Archiwa

listopad 2026
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Archiwa

zielarz

Dzisiejszy dzień poświęcę zbieraniu ziół. Priorytetem jest glistnik jaskółcze ziele.

glistnik chelidonium majus
Glistnik jaskółcze ziele Chelidonium majus Linne, Poznań Strzeszyn, maj 2006 r.

Ruszczyk, czyli myszopłoch

Analizując suplementy diety i niektóre leki oraz kosmetyki coraz częściej zauważam obecność w nich ruszczyka (myszopłoch) – Ruscus aculeatus Linne (ruszczyk = myszopłoch kolczasty). Ruszczyk należy do rodziny Ruscaceae (myszopłochowate = ruszczykowate). Rodzaj myszopłoch zaliczany jest w niektórych systemach do Liliaceae, czyli rodziny liliowatych. Roślina występuje w Południowej Europie i w Azji (Iran). Wytwarza spłaszczone pędy, pełniące funkcje liścia (taki spłaszczony liściopodobny pęd nazywamy gałęziakiem – fylloklaudium).Z myszopłochu pozyskiwane jest kłącze – Rhizoma Rusci aculeati. Zawiera ono 4-6% saponin sterydowych, ponadto flawonoidy, fitosterole (sitosterol, stigmasterol, kampesterol), benzofurany (euparon = 2,5-diacetyl-6-hydroxybenzofuran, ruskodibenzofuran), kwasy tłuszczowe (kwas lignocerowy CH3(CH2)22COOH = tetracosanoic acid), triterpeny, kumaryny, alkaloidy (sparteina, tyramina), kwas glikolowy. Do saponin sterydowych należą: ruscyna (ruscine), neo-ruskogenina (neoruscogenin), ruskogenina (ruscogenin), ruskozyd (ruscoside). Ruskozyd jest saponiną furostanową. Ruscyna jest saponiną spirostanową.Wodne i wodno-alkoholowe wyciągi z kłączy ruszczyka były stosowane w medycynie w leczeniu hemoroidów, stanów zapalnych skóry i naczyń krwionośnych oraz jako środek “czyszczący krew” i moczopędny.Współczesne badania dowiodły znaczenie kłącza ruszczyka jako vasoprotectivum i antihaemorrhoidales. Podnosi ciśnienie żylne krwi, zwiększa napięcie ścian naczyń krwionośnych, wzmaga przepływ krwi w żyłach i limfy. Zapobiega zastojom krwi i limfy, obrzękom i wysiękom okołonaczyniowym. Wzmacnia i uszczelnia naczynia krwionośne. Hamuje działanie enzymu elastazy (proteinaza). Pobudza postsynaptyczne receptory alfa-1 i alfa-2, wzmaga uwalnianie noradrenaliny w zakończeniach nerwowych. Obkurcza naczynia krwionośne. Zapobiega krwawieniom występującym w trakcie zażywania preparatów antykoncepcyjnych. Posiada właściwości cytotoksyczne i przeciwhistaminowe. Nie działa na hialuronidazę.

Dawkowanie: preparaty w kapsułkach zawierają różną zawartość ruskogeniny. Zalecane dawki powinny odpowiadać 7-11 mg ruskogeniny/24 h. Ponadto w pastach, maściach i żelach doodbytniczo i na skórę.

Wskazania: zastoje limfy i krążenia żylnego, żylaki, obrzęki kończyn, hemoroidy, kontuzje sportowe, plamice naczyniowe, teleangiektazje, trądzik różowaty, stany zapalne naczyń żylnych i limfatycznych, zapalenie węzłów chłonnych.

ruszczyk
Ruszczyk – Ruscus
źródło obrazka: http://www.awl.ch/index.htm

Piątek

Mało ciekawy dzień. Znowu dużo spotkań, konsultacje i ciagłe stanie w korkach. Mam wrażenie, że każdego dnia jest coraz więcej samochodów. Dzisiaj jeszcze potok wody na Zamenhofa (chyba pękła rura wielkiego kalibru), koło politechniki, ale moja yariska nie utonęła.Ponadto robię nową stronkę o właściwościach leczniczych pokrzywy Urtica; pewnie w niedzielę ją uruchomię. Spotyka się bowiem coraz więcej preparatów dla sportowców z wyciągami z tej rośliny. Czy to prawda co piszą o pokrzywie producenci suplementów? Czy nie “przeginają pały” przypisując pokrzywie cudowne właściwości anaboliczne? Dowiecie się w niedzielę z mojej stronki.Jutro jadę do Wrocławia odwiedzić przyjaciół. Będę w rynku, zobaczymy co się zmieniło. Zwiedzę też nowe centra handlowe Wrocławia.

pokrzywa urtica
Pokrzywa, Urtica dioica L. okolice Tarnowca, Krosno 2006 r.

wrocław
Wrocław, Rynek, czerwiec 2007 r.

Czwartek

Dzisiejszy dzień był ciężki. Miałem sporo absorbujących spotkań z różnymi Ludźmi Nauki. Większość spraw udało się załatwić.
Poza tym szukałem długo bezpłatnego miejsca do parkowania w miarę niedaleko od centrum Poznania, bo uparłem się, że dziś nie wsadzę kilku złotych do parkomatu. W maju wydałem na parkowanie około 50 zł. Przesada.
Odwiedziłem też księgarnię, kupiłem trochę map regionalnych i 3 książki z wiadomej dziedziny. Ponadto planuję zbudować dużą bazę medyczno-biologiczną w sieci, uaktualnić stronki, rozbudować je, może na kształ portalu, ale ciągle mi sił brakuje, gdy wrócę z pracy. Wieczorem nic mi się już nie chce, nawet żarówki w lampie przed domem wymienić. Tyle kasy kosztowała ta żarówka (ponoć oszczędna i długowieczna), a spaliła się w ciągu 2 miesięcy.
Co ponadto? Zauwazyłem, że sąsiadów nie ma w domu, a kran w ogrodzie odkręcony. Woda przelewała się przez sąsiada ogród, mój rozwalony i rozkopany ogródek, nastepnie na drogę, aż pod las. Oj przyjdzie sąsiadowi spory rachunek. Głupio mi było wejść przez siatkę do ogrodu sąsiada i zakręcić wodę, więc najpierw zadzwoniłem do firmy budującej nasze domki, uważając, że mają namiary na wszystkich mieszkańców. Tak też było, miła Pani powiadomiła o awarii wodnej. Wkrótce sąsiadka zadzwoniła i prosiła mnie o zakręcenie wody. Wziąłem więc kilkumetrową drabinę z garażu i zrobiłem coś w rodzaju hustawki, szybko i sprawnie przedostając się do ich ogrodu. Nawet nie powiesiłem się na drutach siatki, zwinny byłem jak za młodu. Gorzej było wrócić na swój teren, jakoś tak się wszystko chwiało pode mną. Powinienem wrócić do kuracji odchudzania.
Słuchając Robert’a Miles’a idę się umyć i spać. Pa na razie 🙂

Poznań
Poznań, Rynek, luty 2007 r.

The H-11 Therapy, czyli terapia H11

Gdy tak przeglądałem ostatnio historię leków przeciwnowotworowych, moją uwagę przywiązał preparat H11-extract, wytwarzany przez Hosa Research Laboratories, Sunbury-on-Thames, GB, już przed II wojną światową. W latach 40 i 50 XX wieku na próżno było szukać składu tego preparatu. Producent utrzymywał go w tajemnicy. Wprowadził na rynek ampułki, maść, czopki i tabletki. Reklamowany był mocno jako lek przeciwrakowy. Opierał się na koncepcji profesora James H. Thompson’a dotyczącej “growth inhibitor” – inhibitora wzrostu pochodzącego z przytarczyc (parathyroid gland). Potem była cała historia dotycząca problemu izolowania inhibitora wzrostu. W rezultacie Thomson zaczął wyodrębniać ten czynnik z moczu zdrowych mężczyzn. Dalsze badania wykazały, że owy “growth inhibitor” jest polipeptydem mającym zdolność hamowania wzrostu komórek rakowych. Określono nawet wzór sumaryczny polipeptydu C96H57N11SO46. Chromatograficznie stwierdzono obecność w tym polipeptydzie aminokwasów: glicyna, lizyna, walina, leucyna, tyrozyna, asparagina, glutamina; ponadto kreatynina, siarczany i fenole.
Sam preparat po analizie zawierał: Polypeptide with sulphonic acid and phenol groups 0.1%
Amino acids, creatinine and phenol groups  0.9%
Sodium sulphate     0.1%
Phenol      0.3%
Roztwór z ampułek podawano podskórnie i domięśniowo.
Pogrzebałem trochę w internecie i znalazłem, że tamat tego preparatu jest ciągle żywy: wspomniane laboratorium występuje obecnie pod nową nazwą, ale starym adresem:
BP International Ltd.
Research and Engineering Centre
Chertsey Road
Sunbury-on-Thames
Middlesex TW16 7LN
Z pewnością zwolennicy urynoterapii mają kolejny argument przemawiający za stosowaniem moczu jako leku. Ja do nich jednak nie należę i uważam mocz za wydalinę.
Znalazłem stare doniesienie Rady Badań Medycznych – Medical Research Council: H11-extract nie wykazuje żadnego działania u chorych na raka.

Tamaryndowiec wraca do medycyny

Fructus Tamarindi, czyli owoc tamaryndowca pochodzi z gatunku Tamarindus indica Linne = Tamarindus officinalis Hooker (rodzina Papilionaceae), drzewa występującego w krajach podzwrotnikowych. Jest to stary surowiec, niegdyś popularny w medycynie (obejmowany przez niemal wszystkie farmakopee narodowe). Owoc ma postać strąka, dł. do 20 cm, szer. 3 cm, barwy brunatnej, w którym znajduje się od 3 do 12 nasion. Pod naowocnią mieści się różowy, słodko-kwaśny miąższ, poprzecinany wiązkami przewodzącymi i oddzielony od nasion blaszką (owocnią). Właśnie ten miąższ stanowił dawniej surowiec do wyrobu preparatów przeczyszczających. Miąższ tamaryndowca wyskrobywano, następnie suszono lub konserwowano cukrem (Pulpa Tamarindorum cruda – surowa masa; Pulpa Tamarindorum depurata – po oczyszczeniu). Taki używano przeważnie do sporządzania powidełek tamaryndowych. Chętnie je podawano dzieciom jako laxans.
Miąższ tamaryndowca zawiera cukier inwertowany – mieszanina glukozy i fruktozy (do 25%), kwaśny winian potasu (6-8%), kwas winowy (6-10%), sole mineralne (ok. 4%), pektyny, poligalakturoniany, kwas jabłkowy, kwas cytrynowy (do 4%). Sole kwasów organicznych – ok. 10%.
Ostatnio znów zwrócono uwagę na owoce tamaryndowca (tym razem na nasiona), bowiem jest z nich otrzymywany substytut łez, czyli Tamarind Seed Polyose – TSP, będący polimerem polisacharydowym (ksyloglukan). Służy on do wyrobu kropli, wykorzystywanych w leczeniu zespołu suchego oka, a także łagodzenia podrażnień gałki ocznej i spojówek.

tamaryndowiec
Tamaryndowiec
źródło obrazka: Mária Džunková, http://www.newbotany.com/

Rhus, czyli sumak

Wiele osób sadzi sobie w ogrodach rozmaite gatunki i odmiany sumaka  – Rhus (Anacardiaceae), np. Rhus typhina, Rhus toxicodendron (sumak jadowity). Od dziecka interesowałem się sumakiem odurzającym (octowym) – Rhus typhina, bowiem  w formie starych drzew rosły u mnie na osiedlu. Zawsze gdy na niego wlazłem na mojej skórze pojawiała się wysypka w formie pokrzywki, świąd, łzawienie z oczu i kichanie. Najgorzej jak zawiał wiatr, który wzniecał pyłek i drobne włoski pokrywające liście, kwiatostany i owocostany sumaka. Wkurzały mnie te drzewa do tego stopnia, że pewnego dnia wstrzyknąłem im pod korę obmyślaną mieszankę z dziwnych wywarów roślinnych (których już nie pamiętam). Efektem zastrzyku pod korę było uschnięcie całego drzewa w ciagu kilku miesięcy. Sumak podobne objawy alergiczne wywoływał u moich koleżanek i kolegów.
Do dziś nie lubię sumaka i uważam za nienormalne sadzenie go blisko domów. Ludzie nie zdają sobie sprawę, że włoski sumaka są silnymi alergenami, które u małych dzieci mogą wywołać przewlekłe stany alergiczne uogólnione, a nawet ataki astmy, zwłaszcza gdy lato jest suche i słoneczne. W późniejszych latach niejednokrotnie różni ludzie opowiadali mi o uczuleniach i nieżycie jamy nosowo-gardłowej u niemowląt, dzieci lub starszych osób. Wiedząc, że mają ogród i sumaki od razu mówiłem – wyciąć to cholerstwo. Zrobili tak i w cudowny sposób objawy znikały, chyba że okazywało się iż mają uczulenie na pyłki różnych gatunków roślin. Dlatego radzę Wam drodzy Czytelnicy rozejrzeć sie wokół siebie, i odradzam grilowanie lub odpoczywanie w cieniu sumaków. To Wam źle na zdrowie wyjdzie.

sumak rhus
Sumak

Elixir pectorale regis Daniae

Dwa tygodnie temu odwiedził mnie w instytucie przyjaciel, który ma pseudonim Docent, i rzeczywiście mógłby być docentem, bowiem jest doktorem habilitowanym o dużym dorobku naukowym z zakresu medycyny. Ponadto ma brodę, okulary w grubych oprawkach, przypomina docenta z filmu Alternatywy. Cierpiał na chroniczny nieżyt krtani, uniemożliwiający prowadzenie wykładów. Koniecznie chciał, żebym mu coś umieszał w moim laboratorium, najlepiej jakieś starocie. Pomyślałem chwilkę i wpadłem na pomysł zrobienia eliksiru króla Danii (krople króla Danii) – Elixir pectorale regis Daniae. Taki Elixir zawiera w składzie wodę amoniakalną, wyciąg z lukrecji, olejek anyżowy, olejek koperkowy i spirytus.
Kolega Docent dzwonił dzisiaj do mnie radosny, szczęśliwy. W słuchawce było słychać mocny głos. Wielomiesięczna chrypka, kaszel i chwilowe utraty głosu ustąpiły. Zatem polecam Wam drodzy przyjaciele kropelki króla Danii, jeśli macie podobne dolegliwości gardłowo-krtaniowe.

O jeden ząb mniej :-(

Rano poszedłem do dentysty, nie mogłem spać, tak mnie wkurzał ten ząb. Współczesne środki przeciwbólowe nie pomagały, dopiero antypiryna z XIX wieku zadziałała, więc do rana  przetrwałem. Teraz jestem już w pracy, bez ząbka 8, lekarz był świetny, co za wprawa w wyrywaniu trudnych zębów. Gratuluję praktyki i odwagi. Mordkę mam znieczuloną, dziwnie się mówi, ale jakoś leci. Fajnie, że znalazłem dobrego dentystę w Swarzędzu, będę do niego chodził.

ząbek

Wolne dni z ziołami

Sobotę i niedzielę spędziłem na zbieraniu ziół i robieniu przetworów, np. syropku z kwiatu bzu czarnego. Pogoda dopisała, choć popołudniami padał deszcz, a w niedzielę nawet grad. Teraz ziółka się suszą, ale przede mną jeszcze dużo pracy, tyle gatunków trzeba przecież zebrać, a wszystko kwitnie jak zwariowane i na przyśpieszeniu. Nie mogę nadążyć.

wiosna w Poznaniu
Wiosna – Poznań, okolice Malty, kwiecień 2006 r.