworów z fiołka trójbarwnego. Najczęściej zalecany jest napar – Infusum Violae tricoloris: 1-2 łyżki rozdrobnionego ziela zalać 1-2 szklankami wrzącej wody; odstawić na 45 minut, przecedzić. Pić 2-4 razy dziennie po 100-150 ml. Naparem można przemywać skórę twarzy i szyi 2 razy dziennie. Zastosowany zewnętrznie napar działa łagodząco, antyseptycznie, przeciwzapalnie, przeciwwysiękowo i rozjaśniająco (przeciwplamiczo). Doskonałe są także okłady na oczy z naparu (30-minutowe) usuwające obrzęk i stan zapalny oraz cienie pod oczami.
Efekty stosowania preparatów fiołka trójbarwnego są widoczne pod warunkiem zażywania ich w sposób regularny (minimum 1 raz dziennie) i długotrwały (minimum 4-5 miesięcy). Nie należy jednak oczekiwać, aby samo picie naparu z fiołka przyczyniło się do wyleczenia choroby skórnej, np. trądziku.
Sproszkowane ziele fiołka trójbarwnego nie jest dobrą i efektywną w działaniu formą preparatu. Najwartościowsze są ekstrakty, napar i intrakt sporządzony na niskoprocentowym alkoholu.

fiołek trójbarwny, bratek, viola tricolor
Fiołek trójbarwny – Viola tricolor Linne oraz jasnota biała – Lamium album Linne
źródło obrazka: źródło obrazka: August Paul Dinand, Taschenbuch der Heilpflanzen, 1939 r.

porządki w laboratorium

Jak to w każdej placówce naukowej, tak i u mnie w instytucie w wielu dziwnych pomieszczeniach i zakamarkach nagromadziło się masę dziwnych odczynników, produktów reakcji, z którymi były plany, a które poszły w zapomnienie, brudnego szkła laboratoryjnego, które dano do odmoczenia i tak zostało, nie mówiąc już o bałaganie na pułkach z chemikaliami i w magazynkach. Dzisiaj postanowiłem zrobić porządki w tym wszystkim, ale udało mi się to tylko w niewielkim procencie. Jestem zaskoczony zapasami, jakie sam sobie sprawiłem. Największy problem mam z niedokończonymi syntezami, które zalegają w gąsiorkach i kolbach czy beczkach, sprzed 2-3 lat. Zawsze mi szkoda je utylizować, bo gdy się do tego przymierzam wpadam na genialny pomysł ich dalszego wykorzystania. Tym razem byłem bezwzględny, no może wobec niektórych.

jak to było z cudownym paracetamolem

W 1893 roku Joseph von Mering na drodze syntezy otrzymał paracetamol, lek pokrewny chemicznie fenacetynie (N-(4-Ethoxyphenyl)ethanamide), antyfebrynie (acetanilid) i laktofeninie. Sam rdzeń związku był już znany w 1873 roku. Początkowo lekarze nie wpadli w zachwyt nad tym lekiem i potraktowali go jako kolejny pochodny acetanilidu. Dopiero 50 lat później firmy szukające motoru do swojego rozwoju odkurzyły starocie i zaczęły kampanię reklamową. Pierwszymi firmami które zaczęły produkować paracetamol na większą skalę były: Squibb (1950 r., pod nazwą Trigesic), Ames (1952 r.; jako Apamide), Norwich (1955 r.; jako Nebs), McNell (1955 r.; jako Tylenol). Pod nazwa Panadol był produkowany dopiero od 1983 r przez firmę Glenbrook.
Paracetamol, czyli N-(4-Hydroxyphenyl)ethanamide = N-acetylo-p-aminofenol (acetaminofen, C8H9NO2), znany obecnie pod nazwami handlowymi efferalgan, panadol, acenol, dolipran, dafalgan, codipar, calpol, anadin, apap, benuron, etoran, gripex, grippostad, novo-gesic, tylenol, plicet, tazamol, tabcin i in. w nowszych czasach stał się w cudowny sposób bezpieczny, przyjazny, i w ogóle niezastapiony, zalecany przez organizacje pediatryczne i wszelkie inne medyczne. Mamy tu przykład, co komercja i pieniądze mogą uczynić, aby interes się kręcił. Równocześnie wycofano z lecznictwa substancje bratnie paracetamolu, aby nie konkurowały z “nową” cudowną substancją. Fenacetyna stała się rakotwórcza, nefrotoksyczna, hemotoksyczna, a nawet uzależniająca, więc stała się szybko be (oczywiście przesadnie). Laktofenina, była silniejsza od fenacetyny i mniej toksyczna, ale się nie przebiła na rynek. Acetanilid, czyli antyfebryna była znana od dawna, ale wiadomo było, że wywołuje methemoglobinemię (hemoglobina zawierająca żelazo dwuwartościowe ulega utlenieniu i atom żelaza przechodzi w trójwartościowy, przez co traci zdolność oddawania tlenu w tkankach). Prowadzi to do sinicy, czyli “duszenia się tkanek” Antyfebryna była stosowana w dawkach 100-300 mg, przy czym nie przekraczano dawki 1,5 g/dobę. Dawni lekarze nie lubili tego związku, woleli fenacetynę, salicylany, a nawet antypirynę. Antyfebryna była metabolizowana do para-aminofenolu i wydalana z moczem. W dawkach leczniczych nie uszkadzała bezpośrednio nerek, ale w razie przedawkowania była nefrotoksyczna.
Paracetamol jest metabolizowany do N-acetylo-p-benzochinonu (właściwie N-acetylo-p-hydroksyfenylochinoimina) o działaniu hepatotoksycznym (zwłaszcza po przedawkowaniu), a także do para-aminofenolu (deacetylacja i utlenienie), podobnie jak antyfebryna. Praw biochemii nic nie przeskoczy. Jest czynnym metabolitem fenacetyny. Zatem gdy zażywaliśmy fenacetynę i tak z niej powstawał w organizmie paracetamol, który działał przeciwbólowo i przeciwgorączkowo. Wiadomo było, że niekorzystne jest łączenie leków aminofenolowych (fenacetyna, paracetamol) z salicylanami, co niestety jest nadal praktykowane (niektóre gotowe współczesne leki złożone zawierają salicylan i paracetamol). Powstaje wtedy większe ryzyko uszkodzenia nerek. Pomimo tej wiedzy z historii medycyny została ta sprawa zbagatelizowana. Alkohol również nasila działanie toksyczne paracetamolu. Zawsze to mówiłem, cudów przez dodanie grupy -OH nie zrobimy, popatrzcie na wzory:

paracetamol

acetanilid paracetamol

Warto tutaj na zakończenie wspomnieć jeszcze o exalginie. Exalgina to metyloacetoanilid, krewna acetanilidu, wycofana z powodu toksyczności. Nawet w dawkach 300 mg mogła wywołać sinicę i zapaść.

Cornu cervi

Niedawno natknąłem się na wykształconego faceta, z tytułem doktora, który chciał ode mnie otrzymać Cornu cervi, czyli róg jelenia. Gdzieś zdobył informacje, że róg jelenia doskonale wzmacnia i odżywia oraz regeneruje stawy. Zdziwiłem się bardzo, bowiem dzisiaj wiemy, że róg jelenia nie posiada nadzwyczajnych właściwości leczniczych i poza pospolitymi składnikami typu keratyna, tłuszcz i sole mineralne nie zawiera nic specjalnego. Wytłumaczyłem mu, że bardziej przyswajalne i wartościowe białka znajdzie w galarecie z golonek i w rosole na kościach cielęcych albo kurzych łapkach. Może też sobie kupić odżywki białkowe (z kolagenem) i inne preparaty, np. z chondroityną, czy glukozoaminą, zalecane obecnie w leczeniu chorób zwyrodnieniowych i urazów stawów. Początkowo myślałem, że facet pomylił róg jelenia z rogiem nosorożca i cierpi na niemoc płciową i że myśli, iż ów róg nosorożca podniesie jego libido. Tym razem jednak chodziło o stawy.

A tak na marginesie opowiem o rogu nosorożca: otóż do końca XIX wieku figurował on w wielu lekospisach i farmakopeach jako środek odżywczy i pobudzający (rzeźwiący). Sporządzano z niego galaretkę – Gelatina Cornu cervi, ponadto wytapiano dziegieć – Oleum Cornu cervi, a przez suchą destylację otrzymywano węglan amonu – Sal Cornu cervi. Dziegieć stosowano zewnętrznie do wcierania jako środek przeciwreumatyczny.
Sal Cornu carvi uważano za lek napotny, podniecający i wykrztuśny. Obecnie, z wyjątkiem niektórych krajów azjatyckich, nie jest stosowany w medycynie.

znowu w domku

W Warszawie było fajnie. Miło spedziłem dzień w ogródku na rynku, jedząc różne smakołyki i słuchając faceta grającego na pianinie po przecwnej stronie rynku, również w jakimś ogródku restauracyjnym. Poruszanie po Warszawie nie było takie tragiczne, jak mnie straszyli koledzy z pracy. Normalne, zatłoczone miasto, jak każde inne. Nie zauważyłem jakiejś wyjątkowej agresji wśród kierowców warszawskich. Bez przesady. Po licznych spotkaniach i rozmowach wróciłem do domku tradycyjną drogą, przy czym powrotna jazda samochodem zajęła mi prawie 6 godzin. W środę przewidziałem urlop, bowiem wiedziałem, że po powrocie ze stolicy nie będzie mi się chciało nazajutrz wstać rano i iść do pracy. Dobrze zrobiłem, posiedziałem w domku, trochę połaziłem po Poznaniu. Planowałem też dokończyć chodniczek przy domu, ale jakoś tak wiało i zimno było, więc sobie darowałem.

Poznań, Rynek, luty 2007 r.
Poznań, Rynek, luty 2007 r.

Śliwa tarnina, Poznań Olszak, kwiecień 2006 r.
Śliwa tarnina, Poznań Olszak, kwiecień 2006 r.

Droga przy kwitnącej tarninie, Poznań Olszak, kwiecień 2006 r
Droga przy kwitnącej tarninie, Poznań Olszak, kwiecień 2006 r

Jutro do stolicy

Dzisiejszy dzień spędziłem robiąc leki dla znajomych oraz przygotowując sprzęt i hodowle pierwotniaków do badań skuteczności naturalnych substytutów kokcydiostatyków, opracowanych przez ze mnie w ostatnim czasie. Przygotowuję się również do jutrzejszego wyjazdu do Warszawy na spotkania służbowe i ze znajomymi. Wcześnie rano chciałbym wyjechać na starą trasę warszawską. Teraz, po przeprowadzce do Swarzędza mam bliżej do Warszawy (o 13 km :-)) i nie muszę przedzierać się przez centrum Poznania. Nie pojadę autostradą, bo szkoda mi pieniędzy na minimalistyczną wersję kawałka autostrady. 44 zł to stanowczo za dużo. Wolę wydać na coś innego te pieniądze.

eksperymenty

Sporo dzisiaj zrobiłem od rana. Przygotowałem prezentację o naturalnych alternatywach kokcydiostatyków, sporządziłem duży fragment dokumentacji naukowo-technicznej preparatów dla zwierząt opracowanych w ostatnim półroczu w firmie.

Nie zapominam również o medycynie ludzkiej. Od dłuższego czasu pracuję nad rozpuszczalnikiem dla kompozycji gentamycyna+metronidazol+kamfora+mentol+kwas bursztynowy+kwas salicylowy + ciekawe ekstrakty ziołowe i pojedyncze substancje roślinne. Każdy z tych składników ma inny charakter i może się rozłożyć pod wpływem wielu rozpuszczalników standardowych. Tymczasem chcę połączyć wszystkie składniki razem w taki sposób, aby uzyskać z nich roztwór klarowny, łatwo przenikliwy do skóry i równocześnie stabilizujący każdy z tych związków. Z maścią i kremem nie było problemu, dość szybko dobrałem odpowiednie składniki podłoża. Wczoraj wieczorem mnie olśniło co do płynu i dziś od rana zrobiłem taki rozpuszczalnik. To będzie dobry preparat.

Znowu fałszują olejki eteryczne

Ostatnio chciałem wprowadzić do preparatów dla ludzi i zwierząt olejek różany, ale zrezygnowałem z tego, bowiem ani jeden dostępny na rynku polskim nie spełniał wymogów farmakopealnych; wszystkie były rozcieńczone alkoholem benzylowym, parafiną i zawierały domieszkę olejku geraniowego i cytronelowego. Dwa spośród badanych zawierały aldehyd benzoesowy oraz stanowiły mieszaninę pojedynczych estrów, terpenów i ketonów (kompozycja zapachowa, choć producent gwarantował naturalność produktu). Smutne to, bowiem olejki są drogie i wiele osób wiąże z nimi duże nadzieje terapeutyczne, tymczasem stanowią one często sztuczną kompozycję zapachową, rozcieńczoną, nie mającą nic wspólnego z naturalnym olejkiem eterycznym. Gdy wkurzony zrobiłem awanturę dostawcom, przysłali prawdziwe papiery, z których wynikało, że więcej tam rozpuszczalników i “stabilizatorów” niż samego olejku. Olejek 96-98% stawał się tak na prawdę 45-60%.