Archiwa

listopad 2026
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Archiwa

Ropa naftowa surowa – Oleum Petrae crudum – punkt widzenia obiektywny w terapii

W sumie kiedyś sobie pomyślałem, że moimi pierwszymi publikacjami naukowymi były te dotyczące właściwości chemicznych i toksykologicznych ropy naftowej, nafty, zanieczyszczeń ropopochodnych, w dodatku opublikowanymi za granicą.  Dzisiaj jestem utożsamiany z medycyną naturalną, lekami, ziołami. Tymczasem najbardziej interesowałem się swego czasu ekotoksykologią i medycyną środowiskową.

szyb_naftowy_zrecin [800x600]
Szyb naftowy, Zręcin 2008 r.

Ale popatrzmy na ropę naftową jako lek. Czy to w ogóle można uznać za lek? Ropa naftowa tak naprawdę do dziś nie ma ustalonego składu chemicznego. To co wykorzystujemy z ropy to zaledwie połowa jej możliwości. Reszta składników jest tak skomplikowana i zawiła, że najtęższe głowy nie mogą ustalić ich struktury chemicznej, nie mówiąc o izolacji i ewentualnym wykorzystaniu w medycynie. Ropa naftowa była od zawsze stosowana w medycynie ludowej w leczeniu chorób pasożytniczych skóry i przewodu pokarmowego, w leczeniu odmrożeń, reumatyzmu i rozmaitych wyprysków skórnych. Doustnie podawano ropę naftową jako środek wykrztuśny i przeciwpasożytniczy, ponadto znane jest podawanie ropy i nafty przy nowotworach, choć naukowego uzasadnienia to nie ma. Pamiętam z czasów dziciństwa gdy ludzie pili naftę, a nawet ropę surową gdy cierpieli na chorobę nowotworową. W Krośnie nie było problemów ze zdobyciem tego środka. Zresztą sam w latach 90 podjąłem badania nad właściwościami ropy naftowej, sugerując się przesłankami z medycyny ludowej.

Już w XIX wieku w oficjalnych publikacjach lekarskich opisywano zatrucia ropą naftową po podaniu doustnym. Zwracano uwagę na to, że wywołuje zaburzenia żoładkowo-jelitowe, senność i zawroty głowy, choć w dawkach rozsądnych takich objawów nie daje. Wielu farmakologów odradzało używanie ropy naftowej w terapii chorób pasożytniczych z powodu możliwości zatrucia ustroju.

Ropa naftowa surowa jest płynem brązowym, czarnym lub brązowo-zielonkawym o specyficznym benzynowym zapachu i smaku. bezpieczne dawki ropy naftowej wynoszą 0,5-1 g 1-2 razy dziennie. Ropa i czysta nafta zażyta na czczo działa przeciwpasożytniczo, moczopędnie, odkażająco na drogi moczowe, przewód pokarmowy i drogi moczowe. Jest silnym środkiem żółciopędnym. W dawce 0,5 g 2 razy dziennie działa immunostymulujaco. W obecności alkoholu i tłuszczów wchłania się szybko, za wyjątkiem węglowodorów ciężkich, parafinowych. Podnosi liczbę limfocytów i leukocytów we krwi. Reguluje wypróżnienia, uspokaja kaszel. In vitro hamuje proliferację komórek rakowych. Nierozcieńczona ropa naftowa zastosowana na skórę zwalcza roztocze, bakterie i grzyby. Przyśpiesza leczenie opryszczki. Stosowana przez dłuższy (ponad 1 miesiąc) czas wywołuje trądzik naftowy. Ropa naftowa jest czynna hormonalnie. Działa estrogennie, zwiększa płodność u kobiet, pobudza miesiączkowanie. Nadużywana i przedawkowana może wywołać zaburzenia hormonalne. Doskonale działa na skórę: antyandrogennie, estrogennie, wzmacniająco na cebulki włosowe.

Poprawia ukrwienie skóry i pobudza z lekka akcję serca. Znosi równocześnie nerwice wegetatywne. Łagodzi objawy kaszlu suchego, grypy, przeziębienia, kokluszu, zapalenia oskrzeli. Ale uwaga, ostrożnie i z rozwagą. Ropa naftowa z dużum udziałem ilościowym węglowodorów cyklicznych po przedawkowaniu uszkadza watrobę i nerki, wywołuje białkomocz? Zachowajcie więc umiar i rozsądek, a równocześnie nie przekreślajcie tego starego surowca leczniczego.

petroleum [800x600]
Surowa ropa naftowa – Petroleum crudum, 2008 r.

Co ja mogę powiedzieć? Nabrałem ochotę na ropę, zszedłem do mojego magazynku i zażyłem ropę surową z Krosna doustnie z miodem. Świetny lek ludowy na przeiębienie i kaszel oraz osłabienie. Lubię ten zapach i smak. Pamiętajmy jednak: ropa naftowa leczy, pielęgnuje, ubiera, jest motorem postępu technicznego, napędza pojazdy, ale nieumiejętnie stosowana – truje i zabija!

Nie stosować w czasie laktacji, ciąży, przy niewydolności nerek. Nie podawać chorym na białaczkę!

Wspomnienie Intermarche

Dzisiaj na stronie krośnieńskiej krosno24 zauważyłem artykuł o powstającym markecie Intermarche w nowej częsci miasta Krosna. Wywołało to wspomnienie. Podczas studiów pracowałem w Intermarche w Swarzędzu. Wypłaty były niskie, ale miło wspominam pracę w tym markecie, choć nie było łatwo. Zajmowałem się wprowadzaniem kodów do systemu komputerowego dla poszczególnych towarów oraz ustalaniem marży dla produktów. W sumie monotonna praca, ale konieczna i odpowiedzialna. Nic bardziej nie wkurza klienta i kasjerki gdy towar nie wchodzi podczas skanowania kodu towaru. A ostatnio z  powodu braku ludzi w handlu często to obserwuję, tym razem jako klient. Byłych Współpracowników w ETC Swarzędz pozdrawiam serdecznie :-).

Kwas mlekowy jako lek

Kwas mlekowy – Acidum lacticum, CH3.CH(OH)COOH, czyli kwas alfa-hydroksy-propionowy jest używany do dziś w recepturze jako gęsta ciecz o koncentracji 50 i 85%. Po rozcieńczeniu z wodą i podaniu doustnym (10-20 kropli 10% kwasu mlekowego) pobudza wydzielanie soku żołądkowego bogatego w pepsynę aktywną. Zakwasza treść pokarmową ułatwiając trawienie białek i polisacharydów. Działa prebiotycznie ułatwiając rozwój saprofitycznych bakterii symbiotycznych w przewodzie pokarmowym. Ogranicza rozwój drożdżaków i bakterii patogennych. Pobudza perystaltykę przewodu pokarmowego. Jako przyprawa i zakwaszacz potraw zastępuje kwas octowy. Zastosowany na skórę działa ściągająco, przeciwgrzybiczo i antybakteryjnie. Obkurcza rozszerzone pory. Zmniejsza łojotok. Rozmiększa naskórek i masy rogowe w zaskórnikach. Płukanki z roztworu kwasy mlekowego stosowane są przy zapaleniu dziąseł, jamy ustnej, języka, gardła oraz narządów płciowych. Płukanki i nasiadówki z roztworu kwasu mlekowego doskonale ograniczają rozwój bakterii, grzybów i pierwotniaków chorobotwórczych w drogach płciowych. Stężony kwas mlekowy służy do usuwania (przyżegania) grzybic, brodawek, kłykcin (25-50% roztwory; w XIX wieku dochodzono do roztworów 80%). Do płukanek 0,5-2% roztwory. Do usuwania łupieżu przy łuszczycy 2% roztwory. Do pędzlowania błony śluzowej 10-15% roztwory. W stomatologii 1% roztwór wodny przy owrzodzeniach i zapaleniu dziąseł, roztwory 20% do usuwania kamienia nazębnego. Kwas mlekowy pomimo, że jest kwasem organicznym potrafi zniszczyć stal kwasooporną, co może zadziwić wielu technologów (uwaga na urządzenia!).

Kwas mlekowy poprawia łaknienie i przyswajalność składników pokarmowych.

W weterynarii i zootechnice do zakwaszania pasz oraz poprawienia strawności. Ogranicza rozwój bakterii i grzybów chorobotwórczych w przewodzie pokarmowym. Ponadto podobnie jak u ludzi – zewnętrznie.

W XIX wieku stosowany był powszechnie w leczeniu niestrawności u dzieci. Podejmowano próby zastosowania kwasu mlekowego jako środka uspokajającego, niestety nie potwierdzono takiego wpływu w późniejszych czasach. Używano w roztworach 20% do pędzlowania zmian gruźliczych krtani z dobrym ponoć skutkiem. Dla zmniejszenia bólu mieszano kwas mlekowy z kokainą.

Dzieciom podawano przy biegunkach 2% roztwór kwasu mlekowego w ilości 5-20 łyżeczek dziennie.

W mięśniach powstaje kwas d-mlekowy (prawoskrętny) podczas dużego wysiłku.

Kwas węglowy w dawnej medycynie

Kwas węglowy – Acidum carbonicum jest słabym kwasem o wzorze sumarycznym H2CO3. Powstaje w wyniku rozpuszczania dwutlenku węgla CO2 w wodzie H2O. Z wodą reaguje jedynie 0,7% CO2. Jest więc obecny w wodach mineralnych naturalnie i sztucznie gazowanych CO2. Kwas węglowy podany w roztworach doustnie działa pobudzająco na ośrodek oddechowy. Zwiększa częstość wentylacji płuc. Poprawia trawienie, zwiększa wydzielanie soków trawiennych. Pobudza perystaltykę jelit. Zwiększa diurezę. Wody zawierające kwas węglowy zastosowane na skórę działają delikatnie ściągająco, obkurczająco na pory i słabo przeciwzapalnie. Tonizują skórę i mieszki włosowe.

W dawnej medycynie roztwory bogate w kwas węglowy (np. wodorowęglan sodu wymieszany z kwasem cytrynowym i winowym, rozpuszczony w wodzie; wody mineralne wysokozmineralizowane) podawano przy nudnościach i wymiotach, zaburzeniach żołądkowych, przy gorączce i osłabieniu, zatrzymaniu diurezy, gorączce, blednicy, odwodnieniu. Kąpiele w kwasie węglowym polecano przy przewlkełych chorobach skóry i reumatyzmie. Musujące roztwory z kwasem węglowym podawano także przy badaniu żołądka. Napełnienie go roztworem burzącym ułatwiało palpacyjne badanie, określanie wielkości i położenia żołądka, ewentualnie wymacanie guza lub deformacji.

Kwas mrówkowy w dawnej medycynie

Kiedyś poświęciłem nawet stronkę kwasowi mrówkowemu (kwas mrówkowy), choć obecnie w medycynie ma znikome znaczenie. Doustnie nie jest stosowany. Jedynie w produkcji zwierzęcej jest podawany zwierzętom do pasz i wody pitnej w dawce (przeciętnie) 0,5-1% dla poprawienia stanu higienicznego paszy i wody, zakwaszenia treści pokarmowej, profilaktyki infekcji bakteryjnych w układzie pokarmowym, ponadto dla ograniczenia rozwoju grzybów w przewodzie pokarmowym i paszy. Ponadto konserwant w przemyśle spożywczym. W medycynie ludzkiej używany zewnętrznie po wymieszaniu ze spirytusem, do wcierania w skórę (10%), jako środek pobudzający krążenie miejscowe krwi i limfy, słabo antyseptyczny (ponad 10% roztwory dopiero działają wyraźnie antybakteryjnie), przeciwreumatyczny i przeciwartetyczny, rozgrzewający. W roztworach alkoholowych działa ściągająco i przeciwłojotokowo, wspomaga leczenie trądziku pospolitego, sprowadza jednak zaczerwienienie skóry. Od II połowy XIX wieku w medycynie oficjalnej uważany za środek mało wartościowy i zbyteczny. Do połowy XIX wieku podawany doustnie w dawce 8-10 kropel w płynie alkalicznym jako środek pobudzający mięśnie.

Chrom w XIX wieku

W XIX wieku nie wiedziano o właściwościach biochemicznych chromu. Nie wiedziano wówczas, że chrom zwiększa tolerancję na glukozę, działa przeciwcukrzycowo, wspomaga działanie insuliny, bierze udział w transporcie białel. Chrom wpływa dodatnio na proces wzrostu, wspomaga równocześnie terapie odchudzania, co sprawdziłem wielokrotnie doświadczalnie na trzodzie chlewnej. U ludzi zwiększa procesy utleniania lipidów, hamuje apetyt. Powstrzymuje procesynodkładania lipidów w tkance tłuszczowej. Zapobiega cukrzycy i miażdżycy. Wspomaga leczenie trądziku na tle łojotoku. Najlepszym naturalnym źródłem chromy w diecie są: drożdże, wątroba, nerki (generalnie podroby), kiełki zbóż. Ponadto można dosatrczać chrom organizmowi w formie suplementów. Oficjalne dawki wynoszą od 50 do 200 ug (mcg) mikrogramów.

Ponad 100 lat temu nie wiedziano o tych właściwościach chromu. Kwas chromowy (dawniej „kwas chromny”), nadchromiany, chromiany uznawano za czynniki utleniające, ściągające i przyżegające. Wiedziano, że chrom denaturuje białka i może być użyty w zabiegach chemicznego usuwania niektórych zmian skórnych. Używano Acidum Chromicum w roztworach 10-50% oraz Kalium bichromicum (dwuchromian potasu) do leczenia brodawek, kłykcin, trudno gojących się owrzodzeń, ponadto „wyrośli” nieznanego pochodzenia na skórze. Ponadto kwas chromowy w roztworze 5% do przemywania stóp przy nadmiernym poceniu się.

Psianka – Solanum, oczar – Hamamelis, naparstnica – Digitalis, czarnuszka – Nigella i miłorząb – Ginkgo – zwiastuny jesieni w ogródku luskiewnika

Niedawno na blogu pisałem o psiance słodkogórz Solanum dulcamara L. Przedstawiam psiankę owocujacą:

solanum_dulcamara_fruct [800x600]

solanum_dulcamara_fru [800x600]

solanum_dulcamara_fructus [800x600]

solanum_dulcamaraL [800x600]
Solanum dulcamara Linne – psianka słodkogórz, owoce, październik 2008, Swarzędz.

Kilka dni niskiej temperatury spowodowały obumieranie wielu ciepłolubnych roślin leczniczych, np. bazylii

basilicum [800x600] 
Bazylia uszkodzona przez ostatnie chłody, spadki temperatury poniżej 5 stopni Celsjusza.

basilia [800x600]
Bazylia, lipiec 2008, Swarzędz

Oczar (Hamamelis virginiana Linne, Witch Hazel) zaliczany do rodziny  Hamamelidaceae dostarcza surowce garbnikowe: liść, kora, gałązki – Folium, Cortex, Turio Hamamelidis. W liściach jest od 8 do 10% garbników. Liście są bogate w proantocyjanidyny i flawonoidy (kwercetyna, astragalina, kaempferol, kwercytryna, mirycytryna, afzelina), ksantofil, kwas galusowy, olejek eteryczny (0,5%), wolną hamamelozę, saponiny, cholinę. Kora zawiera do 12% garbników: hamamelitaniny, d-galokatechiny, l-epikatechiny, gallany, l-epigallokatechiny. W korze obecne są: żywica, olejek eteryczny 0,5%, woski, saponiny.

Oczar w postaci wyciągów alkoholowych i wodnych stosowany jest zewnętrznie i wewnętrznie. Jako typowy surowiec garbnikowy działa ściągająco, antyseptycznie i przeciwzapalnie. Zewnętrznie zmniejsza obrzęk skóry, hamuje łojotok, powstrzymuje rozwój bakterii i grzybów na skórze, obkurcza pory. Łagodzi stan zapalny. Korzystnie wpływa na skórę trądzikową, łojotokową, z rumieniem i mokrymi wypryskami. Wspomaga leczenie ran, odleżyn, oparzeń. Hamuje krwawienia i wysięk z ran i owrzodzeń. Przyśpiesza ustępowanie opryszczki i liszajów. Nadaje się do płukania jamy ustnej i gardła przy zapaleniu błony śluzowej i dziąseł, po usunięciu zęba, przy grzybicy gardła i jamy ustnej. Ponadto do opłukiwania i irygacji narządów płciowych przy upławach, świądzie, zranieniach, kandydozie pochwy. Wreszcie do lewatyw przy świądzie odbytu i hemoroidach. Doskonały do płukania włosów przetłuszczających się. Okłady z odwaru na owrzodzenia, łojotokowe zapalenie skóry, trudno gojące się rany. Poprawia stan skóry przy trądziku różowatym. Zmniejsza teleangiektazje i rumień.

Doustnie przy nieżycie żołądka, jelita cienkiego i grubego, chorobie wrzodowej, nadmiernej fermentacji jelitowej. Dobry środek przeciwbiegunkowy (sproszkowana kora, liście gałązki, odwar, ekstrakt suchy).

Nie ma ryzyka przedawkowania oczaru. Bezpieczny surowiec.1-2 łyżki surowca zalać 1 szklanką wody, gotować 5 minut, przykryć, odstawić na 30 minut, przecedzić. Stosować doustnie, do lewatyw (100-200 ml, w zalezności ile jelita przyjmą, conajmniej 2 razy w tygodniu w leczeniu świądu i hemoroidów), okładów, przemywań, irygacji, nasiadówek. Doustnie przy nieżycie przewodu pokarmowego – 100 ml co 2 godziny, przez 2-3 dni, zależnie od potrzeby. Składnik wielu kosmetyków.

hamamelis_virginiana [800x600] hamamelis [800x600]
Jesienny oczar wirginijski – Hamamelis virginiana Linne, październik 2008 r., Swarzędz.

witch_hazel [800x600]
Oczar sierpniowy, 8 sierpień 2008, Swarzędz.

Naparstnica purpurowa – Digitalis purpurea L. z rodziny Scrophulariaceae (trędownikowate) jest silną i pewną w działaniu rosliną zawierającą glikozydy nasercowe, odgrywające ogromną role w dawnej i współczesnej medycynie. Liść naparstnicy – Folium Digitalis zawiera około 1 % glikozydów kardenolidowych: purpurea-glikozyd A hydrolizujący do digitoksyny, purpurea-glikozyd B hydrolizujący do gitoksyny; gitalina, hydrolizująca do gitaligeniny.  Digitoksyny jest około 0,25%. Surowiec zawiera również saponiny (digitonina, tigonina, gitonina), sole mineralne (15%), irydoidy. Saponiny zwiekszają przyswajalność glikozydów nasercowych.

digitalis1 [800x600]

digitalis [800x600]
Naparstnica purpurowa – Digitalis purpurea Linne, Swarzędz, październik 2008 r.

Naparstnica zwiększa napięcie mięśnia sercowego w spoczynku, zwalnia akcje serca, zwalnia przewodzenie w pęczku Palladino-Hissa, zwiększa pobudliwość oraz kurczliwość mięśnia sercowego. Rozszerza tętnice wieńcowe, zwęża tętnice wątrobowe i śledzionowe. Nieco zmniejsza ciśnienie żylne. Podnosi ciśnienie tętnicze. Działa moczopędnie. Zmniejsza obrzęki na tle niewydolności krążenia. Dawki sproszkowanych liści: 0,3-0,6 g na dobę, do ustąpienia objawów zaburzeń sercowych; dawka podtrzymująca 0,2 g dobowo.

Czarnuszka – Nigella już zasycha. Owoce – wielonasienne mieszki sa już rozwarte i wysypują czarne nasiona:

nigella1 [800x600]
Nigella – czarnuszka, otwarty mieszek z nasionami, październik 2008 r., Swarzędz.

Z nasion wytłaczany jest niezmiernie cenny olej czarnuszkowy. Nasiona czarnuszki – Semen Nigellae mielone nadają się do zaparzania w wodzie i mleku. Z mielonych nasion można sporządzać wyciąg alkoholowy ciemnej barwy, ponadto ziołomiód immunostymulujący (1 łyżeczka nasion mielonych na 1 łyżke miodu i 1 łyżeczkę wódki lub wina, wymieszać, zażywać 1 raz dziennie po 1 łyżce). Generalnie olej czarnuszkowy nie pozbawiony olejku eterycznego jest środkiem przeciwnowotworowym, przeciwgrzybiczym, antybakteryjnym i pierwotniakobójczym. Stymuluje układ odpornościowy, hamuje rozwój drożdżaków. Zwiększa produkcję żółci. Aktywuje procesy odnowy i odtruwania organizmu. Dostarcza witaminę E i F. Działa przeciwpasożytniczo i antytrądzikowo. Wspomaga leczenie łuszczycy. Zwiększa odporność na infekcje. Poprawia stan włosów i paznokci. W celu uzyskania nalewki wzmacniającej i immunostymulującej należy zmielone nasiona zalać gorącym alkoholem 40-50%, pozostawić na kilka tygodni, po czym przefiltrować. Zażywać 1 raz dziennie po 1 łyżce przez 2 tygodnie, najlepiej z miodem. W razie grzybic układowych, infekcji bakteryjnych i dużego spadku odporności równocześnei z propolisem lub aloesem. Po miesiącu przerwy leczenie wznowić zażywając 1 łyżeczkę nalewki przez kolejne dwa tygodnie-trzy tygodnie 1 raz dziennie. Olej czarnuszkowy zażywać 1-2 razy dziennie po 1 łyżce lub łyżeczce, na czczo jako środek odtruwający, przecipasożytniczy i immunostymulujący, po jedzeniu jako środek przeciwtrądzikowy i wzmacniający. Olej nadaje się do codziennej pielęgnacji skóry skłonnej do wyprysków i trądziku oraz infekcji bakteryjnych.

Kilka dni zimnych spowodowały szybkie żółknięcie liści miłorzębu – Ginkgo:

ginkgo_biloba [800x600]

ginkgo [800x600]

milorzab [800x600]
Ginkgo – miłorząb, październik 2008, Swarzędz

Miłorząb – Ginkgo (rodzina Ginkgoaceae) zawiera w liściach i korze terpenoidy (ginkgolidy A, B, C, M), flawonoidy  (luteolina, trycetyna (dalfidenon); biflawoby (ginkgetina, bilobetina, amentoflawon; flawonole (kaempferol, kwercetyna, izoramnetyna), fenole (katechiny, epikatechiny, galokatechiny, proantocyjanidyny; fitosterole (sitosterol), woski, alkany, estry, skrobię, szczawian wapnia, kwas beznoesowy, pinitol, kwas bursztynowy, kwas szikimowy, kwas glukarowy (d-glucaric acid).

Alkoholowe i wodno-alkoholowe wyciągi z kory i liści miłorzebu uszczelniają i wzmacniają naczynia krwionośne, poprawiają krążenie obwodowe, w tym mózgowe. Zapobiegają niedotlenieniu mózgu. Mogą poprawiać pamięć i koncentrację. Wymiatają wolne rodniki, zwiekszają wydalanie kwasu moczowego, stabilizują błony komórkowe, w tym również komórek nerwowych. Działają przeciwastmatycznie. Mogą mieć wpływ przeciwdepresyjny. Hamują rozwój miażdżycy. Zawierają inhibitory stanu zapalnego. Zapobiegają zatorom i zawałom.

Intrakt z miłorzębu można sporządzić samemu: 1 część rozdrobnionych liści, lub całych gałązek zalać 3 częsciami gorącego alkoholu z miodem lub cukrem brązowym, odstawić na kilka tygodni w zamknięciu, przecedzić. Zażywać 1-2 razy dziennie po 1 łyżeczce.

Tojad mocny – Aconitum napellus L. (Ranunculaceae) – jak to dawniej z nim było w medycynie

Często mówię, że w Europie nie ma zbyt wiele roślin trujących, które naprawdę należy za takie uznać w praktyce, i które zaskakują swoją siłą działania zatrutego i lekarza ratującego. Niewątpliwie jednak do takich roślin należy tojad mocny, czyli mordownik występujący dziko w górach oraz uprawiany jako roślina ozdobna w wielu ogrodach. Jest to również roślina lecznicza, jednakże rozpiętość między dawką leczniczą a dawką trującą jest tak niewielka, że nie znalazła ona większego zastosowania w medycynie oraz ugruntowanej pozycji jako leku. Sami lekarze bali się mordownika, a przy sporządzaniu leków z tojadem należało posiadać naprawdę precyzyjną wagę, a co ważniejsze – sprawną wagę. Dawne wagi były dość awaryjne i szybko traciły precyzję ważenia. Ważenie było też bardziej niż obecnie skomplikowane i wymagało od aptekarza umiejetności praktycznych i zachowania pewnej procedury.

aconitum [800x600]

Tojad ma piękne fioletowe kwiaty. Wykształca bulwiaste korzenie, które stanowią surowiec – Tuber Aconiti. W medycynie ludowej stosowano również ziele – Herba Aconiti. Był to surowiec oficjalny, ujęty w niemal wszystkich farmakopeach. Obecnie ma znaczenie historyczne, choć w medycynie ludowej dalej jest w użyciu.

aconitum_napellus_flos [800x600]

Łączna zawartość alkaloidów w bulwach waha się w szerokich granicach: 0,2-3%, co stanowiło poważny problem dla standaryzacji preparatów. Zawartość alkaloidów zależy od kraju pochodzenia surowca, wysokości nad poziomem morza, gleby oraz nasłonecznienia. Oczywiście nie mały wpływ miał również sposób zbioru, suszenia, rozdrabniania surowca, a potem – sporządzania preparatu ostatecznego.

aconitum_napellus [800x600]
Aconitum napellus L. tojad mordownik, Swarzędz, październik 2008 r.

Alkaloidy tojadu: akonityna (aconitine), pikrakonityna (picraconitine), akonina (aconine), napelina (napelline), 12-epidehydronapelina (12-epidehydronapelline), 12-epiacetyldehydronapelina (12-epiacetyldehydronapelline), 1,14-diacetylneolina, akonozyna (aconosine), senbuzyna A (senbusine A), mezakonityna (mesaconitine), neolina, hokbuzyna = hokbusine, songoramina, 14-acetylneolina.

Tojad zawiera również kwas akonitowy (aconitic acid), kwas jabłkowy (malonic acid), kwas bursztynowy (succinic acid), kwas itakonowy (itaconic acid). W bulwach zawarta jest skrobia, mannitol, meliobioza (melibiose), żywice (resin), fruktoza i maltoza.

Akonityna zaliczana jest w farmakologii do grupy pikrotoksyn, które pobudzają ośrodki parasympatyczne i zakończenia parasympatyczne (przywspółczulne). Akonityna poraża zakończenia czuciowe. Początkowo je drażni, wywolując pieczenie i palenie, potem poraża – wywołując znieczulenie. Akonityna działa po podaniu miejscowym jak i ogólnym.

Po podaniu doustnym lub pozajelitowym początkowo pobudza wszystkie wegetatywne ośrodki parasympatyczne, jądra podkorowe, wywołując niedomogę krążenia. Równocześnie wzmaga czynności wydzielnicze i motoryczne (ruchowe) narządów wewnętrznych.

Akonityna, jak i sam sproszkowany korzeń tojadu ma ostry, piekący smak. Przy zatruciu wywołuje ogólnie odczuwane uczucie mrowienia i drętwienia. Sprowadza nudności, biegunkę i wymioty. Następnie pojawia się ból łydek, zimny pot, bladość skóry. Dreszcze poprzedzają objawy zaburzeń przełykania i mówienia. Wreszcie pojawiają się zaburzenia widzenia. Źrenice ulegają zwężeniu, potem rozszerzeniu, powoli reagują na światło (światłowstręt). Przy zatruciu śmiertelnym występują drgawki. Wymioty mogą być krwawe. Alkaloidy tojadu podrażniają wątrobę i jelita. Akonityna ulega wchłonięciu przez skórę i błony śluzowe uszkodzone.

Wpływ na serce: początkowo zwolnienie akcji serca (podrażnienie nerwu błędnego), następnie pobudzenie węzła zatokowego i przyspieszenie czynności serca. Potem wzrost wrażliwości autonomicznych włokien serca, prowadzący do stanów nadwrażliwości III-rzędowych ośrodków ekscytomotorycznych —> dysocjacja ruchów serca, arytmia serca, perystaltyka komór serca, drżenie włokienkowe przedsionków i komór sercowych —> zatrzymanie ruchów serca w rozkurczu.

Dawniej oficjalna dawka lecznicza akonityny wynosiła 0,0001-0,0003 g. Niestety zgłaszano zejścia śmiertelne po podaniu dawki 0,0015 g, przez co zaczęto wycofywać tojad z lecznictwa. Śmierć następowała w wyniku porażenia ośrodków rdzenia przedłużonego. Następowało porażenie ośrodka oddechowego, zwolnienie czynności serca i śmierć przy zachowaniu świadomości pacjenta. Jak zawsze jest grupa ludzi, którzy nie chcieli pozbyć się z lecznictwa silnego alkaloidu. Podejmowali próby obrony akonityny przed skreśleniem. Stąd też pojawiły się próby podawania akonityny z lekami hamującymi jej wpływ nasercowy, np. wraz ze strofantyną i magnezem. Podjęto także próby ograniczenia wpływu akonityny na ośrodek oddechowy i naczynioruchowy, podając równocześnie analeptyki.

W latach 80 XIX wieku uznano, że dawka 0,004 g akonityny jest zabójcza dla człowieka.

Leki akonitynowe i tojadowe stosowano przy nerwobólach, reumatyzmie i artretyzmie. Był to środek znieczulający miejscowo, przeciwbólowy. Wywołuje spadek ciepłoty ciała.

Oficjalna dawka Tubera Aconiti wynosiła 0,1- 0,12 na raz = jednorazowa (max 0,5 w ciągu doby). Extractum Aconiti: jednorazowa 0,02 g, dobowa 0,1 g. Tinctura Aconiti: dawka jednorazowa 0,5 g, dobowa 2 g. Nalewkę wcierano miejscowo przy bólach. W XIX wieku podjęto próby podskórnego wstrzykiwania azotanu akonityny (0,001 g) jako środka znieczulającego. Efekt był, ale poprzedzony ogromnym bólem w miejscu iniekcji.

Gatunek Aconitum ferox (Nepal) używany był do zatruwania strzał.

Rośliny nie należy uprawiać, jeśli mamy w domu dzieci oraz osoby starsze z zanikami pamięci. Myślę, że w obecnych czasach zatrucie tojadem – zanim zidentyfikowano by przyczynę w szpitalu – zakończylo by się śmiercią pacjenta.

Solanum dulcamara Linne = Solanum laxum Royle – psianka słodkogórz w ziołolecznictwie

Psianka słodkogórz – Solanum dulcamara L. (Bittersweet) występuje w Polsce dziko (skraje lasów, przychacia, śmietniska, zarośla nad zbiornikami i ciekami wodnymi). Czasem jest uprawiana. Niegdyś popularna roślina przy gospodarstwach.

bittersweet [800x600]

solanum_dulcamara [800x600]
Kwitnąca psianka słodkogórz – Solanum dulcamara L. (Bittersweet, Bittersüßer), sierpień 2008, Swarzędz

Zawiera alkaloidy steroidowe (w owocach 0,03-0,06%): soladulcydyna (soladulcidine), solasodyna (solasodine), tomatydenol (tomatidenol); karotenoidy (lycoxantin), polifenole, cukry, szczawiany (owoce), śluzy. Jest stosowana w ziołolecznictwie ludowym jako środek moczopędny, przeciwreumatyczny i rozkurczowy. Działa też uspokajająco. Przedawkowany wywołuje zatrucie (biegunka, wymioty, zawroty głowy, podrażenie przewodu pokarmowego i układu moczowego). Objawy psychiczne (zaburzenia postrzegania świata i odbioru bodźców) występują w dawkach toksycznych. Z glikoalkaloidów podczas przemian ustrojowych uwalniane są saponiny i cukry, które wywierają działanie lecznicze. Saponiny w nadmiarze powodują rozpad krwinek – hemolizę i uszkodzenie śródbłonków, błon komórkowych, zaburzenia transportu tkankowego. W dawkach leczniczych działają odkażająco i wykrztuśnie. Niebezpieczne jest przedawkowanie rośliny. Należy również ostrzegać dzieci, aby nie jadły czerwonych owoców psianki. Przedawkowane powodują również zatrucie. Szczególnie interesujące są kwiaty psianki – kształtem podobne do kwiatów ziemniaków i pomidorów, lecz barwy fioletowej.

Wodne wyciągi zastosowane na skórę działają rozjaśniająco na cerę, antyseptycznie, oczyszczająco na pory, rozmiękczająco na zrogowaciały naskórek oraz przeciwzapalnie. Przydatny w pielęgnowaniu cery tłustej i suchej, ze zrogowaciałym naskórkiem, piegami, plamami, zaskórnikami i rozszerzonymi porami. Pomocny w terapii trądzików i wyprysków. Czasem wywołuje cofanie zmian łuszczycowych (okłady i picie naparu). Dobrze oczyszcza i pielęgnuje (rozmiękcza) włosy. Ułatwia wnikanie w strukturę włosa składników odżywczych. Zapobiega elektryzowaniu się włosów. Maść i mazidło z sokiem lub maceratem z ziela psianki ułatwia resorpcję siniaków i przyśpiesza leczenie urazów narządów ruchu (kontuzje sportowe, uderzenia z krwiakiem, złamania). Okłady na zmiany skórne wywołane zaburzeniami przemiany materii. Wspomaga leczenie skórnych chorób autoimmunologicznych.

Psianka jest mało popularną rośliną leczniczą. Znana w ziołolecznictwie Szwajcarii i Niemiec. U nas niesłusznie opisywana głównie jako roślina trująca. Dojrzałe owoce mają mało glikoalkaloidów. Niedojrzałe są w nie zasobne. Właściwości trujące psianki są jak zwykle w Polsce przejaskrawione i oszacowane na podstawie fantazji i domniemań autorów (teoretyków) oraz paru doniesień o zatruciu po przedawkowaniu. Ja należę do osób (fitochemików), które nie uważają Europy za miejsce występowania szczególnie niebezpiecznych i trujących roślin. Grzybów trujących też mamy kilka, reszta co najwyżej może wywołać rozwolnienie.

Dawki: do celów kosmetycznych polecam słabe wyciągi alkoholowe, na alkoholu max 30%, z suchej lub świeżej rośliny kwitnącej lub owocującej. 1 część surowca zalać 5 częsciami alkoholu. Wyciąg można rozcienczać wodą, stosować do przemywania, okładów, płukanek. Doskonały jest również napar z psianki.

Doustnie: 1 łyżeczka ziela na 1 szklankę wrzącej wody, parzyć 25 minut, przecedzić. Wypić małymi porcjami w ciągu dnia. Przy suchym kaszlu dodać miodu. Psianka zastępuje z powodzeniem w leczeniu nieżytów układu oddechowego: ziele bluszczu, korzeń mydlnicy, wymiotnicy, ziele kopytnika, kolcorośl itp.

Nie stosować u kobiet w ciąży i karmiących.

Składniki psianki zwiększają przyswajalność innych leków oraz składników pokarmowych.

Salvia divinorum Epling & Jativa – szałwia wieszcza – zagrożenie?

Szałwia wieszcza – Salvia divinorum należy do rodziny Labiatae (=Lamiaceae). Pochodzi z Ameryki Środkowej. W rejonie Oaxaca w Meksyku Mazatekowie stosują szałwię wieszcza jako rytualny halucynogen. W medycynie ludowej Indian używana w leczeniu reumatyzmu, do uśmierzania bólu różnego pochodzenia, ponadto do łagodzenia przykrych objawów chorób wyniszczających. Z ziela szałwi wieszcza jest otrzymywany susz (do palenia, inhalacji), wyciąg suchy (palenie, zażywanie doustne) i wodny (picie). Świeże ziele (liście) jest również żute. Zawiera diterpeny dwucykliczne: salvinorin A-F, przy czym najwięcej jest salwinoryny A.

 

                 O
            ____//
   ___     O    
  O  \___/    H_____
  |___/  /      /    
   ---  H  ____/_CH3  
                      /
               H_____/_CH3
                 /    
               _/      __C=O
              O-      /  |
                 ____/   OCH3
                 /
            O=C-O
              |
              CH3

Wyizolowana salwinoryna A jest bardzo silna w działaniu. Psychodeliczny efekt daje już w dawce 150-500 ug, zależnie od indywidualnej wrażliwości. Przyłącza się do K opioidowych receptorów. Zawartość salwinoryny A w suchej masie liści: 1,5-3,7 mg/g. Salvia divinorum działa słabiej niż psylocybina. Na niektóre osoby oddziałuje bardzo słabo. Wywołuje głównie halucynacje wzrokowe. Frakcja salvinorin jest hydrofobowa, czyli nie rozpuszcza się w wodzie. Maceracja i wytrząsanie świeżej rozdrobnionej rośliny wodą daje wyciąg emulsyjny zawierający rozproszoną frakcję. Dobrze rozpuszcza się natomiast w eterze, chloroformie, acetonie, spirytusie. Indeks farmakologiczny dla salvinorin jest bardzo wysoki.

W USA i Europie zainteresowano się tą rośliną późno. W latach 60 XX w. badana była przez G. Wasson’a i Hofmann’a. Dopiero w latach 80 ustalono strukturę salwinoryn. Valdes wyizolował na początku lat 90 salvinorin A.

Właściwości toksykologiczne frakcji salvinorynowej są bardzo mało poznane. Nie wiadomo jakie są skutki dłuższego zażywania przetworów z Salvia divinorum. Do dziś trwają spory na jakie receptory oddziałuje szałwia wieszcza. Jakie może poczynić nieodwracalne zmiany w neurotransmisji? Jak leczyć ewentualne spustoszenia w układzie nerwowym?. Pamiętajmy, że nawet jeśli władze poszczególnych krajów dopuszczą tę roślinę, społeczeństwo powinno otrzymywać wiedzę na temat potencjalnych skutków ubocznych jej zażywania, tak jak na temat tytoniu, alkoholu, aspiryny, Senecio jacobaea.

Pomimo, że Salvia divinorum nie jest precyzyjnie zakazana do handlu i użycia, to jednak nieetyczne jest rozpowszechnianie i propagowanie tego surowca z powodu niedostatecznej wiedzy (bezpieczeństwa używania) na jego temat. Szczególnie mnie martwią ludzie zarobkujący na uprawie i przetwarzaniu tego surowca, a następnie jego sprzedawaniu wśród dzieci i młodzierzy.