Archiwa

Tropaeolum majus – nasturcja jako przyprawa i lek

nasturcja
8 lipiec 2008 r., Swarzędz.
Od czerwca kwitną w moim ogródku nasturcje. Zawsze lubiłem tę roślinę i od czasów dzieciństwa uprawaiłem w moim ogródku przydomowym. Teraz wracając do dawnych preferencji ogrodniczych – również w tym roku zasiałem nasturcję.

Nasturcja – Tropaeolum majus L. = Nasturtium z rodziny Tropaeolaceae bogata jest w glukozynolaty, czyli organiczne związki siarki, w tym w formie olejku gorczycznego oraz glikozydów siarkowych. Liście oraz owoce tej rośliny w stanie świeżym są ciekawą przyprawą do mięs, sałatek i tłustych zup. Owoce marynowane w oliwce z dodatkiem octu mogą być spożywane podobnie jak kapary (Capparis) i karczochy. Doskonale smakują także po konserwacji winem. Owoce i listki nasturcji posłuzyć mogą do ozdabiania i przyprawiania tataru, wędlin, sałatek, ryb, potraw jajecznych, serów. Do octu 5% należy dodać nieco cukru i oliwy z oliwek, czosnku, ziela angielskiego, następnie owoce lub liście nasturcji, abo wierzchołki pędów nasturcji. Po kilku tygodniach nadają się do spożycia. Ocet warto przyprawić winem lub od razu zastosować ocet winny, co uzupełni walory smakowe nasturcji.

Wodne wyciągi z suchego ziela nasturcji oraz macerat ze świezego ziela nasturcji niewątpliwie działa silnie trawiennie, żółciotwórczo i żółciopędnie. Nasturcja zawiera fitoncydy, czyli substancje hamujące rozwój bakterii, wirusów, grzybów i pierwotniaków. Octowe wyciągi ze świeżej nasturcji zabijają pasożyty (wszy, pchły, roztocze) skórne. Syrop na naprze lub maceracie z nasturcji działa wykrztuśnie i odkażająco na drogi oddechowe. Glukotropeolina i benzyloizotiocyjaniany nasturcji odkażają drogi moczowe i jelita. Mają też własciwości przeciwpasożytnicze (przetwory z nasturcji podawac wówczas na czczo). Gorące napary ze świeżego ziela oraz macerat z miodem działa rozgrzewająco, pobudza krążenie krwi, działa napotnie, przeciwbólowo i czyszcząco na krew. Nasturcja przyśpiesza przemianę materii, reguluje wypróżnienia, zapobiega kamicy żółciowej. Wyciągi spirytusowe z nasturcji (świeżej) wcierane w skórę poprawiają miejscowe krążenie krwi i limfy, zapobiegają obrzękom, przyśpieszają wchłanianie wysięków po urazach (np. z okolic stawów). Masaże i wcieranie spirytusu nasturcjowego łagodzi bóle reumatyczne.

Spirytus nasturcjowy zmniejsza łojotok i wysusza wypryski, krostki i grudki. leczy trądzik. W przypadku trądziku pospolitego można zastosować przemywanie naparem z suchego lub świeżego ziela, rozcieńczonym wodą octem lub winem nasturcjowym, ponadto okłady na ropnie (przyśpiesza resorpcję). Okłady ze świeżego ziela przyśpieszają gojenie czyraków i ran, poprawiają krążenie skórne, wspomagają leczenie odleżyn. Tonik nasturcjowy (sporządzony z wina, octu lub wyciągu alkoholowego z ziela nasturcji) poprawia koloryt i elastycznośc skóry i usprawnia procesy wymiany metabolicznej w skórze.

Napar ze świeżego lub suchego ziela nasturcji sporządzony z 1-2 łyżek surowca na 1 szklankę wrzącej wody lub mleka (z miodem) przyjmować 2-3 razy dziennie po 100-150 ml, w przypadku nieżytu układu oddechowego, kaszlu, chrypce, przeziębieniu – 100 ml 4 razy dziennie lub 1 łyżka syropu co 2 godziny (mocny napar z dodatkiem dużej ilości miodu lub cukru i odrobiny glicerolu).

Wyciągi alkoholowe z nasturcji sporządza się ze świeżego ziela, zalewając 1 część surowca zmielonego 3-5 częsciami alkoholu 40-60% lub 70% (spirytus). Dodatek spirytusu kamforowego lub mrówczanego wzmaga właściwości rozgrzewające, przeciwbólowe i odkażające nasturcji.

Ocet nasturcjowy lub wino nasturcjowe otrzymuje się poprzez zalanie rozdrobnionego ziela octem 3-5% lub octem winnym, balsamicznym, albo winem wytrawnym (lub półwytrwanym) w proporcji 1 część surowca na 3 części octu (wina).

Toniki kosmetyczne otrzymuje się z powyższych preparatów rozcieńczajac je odpowiednio wodą lub naparami ziołowymi, np. nagietkowym, krwawnikowym, skrzypowym.

Wyciągi z nasturcji radzą sobie z bakteriami opornymi na antybiotyki i sulfonamidy.

4 komentarze Tropaeolum majus – nasturcja jako przyprawa i lek

  • Roman M.

    Trochę o lekach które tracą moc, małych mikrobach które są źródłem wielkich problemów i o roślinach które mogą przyjść medycynie z odsieczą cz. II

    Pod koniec XX wieku, dokładniej w 1999 roku, amerykański przemysł farmaceutyczny przeznaczył 24 miliardy dolarów na odkrywanie i przygotowanie leków. Jednak nie tylko nie słychać o skutecznych lekach na czerniaka czy Alzheimera, co jak wspomniałem wieszczono w połowie XX wieku – ale nawet jako żywo mówi się coraz głośniej o słabnącej mocy antybiotyków. W dzisiejszych czasach poszukuje się nowych leków i substancji przeciwbakteryjnych, przeciwwirusowych i przeciwgrzybicznych. Naukowcy kierują swoją uwagę również do świata roślin wyższych – szukając tu nowych surowców i substancji do walki z mikrobami. Ciekawa zatem jest przyszłość wykorzystania roślin w tej nierównej walce wielkiej, nowoczesnej, naukowej, uzbrojonej w technikę medycyny – z małymi acz uciążliwymi bakteriami, wirusami i grzybami. Niektórzy uważają, iż rośliny wyższe w przyszłości odegrają ważną rolę w potyczkach z mikrobami. Po pierwsze być może znajdziemy jakieś ciekawe związki chemiczne, po wtóre nauczymy się je wyodrębniać i używać. Tu cytat z p. Henryka „ (…) Gdyby człowiek umiał wyodrębnić i ustabilizować fitoncydy, wówczas niepotrzebne by były sulfonamidy i antybiotyki. Niestraszne by było nam również zjawisko oporności bakterii. Ale jak na razie technologicznie i na wielką skalę przemysłową jest to niemożliwe. Jednakże w fitoterapii chorób bakteryjnych, wirusowych, pierwotniakowych i grzybiczych istnieje możliwość zastosowania ziół fitoncydowych i wykorzystanie choć w części ich potencjalnych możliwości antydrobnoustrojowych (…).” Po trzecie w końcu, rośliny mogą być używane do zaawansowanych technik pozyskiwania substancji leczniczych poprzez genetyczne manipulacje. Już teraz naukowcy zmienili genetycznie rośliny tytoniu (tytoń wybrano ze względu na duże liście i dodatkowo ich struktura jest dość podatna na genetyczne manipulacje). Stosując bakteryjne lub wirusowe przenośniki gwałtownie i bez przeszkód rozprzestrzeniające się w roślinie, naukowcy włączyli fragmenty ludzkich genów do genów tytoniu, który następnie zaczął wytwarzać ludzkie białka i enzymy. Można je potem próbować wyodrębnić i stosować dla celów leczniczych. Licho wie dokąd to nas zaprowadzi. Póki co proces ten jest zawiły, drogi, kłopotliwy ale pokusa uzyskania skomplikowanych białek ludzkich, enzymów, hormonów a nawet komórek systemu immunologicznego będzie w miarę upływu czasu, rozwoju nauki i techniki coraz bardziej kusząca. Pozostańmy jednak we współczesności. Już dziś wiadomo, że liczne związki hamujące lub niszczące drobnoustroje tak po podaniu doustnym, jak i zewnętrznie znajdują się również w roślinach wyższych (nawet tych niezmodyfikowanych genetycznie). Działają one na liczne szczepy bakterii Gram – dodatnich i Gram ujemnych (nawet na antybiotykooporne), na niektóre grzyby wywołujące dermatomikozy oraz na niektóre wirusy. Związki działające na drobnoustroje należą do bardzo różnych grup chemicznych np. są składnikami olejków eterycznych (np. tymol, mentol itd.) to również niektóre garbniki, antranoidy, kwasy porostowe, gorycze chmielowe, alkaloidy (np. protopina). Weźmy pierwszy z brzegu przykład – opisaną wyżej nasturcję. „Nasturcja zawiera fitoncydy, czyli substancje hamujące rozwój bakterii, wirusów, grzybów i pierwotniaków” – możemy przeczytać w poście wyżej. Substancjom zawartym w nasturcji przypisuje się duży zakres działania antybiotycznego na bakterie Gram – ujemne i Gram – dodatnie oraz wirusostatcznego (takie działanie posiada także np. lapacho, dziewanna itp.) i przeciwgrzybicznego. Preparaty z tej rośliny sprawdzają się zatem w infekcjach dróg moczowych, infekcjach grypowych, anginie, zapaleniu tchawicy i oskrzeli. W pewnym badaniu stwierdzono, iż nasiona nasturcji zawierają substancje antybiotyczne zabijające mikroorganizmy (np. z rodzaju Staphylococcus, Proteus, Streptococcus, Salmonella itd.). Substancje zawarte w nasturcji są intensywnie wydalane z moczem (już po spożyciu około 10 gram rośliny mocz uzyskuje właściwości bakteriostatyczne) i częściowo przez płuca. To dlatego, jak wspomniałem wyżej, zioło to stosuje się jako środek dezynfekujący w przypadku ostrych chorób układu moczowego zapalenie pęcherza moczowego, miedniczek nerkowych, stanu zapalnego gruczołu krokowego lub oskrzeli itp.
    Działanie roślin na mikroby uzależnione jest rzecz jasna od związków które zawierają. Niektóre z tych substancji zostały już bardzo dobrze poznane (na ich bazie produkuje się leki), inne nie. Sporo roślin jest konglomeratem substancji działających wielokierunkowo i wzajem się wzmacniających. Pan doktor w innym miejscu napisał ładny artykuł o fitoncydach, tu krótki cytat: „ (…) Termin fitoncydy dotyczy dużej grupy związków chemicznych (metabolitów roślin wyższych), które wykazują działanie pierwotniakobójcze, fungistatyczne, grzybobójcze, przeciwwirusowe i antybakteryjne. Stanowią pełnowartościową alternatywę dla antybiotyków i sulfonamidów (…) Początkowo fitoncydy określano jako antybiotyki wytwarzane przez rośliny wyższe (…). Silne fitoncydy wytwarzają, m.in. krwiściąg, piołun, pokrzywa, burak, cebula, kukurydza, czosnek, gorczyca, barszcz – Heracleum, pieprz turecki, czeremcha, grab, topola, dąb, jaśmin, dereń, cis rzodkiew, brzoza, chrzan, jałowiec. Lotny fitoncyd czosnku zabija prątki gruźlicy w ciągu 3-5 minut (…)”. Jak widzimy roślinne związki też działają przeciw mikrobom. W zależności od tego gdzie bakterie się panoszą zielarze używają odpowiednich roślin. Np. na szczepy bakterii które powodują zakażenie przewodu pokarmowego (np. dur brzuszny, czerwonkę itp.) i skóry sprawdzają się np. surowce zawierające związki garbnikowe które wiążą się z w sposób trwały z białkami hamują wybiórczo podział i rozmnażanie drobnoustrojów. Prócz roślin zawierających garbniki można szukać i innych ziół o działaniu przeciwbakteryjnym. Surowce zawierające olejki eteryczne to cała gama rozmaitych roślin. Wewnętrznie przyjmuje się: owoce anyżu, kminku i kolendry i kopru włoskiego, ziele piołunu, hyzopu, lebiodki, cząbru, tymianku i szałwii, liść mięty pieprzowej, szyszki chmielu, czosnek itd. Zewnętrznie stosuje się: kwiat rumianku i krwawnika, liść szałwii, kłącze tataraku. Olejki eteryczne: eukaliptusowy, lawendowy, miętowy itp. to olejki stosowane jako składniki: maści, balsamów, mazideł, płynów do kąpieli, do płukania jamy ustnej a także do inhalacji, w postaci aerozolu do wziewań (skutecznością przewyższają często antybiotyki). W leczeniu zakażeń bakteryjnych dróg moczowych sprawdzają się liść mącznicy i borówki brusznicy, kwiat wrzosu, ziele połoniczka, wymieniona już wcześniej nasturcja itd. Zioła które zawierają różne związki o działaniu przeciwbakteryjnym nie konicznie z grup które już wymieniłem to: porost islandzki, ziele drapacza, tymianku i macierzanki, liść orzecha włoskiego i babki, kwiat nagietka (stosowane wewnętrznie i zewnętrznie), szczeć itd. Wiele „ziół na bakterie” opisał nasz niezawodny p. Henryk podając liczne recepty na rozmaite preparaty. Dla porządku słów kilka dodam na temat wirusów. Wirusy należą do najpowszechniejszych czynników patogennych atakujących narządy wewnętrzne człowieka. Są to drobnoustroje zdolne do życia i namnażania się wyłącznie w komórkach żywych organizmów. Słowa „drobnoustrój” a nawet „mikrob” nie są tu być może precyzyjne. Według większości definicji życia wirusy żywe nie są. Zawierają co prawda materiał genetyczny (DNA lub RNA) otoczony białkową kapsułką ale nie przyjmują pokarmów, nie oddychają tlenem i nie usuwają odpadów. To co wirusy robią ogranicza się do namnażania, gdy zainfekują komórkę podatną na ich działanie. Do najczęściej spotykanych należą wirusy grypy i zapalenia wątroby, herpeswirusy (wywołujące m.in. choroby skóry), reowirusy (przyczyniają się do zaburzeń układu oddechowego), enerowirusy (wywołujące zaburzenia jelitowe i odpowiedzialne za niektóre choroby układu pokarmowego) itd. Dziękować Bogu większość wirusów jest nieszkodliwa dla ludzi choć niektóre mogą wywoływać poważne choroby, czasem nawet śmiertelne. Znaczna część chorób wirusowych nie wymaga specjalistycznego leczenia, ponieważ trwają krótko i samodzielnie mijają. Na wiele z nich nie ma leków (antybiotyki okazały się bezużyteczne przy zakażeniach wirusowych) m.in. ze względu na ciągłe zmiany genetyczne drobnoustrojów, prowadzące do tworzenia coraz nowych ich form. Niestety nie wynaleziono wielu leków na poważne choroby wywołane przez groźniejsze wirusy co wynika z następującej trudności. Działania leków przeciwwirusowych polegać powinny na zaburzeniu syntezy kwasów nukleinowych wirusów. Ponieważ kwasy te są podstawowymi składnikami wszystkich komórek człowieka, bardzo trudno jest znaleźć leki swoiście hamujące kwasy nukleinowe wirusa, nie wywierające szkodliwego wpływu na te związki w naszym organizmie. Zatem większość poznanych dotychczas chorób wirusowych leczy się tylko objawowo, gdyż nie znaleziono skutecznych swoistych preparatów ani syntetycznych ani naturalnych. Leków „przeciwwirusowych” jest stosunkowo niewiele. Proces zdrowienia można jednak wywołać lub przyspieszyć stosując substancje które wzmagają immunologiczną odpowiedź organizmu na zakażenie a jednocześnie nie są toksyczne. Odkrycie związków pobudzających mechanizmy obronne organizmu (np. zwiększają liczbę limfocytów, wzmagają fagocytozę) zwłaszcza podwyższających poziom interferonu – endogennej substancji białkowej hamującej wnikanie wirusów do komórek i tym samym utrudniają ich reprodukcję – to istotny postęp. Związki immunostymulujące występują w licznych roślinach leczniczych m.in. jeżówce, aloesie, melisie, rumianku, babce, rdeście ptasim, lukrecji, nagietku, żeń – szeniu i rozmaitych glonach i grzybach itd. Pocieszające jest to, że coraz więcej prowadzi się badań nad przydatnością roślin i substancji w nich zawartych w walce z wirusami. Kilka przykładów. Napar z lukrecji (glicyryzyna) hamuje procesy związane z replikacją wirusów, takie jak zdolność wirusów do wnikania do komórek gospodarza i zmieniania jego materiału genetycznego. W badaniach in vitro i na zwierzętach wykazano, iż pseudohiperycyna zawarta w dziurawcu spowalniała rozprzestrzenianie się wirusa HIV. W badaniach in vitro acemannam (aloes) wykazywał aktywność przeciw wirusom (m.in. HIV) jak i grzybom. Badania chorych na rozmaite infekcje wirusowe wykazały, iż mięli oni znacznie obniżony poziom limfocytów NK. Preparaty z traganka mongolskiego aplikowane chorym powodowały wzrost aktywności limfocytów NK – sprawdzał się on w leczeniu osób zainfekowanych wirusem Coxsackie B (powodującym zapalenie mięśnia sercowego). Jeżówka, jak wszyscy wiedzą, stymuluje układ odpornościowy. Jej aktywne składniki min. echinacyna, kwasy kawowy (zawarty również w gruszkach i jabłkach) i cykoriowy (blokuje działanie integrazy, enzymu istotnego dla namnażania się wirusów) itd. mają działanie podobne do działania interferonu. Ponadto zwiększają poziom leczniczego związku zwanego properdyną – odgrywającej ważną rolę w nieswoistej odpowiedzi immunologicznej organizmu. Podobne związki znaleziono w hyzopie a nawet je wyodrębniono (w badaniach in vitro hamowały namnażanie się wirusów, nie uszkadzając przy tym zdrowych komórek). Związki zawarte w melisie hamują infekcje wirusowe (np. opryszczki) – co potwierdzono już w badaniach. Jałowiec zawiera substancje silnie działające blokujące namnażanie wielu różnych wirusów (również wywołujących grypę czy opryszczkę) itd. Kiedy myślimy o jakichś wyszukanych lekach przeciwwirusowych chyba rzadko przychodzą nam na myśl jabłka. Zarówno świeże jak i suszone (te dodaję zawsze do swoich herbat owocowych wraz z dziką różą – najlepiej suszone skórki jabłczane) mogą być przydatne. Działają one wzmacniająco i odżywczo, obniżają gorączkę, regenerują organizm po ciężkich infekcjach wirusowych, podnoszą odporność organizmu na ataki drobnoustrojów i przyspieszają powrót do zdrowia. Skoro mowa o jabłkach to wspomnę i o chwaście który rośnie w moim ogrodzie a mianowicie o przytuli czepnej. Nasturcji nie zebrałem w tym roku w ogóle (choć kwitła obficie), na szczęście o przytuli nie zapomniałem. Wielu zielarzy uważa że przytulia czepna działa przeciwbakteryjnie i przeciwwirusowo, zwiększa odporność organizmu, łagodzi dolegliwości bólowe, oraz usuwa stany zapalne. Łyżkę suszonego ziela przytulii zalewamy szklanką wrzątku, zaparzamy 10 minut, studzimy, przecedzamy. Pijemy 3 razy dziennie po pół szklanki. Ziół przydatnych w zapobieganiu i łagodzeniu infekcji wirusowych jest dużo. Wymienię dla przykładu kilka: czosnek, kłącze pięciornika, kłącze tataraku, kora dębu, korzeń biedrzeńca, korzeń lukrecji, korzeń mniszka, korzeń omanu, korzeń prawoślazu, kwiat arniki, kwiat dziewanny, kwiat kasztanowca, kwiat mniszka, kwiat rumianku, kwiat ślazu, liść babki lancetowatej, liść mięty pieprzowej, liść podbiału, liść pokrzywy, liść szałwii, owoc anyżu, owoc borówki czernicy, owoc dzikiej róży, porost islandzki, ziele bylicy pospolitej, ziele dziurawca, ziele glistnika, ziele hyzopu, ziele krwawnika, ziele rdestu ptasiego, ziele rzepiku pospolitego. Komentarz w którym pojawiły się rośliny użyteczne przeciw bakteriom i wirusom zamknę wymieniając kilka roślin przydatnych w zwalczaniu rozmaitych grzybic. Warto powiedzieć, że w świecie roślin często jest tak, że jedno zioło zawiera wiele substancji działających kierunkowo. Np. wszystkim dobrze znany imbir – zawiera ponad 20 związków o działaniu przeciwgrzybicznym (z kwasem kaprylowym na czele – któremu p. Henryk poświęcił nawet cały długi artykuł, możemy tam przeczytać m.in.: „ (…) Emulsje i kremy z kwasem kaprylowym nadają się również do zapobiegania grzybicom i infekcjom bakteryjnym skóry oraz błon śluzowych. istnieją leki z kwasem kaprylowym dopochwowe służące do leczenia i zapobiegania grzybicom (Candida) i infekcjom E. coli (…)” ). Z innych tak działających roślin wymienić można np. rumianek, ostryż czyli kurkumę (jak pokazują pakistańskie badania olejek z kurkumy nawet w niewielkim stężeniu rozprawia się z wieloma rodzajami grzybic). Czosnek jest wspaniałym antyseptycznym ziołem zalecanym we wszelakich grzybicach. Działania przeciwgrzybiczne zewnętrzne (naskórka skóry, włosów, paznokci oraz błony śluzowej jamy ustnej i narządów płciowych) mają następujące surowce roślinne: olejek tymiankowy i otrzymywane z niego tymol, dziegć sosnowy (patrz artykuł doktora), ziele glistnika, kwiat nagietka; surowce zawierające dużo garbników, niektóre kwasy (np. salicylowy) itd . Zioła o działaniu przeciwgrzybicznym to także: ziele skrzypu polnego, ziele pięciornika, kwiat lawendy, kwiat nagietka, owoc kminku, liść szałwii, liść aloesu itd. Istnieje sporo receptur na preparaty z ziół zarówno do użytku zewnętrznego jak i wewnętrznego (prawdziwą kopalnią takich informacji są strony p. Henryka).

    Reasumując.
    W każdej z chorób wywołanych przez drobnoustroje ziołolecznictwo daje możliwości wdrożenia kuracji wspomagającej albo nawet i podstawowej, służyć może wzmocnieniu organizmu, pobudzeniu układu odpornościowego i złagodzeniu objawów. Często jest tak, że jedna roślina może być użyteczna zarówno do zwalczania bakterii, wirusów jak i grzybów. Taką rośliną jest np. czosnek który od wieków uchodzi za środek przeciw wszelakim „zarazom”. Zainteresowanych takim działaniem czosnku odsyłam do artykułu w Postępach Fitoterapii 1/2010, s. 46-52. Tu tylko powiem, iż pierwszym który opisał w nauce przeciwbakteryjne działanie czosnku był Ludwik Pasteur (związki aktywne rośliny m.in. allicyna działają bakteriobójczo na liczne drobnoustroje Gram – dodatnie i Gram ujemne). Potem udowodniono i opisano naukowo jeszcze działanie czosnku na grzyby (allicyna) i wirusy (allicyna i ajoen). To najlepszy przykład, że nauka często potwierdza to co już wieki temu zauważyli zielarze. Pozdrawiam

  • Kalina

    Panie Romanie, a moze zna Pan ziola dzialajace na ureoplasme w zakazonym ukladzie rozdrodczym i moczowym?

  • […] Miło więc, że nasturcja spełniła swoją rolę. Natomiast przerosła zdecydowanie moje oczekiwania jeżeli chodzi o ilość, jakość i wielkość. Nie była w stanie przebić agresywnością dyni, ale urosła szaleńczo i dalej rośnie wypuszczając wrześniowe pędy po metr długości. Co ciekawe nasturcja, a przynajmniej jej części naziemne są jadalne, a wręcz lecznicze. Kwiaty można dodawać do sałatek, podobno mają pikantny smak. Bogate w witaminę C liście można też jeść na surowo albo suszyć na zimę. Działają przeciwwirusowo, przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo. Tutaj więcej informacji o nasturcji od guru ziołolecznictwa, dr Różańskiego. […]

Leave a Reply

You can use these HTML tags

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>