|
|
W związku z powtarzającymi się próbami zniszczenia moich stron oraz z powodu ostatniego uszkodzenia blogu postanowiłem sukcesywnie wszystkie witryny przenieść na serwery w Szwajcarii, które są lepiej zabezpieczone, co już widać po wejściu w panel administratora.
Zyskuję też lepszą pomoc ze strony administratora w Szwajcarii, który z pewnością ma kopię moich plików, a nie jak się często do tej pory zdarzało – niemożliwe było przywrócenie strony i musiałem polegać na własnych backupach lub kopiach stron od Czytelników.
Już teraz blog jest dostępny pod domeną: https://rozanski.li (.li – Lichtenstein).
Dziękuję za liczne e-maile od Czytelników, którzy zaniepokoili się ostatnimi atakami hackerskimi oraz za zaoferowaną pomoc, włącznie z propozycjami użyczenia serwera.
Octan etylu – Ethyl acetate; Essigsäureethylester, CH3COOC2H5, zwany również eterem octowym albo estrem etylowym kwasu octowego – Aether aceticus jest bezbarwną cieczą o orzeźwiającym zapachu i smaku. Stosuje tę substancję jako składnik przeciwbólowy w rozmaitych mazidłach rozgrzewających, znieczulających i przeciwreumatycznych. Wspomaga przenikanie do skóry innych składników lipofilnych.
Octan etylu to dobry środek do usypiania owadów i pajęczaków, który może być wykorzystany przez kolekcjonerów.
W dawnej medycynie używano octan etylu jako środek orzeźwiający oraz znoszący atak czkawki. Miał też zastosowanie jako środek podniecający w kolapsie i przy omdleniu. Do pobudzania psychicznego i naczynioruchowego sprawdzał się też w połączeniu z olejkiem miętowym lub mentolem. Dobrze miesza się z tymi składnikami, podobnie jak i innymi olejkami eterycznymi. W połączeniu z kwasem walerianowym, izowalerianowym i mentolem skutecznie łagodzi nerwice wegetatywne i skurcze jelit, znosi bóle miesiączkowe, nudności oraz kolkę żółciową. Doustnie podawano 5-20 kropli. Dziś mało stosowany, najczęściej w mieszaninach z olejkami do nacierań.
W połączeniu z nalewką stroiczkową, aminkową, efedryną lub lobeliną – przerywa atak astmy.
Rp. Tinctura lobeliae 0,5 Aether aceticum 0,5 Zmieszać. 20 kropli przy napadzie dychawicy oskrzelowej.
Pisałem już o parabenach w kosmetykach oraz w preparatach dermatologicznych (http://www.rozanski.cal.pl/?p=60; http://www.rozanski.cal.pl/?p=319). Dzisiaj przedstawię informacje na ten temat dostępne w wybranych publikacjach szwajcarskich.
W produktach najczęściej spotkać można następujące parabeny:
BENZYLPARABEN BUTYLPARABEN CALCIUM PARABEN ETHYLPARABEN HEXAMIDINE PARABEN ISOBUTYLPARABEN ISODECYLPARABEN METHYLPARABEN PHENYLPARABEN POTASSIUM BUTYLPARABEN POTASSIUM ETHYLPARABEN POTASSIUM METHYLPARABEN POTASSIUM PARABEN POTASSIUM PROPYLPARABEN PROPYLPARABEN SODIUM BUTYLPARABEN SODIUM ETHYLPARABEN SODIUM METHYLPARABEN SODIUM PARABEN SODIUM PROPYLPARABEN UNDECYLENOYL PEG-5 PARABEN
Jaką pełnią rolę?
Parabeny to syntetyczne konserwanty. Hamują rozwój grzybów, w mniejszym zakresie bakterii, szczególnie mało aktywne wobec bakterii gram-ujemnych. Na bakterie działają w stężeniu powyżej 0,4%, czyli w ilości niekorzystnej dla skóry. Są to pochodne kwasu 4-hydroksybenzoesowego. Metyloparabeny w trakcie hydrolizy na skórze oraz w kosmetykach źle przechowywanych uwalniają alkohol metylowy, dlatego dość często ten paraben jest najczęściej krytykowany.
Większość krajów Europy i USA: maksymalne stężenie 1 wybranego parabenu 0,4%; mieszaniny parabenów 0,8%.
W przypadku krajów Unii Europejskiej zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 z dnia 30 listopada 2009 r. dotyczące produktów kosmetycznych:
Benzenokarboksymidamid, 4,4′-(1,6-heksanodiylobis(oksy))bis-i jego sole (łącznie z izotionianem i p-hydroksybenzoesanem); Hexamidine, Hexamidine diisethionate, Hexamidine paraben – dopuszczalne maksymalne stężenie w kosmetykach 0,1 %
Kwas 4-hydroksybenzoesowy oraz jego sole i estry | 4-Hydroxybenzoic acid, methylparaben, butylparaben, potassium ethylparaben, potassium paraben, propylparaben, isobutylparaben, sodium methylparaben, sodium ethylparaben, sodium propylparaben, sodium butylparaben, sodium isobutylparaben, ethylparaben, sodium paraben, isopropylparaben, passiummethylparaben, potassium butylparaben, potassium propylparaben, sodium propylparaben, calcium paraben, phenylparaben max 0,4 % (kwas) dla pojedynczego estru; 0,8 % (kwas) dla mieszaniny estrów.
W Szwajcarii dopuszczalna maksymalna zawartość parabenów w kosmetykach wynosi 0,5%.
Jakie zagrożenie?
Odchodząc od mojego osobistego zdania szwajcarskie prace podają:
– podejrzenie o indukcję (wzbudzanie) raka piersi
– zaburzanie gospodarki hormonalnej
– kontaktowe zapalenie skóry i błon śluzowych
Parabeny typu methylparaben wywołują:
– Immunologic contact urticaria (immunologiczna pokrzywka kontaktowa) – Nonimmunologic contact urticaria (kontaktowa pokrzywka nieimmunologiczna)
Istnieje wiele synonimów dla prabenów, np. dla samego parabenu metylowego są to:
4-Hydroxybenzoic acid methyl ester Methyl-4-hydroxybenzoate Methyl-p-hydroxybenzoate Methyl Chemosept Methyl Parasept Methylparaben Nipagin M Tegosept M
Jak podaje szwajcarska firma kosmetyczna Alpaderm – parabeny można określić jako oestrogènes environ-nementaux. Laboratorium tej firmy dąży do tego, aby opracować alternatywy dla parabenów w pełni bezpieczne. Jako firma produkująca kosmetyki, przyznaje, że parabeny mogą być odpowiedzialne za wzbudzanie niektórych nowotworów i zaburzeń hormonalnych. Produkują między innymi kosmetyki dla dzieci, wolne od parabenów.
Wycinek z bruszury Dr. Vogel z 2004 r. Także Dr Vogel GmbH wydało broszurkę o alergenach i toksycznych składnikach, w której znalazły się parabeny z podejrzeniem o kancerogenne działanie, wbrew wcześniejszym wynikom badań, które negowały wpływ parabenów na tworzenie nowotworów.
W Szwajcarii niektóre kosmetyki posiadają certyfikat SAS Service Allergie Suisse, który świadczy o tym, że produkt jest przyjazny osobom cierpiącym na alergie.
Aby uzyskać certyfikat aha!, nadawany przez SAS Service Allergie Suisse
kosmetyki nie mogą zawierać następujących substancji:
• Chlorheksydyna • Chloracetamide • Formaldehyd • Isothiazolinone • Quaternium 15 • Diazolidinyl Urea • dibromo-diglutaronitrile • Phenoxyethanol • Paraben i pochodne • DMDM-Hydantoin
Są na tej liście parabeny, więc świadczy to o tym , że nie są to składniki przyjazne skórze.
Z resztą nawiązując do mojego wcześniejszego postu http://www.rozanski.cal.pl/?p=1379 “Czy kosmetyki wysoko przetworzone są w ogóle potrzebne?”: na cholerę codziennie, sukcesywnie i starannie wcierać w skórę estry kwasu 4-hydroksybenzoesowego, (czy to jest normalne?), substancję która nie pielęgnuje, nie odżywia, tylko zapewnia kilkuletnią oporność kosmetyku na pleśnienie?.
Warto też dodać, że parabeny nie występują tylko w kosmetykach i lekach dermatologicznycyh. Są dodawane do żywności: E214 to ester etylowy kwasu para-hydroksybenzoesowego; E 215 to sól sodowa estru etylowego kwasu p-hydroksybenzoesowego; E216 –ester propylowy kwasu para-hydroksybenzoesowego; E 217 – sól sodowa estru propylowego kwasu p-hydroksybenzoesowego; E 218 – ester metylowy kwasu p-hydroksybenzoesowego; E 219 – sól sodowa estru metylowego kwasu p-hydroksybenzoesowego.
Jaka funkcja w pokarmie?
Działają konserwująco: dodawane do deserów owocowych, galaretek, esencji kawowych, dżemów, zup, marynat, słodzików, barwników organicznych, aromatów podatnych na grzyby i bakterie.
Pomimo, że panuje zimno i śnieg, nadszedł czas zbioru ziela i owoców jemioły Viscum (styczeń-marzec); topola – Populus – pączki, gałązki od lutego do marca; drzewa iglaste, np. sosna Pinus – pączki – od lutego do marca; psianka słodkogórz Solanum dulcamara – szczyty pędów; brzoza – Betula – pączki kwiatowe i liściowe od lutego do marca; pączki kwiatowe leszczyny i olchy (Alnus et Corylus) od lutego do marca.
Generalnie od lutego do marca-kwietnia należy zebrać pączki kwiatowe większości drzew i krzewów, szczególnie gdy chcemy iść w kierunku gemmoterapii.
Pomimo, że zasypany śniegiem las nie sprzyja zielarzom, to jednak już zaczyna wydawać surowce lecznicze gotowe do zbioru; styczeń 2010 r. Swarzędz.
Olcha, brzoza, leszczyna już mają ładne pączki kwiatowe, które najlepiej zbierać zanim uwolnią pyłek; styczeń 2010 r. Swarzędz.
Jemioła na wierzbach – czas zbioru nadszedł; Swarzędz, styczeń 2010 r.
Także owoce dzikiej róży, z pewnością przemrożone nadają się nadal do zbioru; Swarzędz styczeń 2010 r.
Pomimo, że panuje zimno i śnieg, nadszedł czas zbioru ziela i owoców jemioły Viscum (styczeń-marzec); topola – Populus – pączki, gałązki od lutego do marca; drzewa iglaste, np. sosna Pinus – pączki – od lutego do marca; psianka słodkogórz Solanum dulcamara – szczyty pędów; brzoza – Betula – pączki kwiatowe i liściowe od lutego do marca; pączki kwiatowe leszczyny i olchy (Alnus et Corylus) od lutego do marca.
Generalnie od lutego do marca-kwietnia należy zebrać pączki kwiatowe większości drzew i krzewów, szczególnie gdy chcemy iść w kierunku gemmoterapii.
Pomimo, że zasypany śniegiem las nie sprzyja zielarzom, to jednak już zaczyna wydawać surowce lecznicze gotowe do zbioru; styczeń 2010 r. Swarzędz.
Olcha, brzoza, leszczyna już mają ładne pączki kwiatowe, które najlepiej zbierać zanim uwolnią pyłek; styczeń 2010 r. Swarzędz.
Jemioła na wierzbach – czas zbioru nadszedł; Swarzędz, styczeń 2010 r.
Także owoce dzikiej róży, z pewnością przemrożone nadają się nadal do zbioru; Swarzędz styczeń 2010 r.
W Polsce ciemiężyce są rzadkimi roślinami. Ciemiężyca czarna – Veratrum nigrum Linne występuje we wschodniej części Polski. Ciemiężyca zielona – Veratrum lobelianum Bernhardi rośnie w polskich górach i na pogórzu, rzadko na niżu południowym. Ciemiężyca biała – Veratrum album Linne rozpowszechniona jest w górach. Rodzaj Veratrum zaliczany jest do rodziny liliowatych – Liliaceae. W nowszych systemach ciemiężyca zielona stanowi podgatunek ciemiężycy białej.
W Szwajcarii występuje Veratrum album L. – Gemeiner Germer (fr. Veratre commun; ital. Veratro comune, Veratro bianco; retorom. Baloma alva) z podgatunkiem Veratrum album ssp. lobelianum (Bernhardi) Arcang. oraz Veratrum nigrum L. – Schwarzer Germer (fr. Veratre noir, ital. Veratro nero).
Wszystkie gatunki ciemiężycy mogą być uprawiane w ogrodach. Często są spotykane na cmentarzach, np. w krośnieńskim.
Surowcem jest ziele i kłącze ciemiężycy – Herba et Rhizoma Veratri. Najbardziej popularnym surowcem w XIX i na początku XX wieku było kłącze Veratrum album L. – Rhizoma Veratri albi (ang. White Hellebore Root; fr. Racine de veraire; niem./szwajc. Weiße Nieswurzel). Wszystkie gatunki mają jednak podobne właściwości lecznicze i toksykologiczne. W starych lekospisach można spotkać nazwę synonimowa dla Rhizoma Veratri albi brzmiąca jako Radix Hellebori albi. Uwaga! ta nazwa surowca nie oznacza ciemiernika – Helleborus!, lecz ciemiężycę białą. W niemieckojęzycznych spisach leków uzywana jest czasem nazwa Germerwurzel.
W surowcach zawarte są alkaloidy pochodne cyklopentanofenantrenu w ilości ok. 1,5%, przede wszystkim protoweratryna C39H61O13N i protoweratrydyna. Alkaloidy te niszczą wiele pasożytniczych roztoczy i owadów, dlatego dawniej wykorzystano nalewkę i ocet ciemiężycowy w zwalczaniu pcheł, wszawicy, świerzbowca i in.
W ciemiężycach występują również: alkaloid cewadyna C32H49O9N, czyli krystaliczna weratryna; alkaloid jerwina C27H39O3N; alkaloid germeryna C37H59O11N; alkaloid rubijerwina C27H45O2N, alkaloid pseudojerwina C33H49O8N; kwas chelidonowy, kwas weratrynowy, skrobię, żywicę, gorzki glikozyd weratramarynę.
Działanie: nalewka z ciemiężycy, alkaloidy wyodrębnione (dawne leki Vertavis, Veriloid, Vergitryl) podawane doustnie lub domięśniowo obniżają ciśnienie tętnicze krwi. Niestety dawki lecznicze są bliskie dawkom toksycznym, dlatego trzeba być bardzo ostrożnym przy stosowaniu doustnym ciemiężycy. Ciemiężyca pobudza układ przywspółczulny (parasympatyczny) serca i naczyń krwionośnych, pobudza sinus caroticus i wewnątrzsercowe receptory nerwowe (odruch Bezolda-Jarischa). Zwiększa wrażliwość serca na jony potasu, blokuje adenotrójfosfatazę w mięśniu sercowym (Hano 1955).
W razie przedawkowania preparatów Veratrum występują: nudności, wymioty, ślinotok, biegunka, uszkodzenie serca. Generalnie sproszkowana roślina i stężone preparaty z ciemiężycy podrażniają wszystkie błony śluzowe, wywołując kichanie, kaszel, łzotok, uczucie pieczenia, mrowienie, potem znieczulenie. Długotrwałe wcieranie ciemiężycy w skórę wywołuje stan zapalny skóry. Alkaloidy ulegają wchłonięciu ze skóry i błon śluzowych, dlatego nieumiejętne i nadmierne stosowanie zewnętrzne i tak może wywołać zatrucie ogólne. Alkaloidy ciemiężycy podrażniają nerwy czuciowe, ruchowe i wydzielnicze. 250 mg weratryny jest dawką śmiertelną. Protoweratryna jest 10 razy bardziej toksyczna od weratryny. Jerwina powoduje drżenie włókienkowe mięsni i drgawki kloniczno-toniczne oraz porażenie ośrodka oddechowego. Poważne zatrucie objawia się arytmią, sinicą i zapaścią (Schiling-Siengalewicz 1947, Frohne, Pfänder 2005).
Wskazania: reumatyzm, artretyzm, rwa kulszowa (ischias), nerwobóle, nadciśnienie, choroby pasożytnicze skóry.
Pod nazwą Veratrinum w dawnej medycynie rozumiano mieszaninę alkaloidów z nasion sabadylli lub ciemiężycy. W mieszance tej dominowłay krystaliczna cewadyna i bezpostaciowa weratrydyna.
Veratrinum, nalewka i maść z ciemiężycy wcierane w skórę działają początkowo pobudzająco na nerwy czuciowe, a potem porażająco. Maść, ocet, nalewka ciemiężycowa, maść z Veratrinum podane na skórę nieuszkodzoną wywołują uczucie rozgrzania, czasem nawet palenia i kłucia, potem jednak przynoszą efekt ochłodzenia i obniżenia odczuwania czucia i bólu.Jest to dobry środek przeciwbólowy, pewny w działaniu, ale może być stosowany tylko na nieuszkodzoną skórę, aby nie doprowadzić do działania ogólnego. Niszczy pasożyty.
Dawkowanie: maść 3-5%, np. Tinctura Veratri 5,0, Lanolini 10,0, Vaselini 20,0, wymieszać – do wcierania. Tinctura Veratri 1:10 (1 część surowca na 10 części spirytusu, macerować 7-8 dni, przefiltrować) – do wcierania. Veratrini 0,5, Adipis (smalec) 10,0, wymieszać – maść do wcierania. W latach międzywojennych popularny był również 1-5% roztwór weratryny w chloroformie.
Dawki doustne sproszkowanego kłącza ciemiężycy, wymieszane z miodem lub w pigułkach 30-150 mg dziennie; odwar – Decoctum z kłącza 0,3 g/100 ml wody; 2 razy dziennie po 50 ml.
Ciemiężyca (kłącze) została opisana szeroko przez dra Fr. Oesterlen’a w 1861 r. W XIX wieku ciemiężyca była zalecana wleczeniu łuszczycy, melancholii, manii, obrzęków (puchlina wodna), padaczki, cholery, czerwonki, tyfusu. Dawka doustna 1-3 grany (~60-180 mg dziennie).
W Polsce ciemiężyce są rzadkimi roślinami. Ciemiężyca czarna – Veratrum nigrum Linne występuje we wschodniej części Polski. Ciemiężyca zielona – Veratrum lobelianum Bernhardi rośnie w polskich górach i na pogórzu, rzadko na niżu południowym. Ciemiężyca biała – Veratrum album Linne rozpowszechniona jest w górach. Rodzaj Veratrum zaliczany jest do rodziny liliowatych – Liliaceae. W nowszych systemach ciemiężyca zielona stanowi podgatunek ciemiężycy białej.
W Szwajcarii występuje Veratrum album L. – Gemeiner Germer (fr. Veratre commun; ital. Veratro comune, Veratro bianco; retorom. Baloma alva) z podgatunkiem Veratrum album ssp. lobelianum (Bernhardi) Arcang. oraz Veratrum nigrum L. – Schwarzer Germer (fr. Veratre noir, ital. Veratro nero).
Wszystkie gatunki ciemiężycy mogą być uprawiane w ogrodach. Często są spotykane na cmentarzach, np. w krośnieńskim.
Surowcem jest ziele i kłącze ciemiężycy – Herba et Rhizoma Veratri. Najbardziej popularnym surowcem w XIX i na początku XX wieku było kłącze Veratrum album L. – Rhizoma Veratri albi (ang. White Hellebore Root; fr. Racine de veraire; niem./szwajc. Weiße Nieswurzel). Wszystkie gatunki mają jednak podobne właściwości lecznicze i toksykologiczne. W starych lekospisach można spotkać nazwę synonimowa dla Rhizoma Veratri albi brzmiąca jako Radix Hellebori albi. Uwaga! ta nazwa surowca nie oznacza ciemiernika – Helleborus!, lecz ciemiężycę białą. W niemieckojęzycznych spisach leków uzywana jest czasem nazwa Germerwurzel.
W surowcach zawarte są alkaloidy pochodne cyklopentanofenantrenu w ilości ok. 1,5%, przede wszystkim protoweratryna C39H61O13N i protoweratrydyna. Alkaloidy te niszczą wiele pasożytniczych roztoczy i owadów, dlatego dawniej wykorzystano nalewkę i ocet ciemiężycowy w zwalczaniu pcheł, wszawicy, świerzbowca i in.
W ciemiężycach występują również: alkaloid cewadyna C32H49O9N, czyli krystaliczna weratryna; alkaloid jerwina C27H39O3N; alkaloid germeryna C37H59O11N; alkaloid rubijerwina C27H45O2N, alkaloid pseudojerwina C33H49O8N; kwas chelidonowy, kwas weratrynowy, skrobię, żywicę, gorzki glikozyd weratramarynę.
Działanie: nalewka z ciemiężycy, alkaloidy wyodrębnione (dawne leki Vertavis, Veriloid, Vergitryl) podawane doustnie lub domięśniowo obniżają ciśnienie tętnicze krwi. Niestety dawki lecznicze są bliskie dawkom toksycznym, dlatego trzeba być bardzo ostrożnym przy stosowaniu doustnym ciemiężycy. Ciemiężyca pobudza układ przywspółczulny (parasympatyczny) serca i naczyń krwionośnych, pobudza sinus caroticus i wewnątrzsercowe receptory nerwowe (odruch Bezolda-Jarischa). Zwiększa wrażliwość serca na jony potasu, blokuje adenotrójfosfatazę w mięśniu sercowym (Hano 1955).
W razie przedawkowania preparatów Veratrum występują: nudności, wymioty, ślinotok, biegunka, uszkodzenie serca. Generalnie sproszkowana roślina i stężone preparaty z ciemiężycy podrażniają wszystkie błony śluzowe, wywołując kichanie, kaszel, łzotok, uczucie pieczenia, mrowienie, potem znieczulenie. Długotrwałe wcieranie ciemiężycy w skórę wywołuje stan zapalny skóry. Alkaloidy ulegają wchłonięciu ze skóry i błon śluzowych, dlatego nieumiejętne i nadmierne stosowanie zewnętrzne i tak może wywołać zatrucie ogólne. Alkaloidy ciemiężycy podrażniają nerwy czuciowe, ruchowe i wydzielnicze. 250 mg weratryny jest dawką śmiertelną. Protoweratryna jest 10 razy bardziej toksyczna od weratryny. Jerwina powoduje drżenie włókienkowe mięsni i drgawki kloniczno-toniczne oraz porażenie ośrodka oddechowego. Poważne zatrucie objawia się arytmią, sinicą i zapaścią (Schiling-Siengalewicz 1947, Frohne, Pfänder 2005).
Wskazania: reumatyzm, artretyzm, rwa kulszowa (ischias), nerwobóle, nadciśnienie, choroby pasożytnicze skóry.
Pod nazwą Veratrinum w dawnej medycynie rozumiano mieszaninę alkaloidów z nasion sabadylli lub ciemiężycy. W mieszance tej dominowłay krystaliczna cewadyna i bezpostaciowa weratrydyna.
Veratrinum, nalewka i maść z ciemiężycy wcierane w skórę działają początkowo pobudzająco na nerwy czuciowe, a potem porażająco. Maść, ocet, nalewka ciemiężycowa, maść z Veratrinum podane na skórę nieuszkodzoną wywołują uczucie rozgrzania, czasem nawet palenia i kłucia, potem jednak przynoszą efekt ochłodzenia i obniżenia odczuwania czucia i bólu.Jest to dobry środek przeciwbólowy, pewny w działaniu, ale może być stosowany tylko na nieuszkodzoną skórę, aby nie doprowadzić do działania ogólnego. Niszczy pasożyty.
Dawkowanie: maść 3-5%, np. Tinctura Veratri 5,0, Lanolini 10,0, Vaselini 20,0, wymieszać – do wcierania. Tinctura Veratri 1:10 (1 część surowca na 10 części spirytusu, macerować 7-8 dni, przefiltrować) – do wcierania. Veratrini 0,5, Adipis (smalec) 10,0, wymieszać – maść do wcierania. W latach międzywojennych popularny był również 1-5% roztwór weratryny w chloroformie.
Dawki doustne sproszkowanego kłącza ciemiężycy, wymieszane z miodem lub w pigułkach 30-150 mg dziennie; odwar – Decoctum z kłącza 0,3 g/100 ml wody; 2 razy dziennie po 50 ml.
Ciemiężyca (kłącze) została opisana szeroko przez dra Fr. Oesterlen’a w 1861 r. W XIX wieku ciemiężyca była zalecana wleczeniu łuszczycy, melancholii, manii, obrzęków (puchlina wodna), padaczki, cholery, czerwonki, tyfusu. Dawka doustna 1-3 grany (~60-180 mg dziennie).
Trudno mi źle życzyć osobie (nie potrafię), która dzisiaj ok. godziny 16 włamała się do blogu i podmieniła pliki, psując jego działanie.
Wiem, że ktoś to pewnie zrobił na zlecenie osoby o odmiennych poglądach niż moje. Jest to przykre i dla mnie niezrozumiałe, zwyczajne przestępstwo i brak poszanowania pracy innego człowieka.

Kofeina występuje w rodzaju kawa Coffea, z rodziny Rubiaceae, np. w gatunkach Coffea arabica L., Coffea liberica Bull., Coffea robusta Lind. Najczęściej jest związana z kwasem chlorogenowym. W nasionach kawy jest jej od 0,8 do 2,5%. W liściach herbaty Camellia theifera Griff (Thea sinensis L.), z rodziny Theaceae, znajduje sie nawet do 5% kofeiny = teiny. W liściach Ilex paraguariensis A.St.-Hil. = Mate (yerba mate) z rodziny Aquifoliaceae jest ok. 1,5-2% kofeiny, ok. 12% kwasu chlorogenowego oraz do 16% katechin. Paullinia cupana Kunth. – guarana z rodziny Sapindaceae w nasionach zawiera 3,5-5% kofeiny.
Nasiona Cola acuminata (Pal.) Schott & Endl., z rodziny Sterculiaceae mają ok. 2-2,5% kofeiny. Pharmacopoea Helvetica VI obejmuje nasiona koli Semen Colae (szwajc. Colasame, fr. Semence de cola, ital. Seme di Cola) z różnych gatunków Cola Schott. et Endl. szczególnie Cola nitida (Ventenat) A. Chev., przy czym w surowcu zawartość kofeiny C8H10O2N4 (m.cz. 194,2) + teobrominy C7H8O2N4 (m.cz. 180,2) powinna wynosić nie mniej niż 1,5%. Popiół najwyżej 4% z 1 g próbki.
Semen Colae (Colanuß; ang. Cola Nuts, fr. Noix de cola), czyli Nuces Colae zawierają alkaloidy: 1-2,5% kofeiny, 0,023-0,1% teobrominy, 0,3-0,4% kolatyny. Inne składniki to kolatanina (garbnik powiązany z alkaloidem), tannoglikozyd, olejek eteryczny, betaina (0,25%), kolateina (alkaloid), enzymy (kolaoksydaza, kolalipaza), białka (6,7%), garbniki (1,6%), cukry (2,9%), skrobia (34%), gumy (3%), tłuszcz (0,6%), celuloza (29%), popiół 3,4%, woda 10-12%; glikozyd kolanina. Glikozyd kolanina zbudowany jest z kofeiny, glukozy i czerwieni koli = Colarot C14H13(OH)5; pod wpływem enzymu kolazymu glikozyd ten ulega rozpadowi na te składniki.
Działanie nasion coli zapewnia przede wszystkim kofeina.
Kofeina, zwana również teiną jest alkaloidem purynowym, 1,3,7-trójmetyloksantyna. Krystalizuje z 1 cząsteczką wody na białe igiełki o jedwabistym połysku. W handlu kofeina jest dostępna w postaci drobnokrystalicznego proszku, o temp. topnienia 234-237 stopni C. Jest bez zapachu, smaku gorzkiego, trudno rozpuszcza w chłodnej wodzie (1:75-80), lepiej w gorącej (1:2); w alkoholu 1:50, w chloroformie 1:9. Kofeina jest utrzymywana syntetycznie z kwasu moczowego, mocznika i kwasu cyjanooctowego lub przez metylowanie ksantyny, rzadziej z surowców naturalnych przez ekstrakcję z kawy, guarany, herbaty, yerba mate lub orzeszków kola. Kofeina ulega sublimacji w temperaturze 180 stopni C. Powolne prażenie surowców kofeinowych powoduje więc utratę kofeiny.
Kofeina pobudza ośrodkowy układ nerwowy, szczególnie korę mózgową. W małych i średnich dawkach, zależnie od wrażliwości osobniczej i od stopnia uzależnienia od napojów kofeinowych, poprawia procesy myślowe, pobudzając procesy pobudzania kory mózgowej. Najsilniej działa w stanach zahamowania układu nerwowego. Ułatwia odbieranie wrażeń oraz ich kojarzenie. Kofeina zwiększa postrzeganie, przyspiesza i usprawnia procesy myślowe; ułatwia pracę umysłową, znosi uczucie zmęczenia i senności. Jednocześnie kofeina utrudnia skupienie myśli na jednym przedmiocie (temacie), zmniejsza koncentrację uwagi, a w wysokich dawkach wywołuje gonitwę myśli lub tzw. myśli rozbiegane (rozbicie umysłowe). Nadużywanie kofeiny jak i jej przedawkowanie powoduje bezsenność. Wysokie dawki są odpowiedzialne za drżenie mięśni i powiek, a przy przedawkowaniu – drgawki kloniczne.
Kofeina pobudza ośrodki wegetatywne układu nerwowego. Pobudza ośrodek naczynioruchowy, kurczy naczynia jelit, co wywołuje przemieszczenie krwi z jamy brzusznej do mięśni, skóry i mózgu. Wydolność fizyczna ulega wówczas zwiększeniu, dlatego kofeina jest środkiem dopingującym. Zwierzętom wyścigowym nie wolno podawać preparatów kofeinowych, w przeciwnym razie następuje ich dyskwalifikacja z zawodów.
Kofeina wbrew powszechnie panującemu mniemaniu nie podnosi ciśnienia tętniczego krwi. pomimo, że pobudza serce to jednocześnie poraża mięsnie gładkie naczyń krwionośnych, powodując ich rozszerzenie. Po podaniu wysokich dawek kofeiny odczuwane jest wyraźne bicie serca, ale ciśnienie krwi nie wzrasta lub wzrasta nieznacznie. Ciśnienie krwi ulega wzrostowi, jeżeli kofeinę podano w przypadku zapaści, omdlenia, zatrucia narkotykowego, zaczadzenia. Rozszerza naczynia wieńcowe. Zwiększa kurczliwość i pobudliwość mięśnia sercowego. Pod wpływem kofeiny wzrasta siła skurczu mięśnia sercowego. Pobudza układ bodźcowo-przewodzący serca. Należ też pamiętać, że kofeina nie jest pewna w pobudzaniu czynności serca. Pobudza bowiem nerw błędny, który hamuje czynności serca, zatem ostateczny efekt nasercowy zależy od kondycji fizjologicznej i wrażliwości nerwu błędnego. Często małe dawki kofeiny zwalniają czynność serca, a wysokie dawki – przyspieszają.
Kofeina działa wyraźnie moczopędnie. Rozszerza naczynia nerkowe, zwiększa przepuszczalność śródbłonków w kłębkach Malpighiego, hamuje wchłanianie zwrotne w kanalikach nerkowych krętych. W zakresie tym pewniejsza jest jednak pokrewna teobromina i teofilina, pozbawione silnego działania ośrodkowego.
Kofeina pobudza ośrodek oddychania. Wentylacja płuc jest szybsza. Przyspiesza też przemianę materii i zwiększa diurezę, dlatego często podawana w średnich dawkach powoduje spadek masy ciała. Podwyższa ciepłotę ciała aktywując ośrodek termoregulacji. Pobudza ruchy robaczkowe jelit. Wzmaganie działanie przeciwgorączkowe antypiryny, fenacetyny, salicylanów i chininy.
Pod wpływem preparatów kofeinowych zwiększa się wydajność i siła mięśni szkieletowych, co ciekawe kofeina działa w tym względzie silniej na mięśnie zmęczone i osłabione, niż na mięśnie wypoczęte.
Zastosowanie: wzmaganie działania przeciwbólowego popularnych substancji przeciwbólowych, np. ibuprofenu, paracetamolu, salicylanów, dawniej antypiryny, fenacetyny, piramidonu (aminofenazonu); niedomogi krążenia pochodzenia sercowego i naczyniowego (omdlenia); pobudzanie czynności psychicznej kory mózgowej w stanach depresji psychicznej, ospałości, niechęci do nauki, przy konieczności intensywnej pracy umysłowej; niedomogi oddychania, zatrucia narkotykami, w przebiegu chorób zakaźnych; jako tonicum w osłabieniach i przemęczeniach; dla pobudzania przemiany materii i wzmagania diurezy.
Kofeina jest łączona z glikozydami nasercowymi i wówczas jest polecana w leczeniu niewydolności krążenia.
Czysta kofeina jest dwa razy silniejsza niż jej sole. Sole są lepiej rozpuszczalne w wodzie.
Dawki.
Coffeinum purum, kofeina czysta, dawka maksymalna jednorazowa 500 mg; dawka maksymalna dobowa 1,5 g. Przeciętnie 200 mg 2-3 razy dziennie.
Coffeinum natrium salicylicum – kofeino-salicylan sodu; Coffeinum natrium benzoicum – kofeino-benzoesan sodu, jednorazowo maksymalnie 1 g, dobowo maksymalnie 3 g, przeciętnie 200-300 mg 2-3 razy dziennie.
Preparaty dawne z Semen Colae:
1. Elixir Colae preparat przedwojenny zawierający 50 części płynnego wyciągu z nasion koli, 60 części gliceryny, 60 części spirytusu, 500 części Malagi, 200 cz. syropu z cukru i 20 części nalewki z lasek wanilii, wymieszać, dodać wodę do 1000 części (dopełnić). Typowy środek wzmacniający i poprawiający samopoczucie.
2. Extractum Colae spirituosum: 1000 części sproszkowanych nasion koli ekstrahowano 6000 części alkoholu 60%.
3. Extractum Colae fluidum: rozdrobnione lub sproszkowane nasiona koli ekstrahowano mieszaniną spiry
tusu, gliceryny i wody, najczęściej metodą perkolacji.
4. Extractum Colae siccum saccharatum – wyciąg z nasion koli naniesiony na cukier i wysuszony.
5. Tinctura Colae – nalewka z nasion koli, np. wg Pharmacopoea Belgica III z 1906 r = Farmakopei Belgijskiej III: 200 cz. nasion sproszkowanych na 1000 części spirytusu 60%, macerować 8 dni. Środek wzmacniający. Mały kieliszeczek takiej nalewki doskonale wzmacnia i ożywia.
6. Vinum Colae – wyciąg z nasion koli na winie.
Obecnie mamy sporo na rynku suplementów i leków zawierających w składzie kofeinę lub wyciąg z surowców kofeinowych. Są to środki pobudzające psychicznie i przeciwdepresyjne, wspomagające terapie odchudzającą.
Klasyczne zestawienia typu zioła nasercowe, np. nalewka z konwalii + surowce kofeinowe, np. nalewka z koli + zioła uspokajające, np. nalewka z kozłka są polecane przy niewydolności krążenia i nerwicach serca (np. Cardiol). Cardiamid Coffein to preparat zawierający kofeinę, strychninę i niketamid, o działaniu cucącym (analepticum), pobudzającym ośrodek oddechowy i naczynioruchowy oraz korę mózgową; stosowany przy zapaści ortostatycznej, podciśnieniu, omdleniu.
W kosmetykach wyciągi z guarany, Cola, mate, kawy, herbaty, jak i czysta kofeina mają przeciwdziałać cellulitis i wspomagać odchudzanie od zewnętrz, co jednak nie przynosi oczekiwanych efektów. Wyciągi z surowców zawierających alkaloidy purynowe, katechiny i fenolokwasy w odpowiedniej formie i dawce hamują stany zapalne w skórze i przyczyniają się do opóźniania procesów starzenia. Poprawiają również krążenie krwi i limfy w skórze, co jest korzystne. Katechiny i fenolokwasy z surowców kofeinowych hamują też procesy melanogenezy, przez co mogą zapobiegać powstawaniu przebarwień na skórze. Wyciagi z guarany, cola, mate i herbaty chronią skórę przez promieniami UV.
Uważam, że nie są potrzebne. Pomijam z tej opinii kosmetyki kolorowe, korekcyjne, które służą specjalnym celom. Ważna jest wówczas ich forma i wygoda w stosowaniu, co bez wyszukanych składników i technologii trudne jest do osiągnięcia.
Kosmetyki mają pielęgnować, chronić i odżywiać skórę, opóźniać procesy starzenia skóry, korygować niedociągnięcia urody, podkreślać niektóre walory urody.
Należy sobie zadać kilka podstawowych pytań. Po co nakładać na skórę substancje, które nie są jej potrzebne? Po co wcierać w skórę składniki nie mające wartości pielęgnujących, odżywczych i leczniczych? Po co wprowadzać związki chemiczne do kosmetyków, które są obce skórze i naturze, które nie są przyjazne, biodostępne i korzystne dla jej funkcjonowania?
Niemal każdy rozsądny człowiek odpowie, nie chcę tych składników, które nie są prozdrowotne. Wtedy automatycznie wylatują z kosmetyków: glikole, poliglikole, akrylany, parabeny, rozpuszczalniki ropopochodne, sztuczne aromaty i barwniki, fenoksyetanol, imidazolidinyl urea, werseniany, trójetanolamina, carbomer i wiele innych. te które wymieniłem stanowią wspólnie ponad połowę masy kosmetyku. Jaką rolę pełnią?. Oczywiście technologiczną. Kosmetyk ładnie pachnie, fajnie wygląda, dobrze się miesza, jest stabilny fizykochemicznie, długo trwały, daje złudne efekty nawilżenia skóry.
Szczerze mówiąc nie wiem po co się spierać z firmami kosmetycznymi, czy coś jest szkodliwe, czy też nie jest szkodliwe dla skóry, w jakie dawce, w jakim stężeniu. Przepychanki, pyskówki, spory. Dlaczego nikt nie powie. Nie potrzebuje twojego glikolu, spadaj z nim. Ten akrylan to sobie sam wpychaj do oczu.Te parafinę to sobie sam wcieraj. Szkodliwa, czy nie szkodliwa, przecież niepotrzebne są. Czy nasza skóra potrzebuje te składniki do celów fizjologicznych ? Oczywiście, że nie potrzebuje. Tak naprawdę dziś koncerny kosmetyczne dążą do tego, aby nam udowodnić i wmówić, że nasza skóra, aby mogła funkcjonować musi dostawać codziennie dawkę parafiny zmieszanej z parabenami i glikolami oraz z 0,01-0,1-1% wyciągu z rośliny (oczywiście to wyciąg glikolowy lub parafinowy z zioła, bo dobrze się miesza z innymi składnikami). Na opakowaniach pisze bzdury typu: nawilża, nadaje jedwabistą miękkość, wygładza zmarszczki, uelastycznia. No tak, jak nałoży na skórę kilkadziesiąt związków chemicznych, to stworzy się na niej powłoczkę, która daje takie odczucia. Ale uwierzcie są to odczucia fałszywe. Skóra nie cieszy się z tego. Wystarczy umyć skórę mydłem w płynie, albo żelem do mycia zawierającymi syntetyczne detergenty, wytrzeć, i co… zobaczymy skórę suchą, łuszcząca się, ciągle z jakimiś krostkami, plamicami naczyniowymi, plamami. Zmyjemy fluidy, pudry i cienie … i dalej na skórze są plamy i blizny po trądziku, rozszerzone pory, rozszerzone naczynia włosowate, krosty, ropnie, wągry. Zatem oszukujemy siebie, czy innych twierdząc, że owe kosmetyki nam pomogły, że choć trochę zmniejszyły defekty ?, które tak na prawdę można usunąć naturalnymi metodami, wcale nie wyszukanymi i nie kosztownymi.
Używanie kosmetyków można porównać do spożywania pokarmów wysoko przetworzonych, które mają coraz więcej wypełniaczy, polepszaczy, a mało składników rzeczywiście odżywczych i prozdrowotnych. Równie można spożywać wióry z tartaku i mówić, że to źródło błonnika. Można ich jeść coraz więcej i więcej i wmawiać sobie, że są doskonałe. Na te wióra można nanieść substancje smakowo-zapachowe, obsypać je panierką, nasączyć najpodlejszym tłuszczem, zanurzyć w słodziku, dla czystego sumienia posypać syntetycznymi witaminami, a jako źródło cynku i żelaza dać nieprzyswajalny tlenek cynku i tlenek żelaza. Potem jeden z producentów nasze wióry wzbogaci w 0,01% ekstrakt z marchewki na glikolu, aby odróżnić się od innych producentów. I tak nam wyrośnie tysiące producentów takiego pokarmu, którego podstawą będą wióry.
To ładnie odzwierciedla bazę kosmetyków. Jest tysiące kosmetyków w różnych opakowaniach, o różnym zapachu, barwie, ale gdy czyta się ich składy, okazuje się, ze wszystkie składają się z tego samego, i co gorsze w tej głównej bazie dominują składniki zupełnie niepotrzebne naszej skórze. Zresztą nasze wióry można odnieść do jogurtów, śmietany, a nawet masła. Znaleźć masło zawierające rzeczywiście tłuszcz mlekowy jest rudno, ale producentów masła mnóstwo. Znaleźć jogurt nie zawierający skrobi, gum, żelatyny – to obecnie spory problem. Ja tutaj nie mówię, że tragacantha, guma arabska, guar, skrobia kukurydziana lub ziemniaczana, czy mączka z chleba świętojańskiego to zagrożenie, te akurat nie, to są naturalne produkty. Denerwuje mnie jednak, że producenci nie dostarczają mi prawdziwego jogurtu, lecz kupę składników dodatkowych, na które nie mam ochoty. Ja nie chcę w śmietanie gumy guar!!!, ja chcę czystą śmietanę. Świat staje się nienormalny, dochodzi do absurdów, przestajemy mieć swobodę wyboru, bo zachodzi unifikacja typu… wszystkie jogurty mają zagęstniki, wszystkie szampony na półce zawierają laurylosiarczan sodu, wszystkie kremy posiadają poliglikol.
Proszę zwrócić uwagę, jak mało jest producentów kosmetyków naturalnych, biokosmetyków, którzy wyłamują się z pewnego standardu i zaczynają sami głowić się nad recepturami, doborem składników, walczą z problemami technologicznymi. Takie biokosmetyki mają krótki termin ważności, często mało ciekawą barwę i konsystencję, często niezbyt ciekawy zapach. Jakże ciężko im znaleźć dostawców dobrych surowców, niestandardowych, często kosztownych.
Tak naprawdę wszystko opiera się na prostych zasadach. Mamy cerę suchą, mieszaną i tłustą. Jest skóra niemowląt, dzieci, młodzieży, dojrzała i starcza. Cała tajemnica polega na dobraniu składników do wymogów skóry. Firmy produkujące kosmetyki sztuczne bawią się proporcjami substancji lipofilnych do hydrofilowych. Do tego dorzuca się substancje, które mają utarte w społeczeństwie i tradycji kosmetycznej zastosowanie, np. witamina E i F maja przeciwdziałać zmarszczkom, wyciąg z oczaru dobry na cerę tłustą, wyciąg z lnu doskonały na skórę suchą itd.
Do natłuszczania i ochrony skóry wystarczą naturalne oleje i płynne woski roślinne, często zawierające w składzie prowitaminę A, witaminę E, F i fitosterole. Tran, olej z rekina są bogate dodatkowo w witaminę D i alkiloglicerole. Takie oleje roślinne można stosować w stanie naturalnym lub po zmieszaniu z bazą, np. euceryną, z tłuszczem masłosza, woskiem pszczelim.
Odpowiednio dobierając różnego rodzaju woski i oleje można sporządzać proste preparaty natłuszczające, ochronne i odżywcze dla skóry. Do takich kompozycji łatwo dodawać soki z roślin, ekstrakty wodno-alkoholowe z ziół, maceraty roślinne. Napary, soki, maceraty, odwary z różnych części roślin zastępują toniki. Nawilżają i oczyszczają, wpływają antyseptycznie i przeciwzapalnie, np. napar z mydlnicy, lukrecji, napar z bluszczu, odwar z mydłoki są bogate w oczyszczające saponiny.
Toniki naturalne można sporządzać z octów ziołowych rozcieńczając je wodami zdrojowymi.
Wody zdrojowe są doskonałe do nawilżania i odżywiania skóry w biopierwiastki; mogą wchodzić w skład kremów i emulsji.
Mając lanolinę, eucerynę, żółtko jaj, roztarte świeże migdały, roztarte nasiona jabłek, pigwy, kozieradki, nasiona lnu (rozcierać na papkę z wodą, w moździerzu) można otrzymać doskonałe emulsje stanowiące podstawę lotio i mleczek kosmetycznych. Tutaj też wystarczy pofantazjować, dodając wody uzdrowiskowe, napary z ziół, nalewki z roślin, przez co nadaje się im odpowiedni profil działania.
Pozostaje jeszcze umyć się. Dobre są mydła naturalne, wykorzystujące saponiny ro
ślinne lub zmydlone tłuszcze za pomocą ługu.
Dowodzi to wszystko, że sztuczne kremy, serum po oczy, żele pod prysznic, balsamy nabite chemią dają się łatwo zastąpić prostymi składnikami pochodzenia naturalnego. Wystarczy tylko zgłębiać wiedzę o tych darach natury i umiejętnie je spożytkować.
|
|
Najnowsze komentarze